Bez ryzyka i bez bramek

Podbeskidzie - Zaglebie
 fot. Krzysztof Dzierzawa  /  źródło: Pressfocus

W zeszłym sezonie, w starciu Podbeskidzia z Zagłębiem w Bielsku-Białej, padło dziewięć goli. Tym razem było zupełnie inaczej.

Do wyjściowego składu Podbeskidzia, po ponad dwumiesięcznej przerwie, powrócił Mariusz Magiera, który zastąpił Pawła Moskwika. Lewy obrońca bielskiego zespołu doznał urazu podczas czwartkowego treningu i nie mógł być brany przy ustalaniu składu na mecz przeciwko Zagłębiu. „Magic” też w ostatnim czasie leczył kontuzję, a dodatkowo już dawno nie grał na boku defensywy. Drugą ważną zmianą w wyjściowej jedenastce „górali” była obecność z niej Tomasza Podgórskiego, który zastąpił Dymityra Ilijewa. W tym przypadku zadecydowała aktualna forma, bo bułgarski pomocnik usiadł na ławce.

 

Pudło Kozaka
Trochę to trwało zanim spotkanie się rozkręciło. W pierwszej fazie meczu nikt nie chciał zaryzykować i odważniej zaatakować. Po nieco nudnawym wstępie przewagę osiągnęło Zagłębie i to przyjezdni częściej znajdowali się przy piłce, dzięki czemu mogli organizować akcje zaczepne. Po jednej z nich i dośrodkowaniu z prawej strony boiska, z 10 metrów główkował Szymon Lewicki, ale piłka trafiła w poprzeczkę. Strzały z dystansu nie były z kolei w stanie zmusić Wojciecha Fabisiaka do zbyt intensywnego wysiłku, ale bramkarz gospodarzy na nudę narzekać nie mógł. Bo jego koledzy niewiele robili, aby strzelić gola. Nie było jednak tak, że pod bramkę Zagłębia nic się nie działo. Po stałych fragmentach próbowali Kamil Wiktorski i Paweł Tomczyk. Ale zdecydowanie najlepszej sytuacji nie wykorzystał przed przerwą Miłosz Kozak. Zagłębie straciło piłkę w środku pola. Adrian Rakowski przytomnie wypuścił w uliczkę kolegę z zespołu. Ten biegł sam na Dawida Kudłę. Mógł podać do podążającego za akcją Tomczyka, ale finalnie zdecydował się na strzał. Huknął jednak sporo nad bramką. Końcówka pierwszej odsłony była zdecydowanie najlepszym momentem w grze Podbeskidzia przed przerwą.

 

Parada Kudły
W drugiej odsłony obraz gry uległ nieznacznej zmianie. To gospodarze częściej znajdowali się w posiadaniu piłki i szybko mogli objąć prowadzenie, ale Arkadiusz Jędrych, w ostatniej chwili wygarnął futbolówkę spod nóg Tomczyka i uniemożliwił rywalowi oddanie strzału. Napastnik bielskiego zespołu próbował raz jeszcze. Tym razem uderzył w światło bramki, ale jego próba była zbyt lekka i bez problemów poradził sobie z nią Dawid Kudła. Bramkarz Zagłębia błysnął znakomitym refleksem w 61. minucie spotkania. Po rzucie rożnym strzelał Kozak, a Bartosz Jaroch piętą strącił piłkę. Wydawało się, że nieuchronnie zmierza on do siatki, tuż obok słupka. Tymczasem bramkarz przyjezdnych wykonał kapitalną interwencję i nie dopuścił do straty gola.
Obu drużynom zależało na zwycięstwie, ale nie aż tak bardzo. Bo do końca meczu nie zrobiły zbyt wiele, aby przechylić szalę na swoją korzyść. W poprzednim sezonie w meczu Podbeskidzia z Zagłębiem pod Klimczokiem padło aż dziewięć bramek. Tym razem kibice nie doczekali się ani jednego trafienia.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Sosnowiec 0:0


Sędziował Wojciech Myć (Lublin). Widzów 6117.
PODBESKIDZIE: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Magiera – Kozak, Hanzel, Rakowski (75. Szabala), Podgórski (58. Ilijew), Sierpina – Tomczyk (89. Sobczak). Trener Adam NOCOŃ.
ZAGŁĘBIE: Kudła – Sulewski, Cichocki, Jędrych, Udoviczić – Nawotka, Milewski, Banasiak (46. Sanogo), Nowak, Wrzesiński (81. Mularczyk) – Lewicki 4. Trener Dariusz DUDEK.
Żółte kartki: Jaroch, Hanzel, Sierpina – Sulewski, Cichocki, Milewski, Sanogo.
Piłkarz meczu – Dawid KUDŁA.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~GGoorolUżytkownik anonimowy
~GGoorol :
No photo~GGoorolUżytkownik anonimowy
Obie druzyny slabiutkie,raczej na srodek tabeli o ile nie bedzie wzmocnien.Zaglebie ,przynajmnie dla mnie gralo z jakas mysla i nie obawialo sie ryzyka.A Podbeskidzie-jak zawsze zachowawczo jakby walka o awans nie ich dotyczyla.
27 paź 23:36 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~tomeczekUżytkownik anonimowy
~tomeczek :
No photo~tomeczekUżytkownik anonimowy
artykuł kogoś, kto nie widział meczu, panowie dzięki za walkę w tym deszczu z małą przewagą dla Górali. Nie poddajemy się, walczymy dalej a w końcu wpadnie.
27 paź 23:02 | ocena:60%
Liczba głosów:5
60%
40%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii