Ciekawa przeszłość Mavroudisa Bougaidisa

Nowy nabytek Podbeskidzia Bielsko-Biała strzelił bramkę na mistrzostwach Europy w meczu, w którym rezerwowym był... Harry Kane!

Bougaidis
 /  fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Takich historii związanych z piłkarzami, którzy trafili do polskich klubów jest kilka. Chodzi o zawodników, którzy występowali w reprezentacjach swoich krajów, najczęściej młodzieżowych i mieli okazję grać na turniejach przeciwko późniejszym wielkim gwiazdom światowego futbolu. Przypadek Greka Mavroudisa Bougaidisa jest jedynym z najświeższych. Zawodnik ten nieco ponad dwa tygodnie temu podpisał kontrakt z Podbeskidziem. - Był jednym z około 60 środkowych obrońców, których przeanalizowaliśmy w kontekście gry w naszym klubie - powiedział Andrzej Rybarski, dyrektor sportowy bielskiego klubu.

 

Dotarł aż do finału
25-letni stoper o dobrych warunkach fizycznych (190 cm wzrostu) jest pierwszym Grekiem pod Klimczokiem. Kilka lat temu piłkarz, który pierwsze poważne szlify zbierał w Arisie Saloniki, mógł śmiało rozmyślać o bardziej spektakularnej karierze. Był bowiem podstawowym zawodnikiem juniorskich i młodzieżowych reprezentacji Grecji, a największe sukcesy odnosił w zespole do lat 19. W 2012 roku, na mistrzostwach Europy w Estonii, był podstawowym obrońcą. W grupie Grecy zajęli 2. miejsce, za Hiszpanią, której barw bronili m.in. Saul Niguez czy Juan Bernat, dziś gwiazdy odpowiednio Atletico Madryt i Bayernu Monachium.
W meczu o awans do półfinału zespół z Bougaidisem w składzie pokonał 3:2 Portugalię, z późniejszymi seniorskimi mistrzami Europy w składzie, czyli Joao Mario i Andre Gomesem. Największą niespodziankę Grecja sprawiła jednak w kolejnej fazie rywalizacji. Po dogrywce pokonała Anglię 2:1, a pierwszą bramkę w tym spotkaniu strzelił głową... nowy obrońca Podbeskidzia! Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział wówczas... Harry Kane, dziś jeden z najlepszych napastników świata, który jest wart grubo ponad 100 mln euro.

 

W Gdańsku był jednym z wielu
W finale Grecja przegrała z Hiszpanią, a Bougaidis ponownie zagrał 90 minut. Warto zaznaczyć, że na tym samym turnieju w barwach Francji wystąpił Paul Pogba, a jego zespół odpadł w półfinale. Rok później „Trójkolorowi” zostali w Turcji mistrzami świata do lat 20. Grecy odpadli w 1/8 finału, a nowy gracz Podbeskidzia również brał udział w tamtym turnieju. Minęło kolejnych 12 miesięcy, a grecki obrońca został zawodnikiem gdańskiej Lechii. - Trafił do zespołu w momencie, kiedy pojawiła się w nim ogromna rzesza nowych piłkarzy. Było ich dokładnie... 21, a dyrektorem sportowym był Andrzej Juskowiak - przypomina [Maciej Słomiński], dziennikarz z Trójmiasta, współautor biografii Grzegorza Króla i Roberta Lewandowskiego, a także twórca portalu internetowego poświęconego biało-zielonym, lechiahistoria.pl. - Na początku grał niewiele, ale kiedy trenerem został Jerzy Brzęczek, który zastąpił Quima Machado, Grek otrzymywał więcej szans. Niemniej próbowano go zarówno na środku obrony, jak i na jej lewej stronie. Grywał też na pozycji defensywnego pomocnika. Niczym szczególnym się nie wyróżnił, ale był to taki czas, kiedy przez Lechię przewinęło się naprawdę zbyt wielu piłkarzy, aby lepiej zapamiętać akurat jego - wyjaśnia nasz rozmówca.

 

Polska mu się podoba
W sumie Bougaidis rozegrał w barwach gdańskiego klubu 12 spotkań. W swoim ostatnim meczu, ze Śląskiem Wrocław, doznał kontuzji. Była 28. kolejka sezonu zasadniczego. Przypomnijmy, że chodzi o sezon 2014/15, czyli dokładnie ten, w którym po rozegraniu 30 kolejek nastąpiło słynne zawirowanie z udziałem Lechii, Ruchu Chorzów i Podbeskidzia. Ostatecznie to „górale” znaleźli się w grupie spadkowej i finalnie opuścili ekstraklasę. Grecki obrońca wrócił natomiast do ojczyzny. Jesienią zeszłego roku rozegrał z kolei 11 meczów w GAIS. To drużyna występująca na zapleczu szwedzkiej ekstraklasy. Teraz będzie bronił barw Podbeskidzia. - Bardzo dobrze wspominam Polskę z czasów gry w Lechii i cieszę się, że tu wróciłem. Bardzo mi się w Polsce podoba, a będzie jeszcze lepiej, kiedy dołączy do mnie rodzina - powiedział Marvoudis Bougaidis. - Atmosfera w szatni jest bardzo dobra. Starsi zawodnicy starają się przekazać nowym piłkarzom charakter tego zespołu. Po to, abyśmy wszyscy byli odpowiednio nastawieni pod względem mentalnym - dodaje grecki obrońca Podbeskidzia, któremu nie doskwiera pogoda, mimo iż w jego ojczyźnie panuje zdecydowanie łagodniejszy klimat.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~tomeczekUżytkownik anonimowy
~tomeczek
No photo~tomeczekUżytkownik anonimowy
do ~KIBIC:
No photo~KIBICUżytkownik anonimowy
8 lut 20:52 użytkownik ~KIBIC napisał
Szkoda że dla Polaków ciągle nie ma miejsca, ciekawe kto zadba o naszych---Kibic?
też tego nie rozumiem, dlaczego juniorzy tak dobrze sobie radzą a do I drużyny musimy kupować Greków. Wolałbym widzieć Mikłajewskiego, Zakrzewskiego czy nawet Jonkisza, niż Iliewa czy Greka. Trzeba to powtarzać panom dyrektorom: taki Grek otarł się o wielką piłkę i Podbeskidzie traktuje jako czekanie na lepszą okazję, a drużyna musi mieć piłkarzy związanych z Podbeskidziem
9 lut 09:00 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KIBICUżytkownik anonimowy
~KIBIC :
No photo~KIBICUżytkownik anonimowy
Szkoda że dla Polaków ciągle nie ma miejsca, ciekawe kto zadba o naszych---Kibic?
8 lut 20:52 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
~Mesko :
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
Wiążemy z nim duże nadzieje, bo prezentuje się bardzo solidnie. Powodzenia Marvoudis!
8 lut 18:14 | ocena:67%
Liczba głosów:3
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii