Chmielowi brakowało adrenaliny

Z obecnej drużny najlepiej znam klimat klubu i miasta. Będę się starał wykorzystywać swoje doświadczenie, aby pomóc zespołowi – mówi doświadczony pomocnik Podbeskidzia.

Damian Chmiel
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

Po raz ostatni na boisku pojawił się 24 marca ub. roku. Rozegrał wówczas 76 minut w zremisowanym 2:2 starciu ze Stomilem Olsztyn. Później więcej czasu, aniżeli na treningach spędził w lekarskich gabinetach. Najpierw przeszedł operacje biodra. Pierwsze rokowania były bardzo złe. Pogadywano nawet o zakończeniu przygody z piłką, ale Damian Chmiel nie raz udowadniał, że ma prawdziwie góralski charakter. Kiedy rozmawialiśmy wiosną przekonywał, że wróci do gry. Zdawał sobie jednak sprawę, że runda jesienna będzie dla niego stracona.

 

Czeka z niecierpliwością
Tak też się stało i zmagania kolegów rywalizujących w pierwszej lidze oglądał głównie z trybun. Treningi wprawdzie wznowił, ale ani raz nie pojawił się w meczowym zestawieniu „górali”. - Solidnie przepracowałem ostatnie miesiące. W końcówce rundy jesiennej trenowałem z drużyną na pełnych obrotach. Przed nami okres przygotowawczy i najważniejsze jest to, aby zdrowie dopisywało. Chcę się jak najlepiej przygotować, bo teraz jest najważniejszy czas przed rozgrywkami – mówi 31-letni piłkarz, który w barwach Podbeskidzia rozegrał m.in. 104 spotkania w ekstraklasie, w których zdobył 17 bramek. - Na pewno brakowało mi meczowej adrenaliny. Treningi nie są w stanie zastąpić meczu. Dlatego czekam z niecierpliwością na początek rozgrywek. Jestem w Podbeskidziu bardzo długo. Z obecnego zespołu najlepiej znam klimat klubu i miasta. Będę się starał wykorzystywać swoje doświadczenie, aby pomóc zespołowi – dodaje zawodnik, który nie po raz pierwszy w karierze przeszedł długą rehabilitację. Jeszcze, kiedy Podbeskidzie grało w ekstraklasie, Damian Chmiel cierpiał z powodu poważnego urazu barku.

 

Sobczak wróci do Mielca?
„Chmielik” w pełni sił i dobrej formie, to jednak rzeczywista wartość dodana dla Podbeskidzia, z czego doskonale sprawę zdaje sobie trener Adam Nocoń. - Damian jest dobrym piłkarzem. Doskonale pamiętam jego postawę w poprzednich sezonach. Wiem, jaki miał wpływ na drużynę i jeżeli zdrowie będzie mu dopisywać, to na pewno pomoże zespołowi w dobrej grze i osiąganiu dobrych rezultatów. To zawodnik wszechstronny i po tym, co zobaczymy w okresie przygotowawczym, określimy, na jakiej pozycji najlepiej będzie się prezentował i gdzie najbardziej będzie nam potrzebny – stawia sprawę jasno szkoleniowiec „górali”. Wczoraj jego podopieczni, po raz pierwszy tym roku, trenowali na boisku. Konkretnie na sztucznej nawierzchni w Czechowicach-Dziedzicach. Damiana Chmiela na treningu nie zabrakło.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~TSPUżytkownik anonimowy
~TSP :
No photo~TSPUżytkownik anonimowy
Dlaczego jest tu napisane, "Czy Sobczak wróci do Mielca?" , gdy artykuł jest o Chmielu i nie ma tutaj mowy o Sobczaku?
9 sty 21:16 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii