Mocny powiew optymizmu

Podbeskidzie
 fot. Krzysztof Dzierzawa  /  źródło: Pressfocus

Już dawno kibice Podbeskidzie nie czerpali tyle przyjemności z gry zespołu, który pewnie wypunktował Olimpię Grudziądz.

Szkoleniowiec bielskiej drużyny, Adam Nocoń, nie dokonał ani jednej zmiany w wyjściowym ustawieniu swojego zespołu w stosunku do meczu w Łęcznej. Złośliwi żartowali, że to w „nagrodę” za to, jak zespół zaprezentował się w przegranym 0:1 meczu przeciwko Górnikowi. Z którego przede wszystkim należało wyciągnąć wnioski. I przebieg meczu, a przede wszystkim jego wynik, każe sądzić, że zostały one wyciągnięte. Bielszczanie, mimo niemal zupełnej ciszy na trybunach, grali bowiem całkiem nieźle.

 

Wyskoczył zza pleców
Oczywiście nie było frontalnego szturmu na bramkę Olimpii i niezliczonej ilości sytuacji. Stworzyli sobie „górale” tak naprawdę jedną okazję przed przerwą, ale najważniejsze, że ją wykorzystali. Sęk jednak w tym, że grając u siebie zdobyli gola z... klasycznej kontry. Piłkę w środku pola przejął Łukasz Sierpina. Kapitan Podbeskidzia wykorzystał swój najważniejszy atut, którym jest szybkość. A, co ważniejsze, w idealnym momencie zagrał do równie rozpędzonego Pawła Tomczyka. Napastnik bielskiej drużyny wyskoczył zza pleców Mihy Goropevszeka i posłał piłkę długi róg. Wojciech Małecki, bramkarz Olimpii, musnął piłkę, ale nie był w stanie zapobiec utracie bramki. Futbolówka wtoczyła się do siatki obok słupka.

 

Trochę szczęścia
Nie było jednak tak, że bielszczanie dominowali na placu gry, bo pierwsi bramce rywale zagrozili goście. Eusebio minął w polu karnym dwóch rywali i mierzył pod poprzeczkę, ale znakomitą interwencją popisał się Wojciech Fabisiak. Po przerwie trener Jacek Paszulewicz dokonał dwóch ofensywnych roszad i właśnie po akcji zmienników – Marcina Kaczmarka i Nildo – drugi z wymienionych główkował w poprzeczkę. Chwilę później Brazylijczyk został w ostatnim momencie zablokowany przez Pawła Moskwika, który uratował swój zespół przed stratą gola. Gdy wydawało się, że Olimpia jeszcze bardziej przyciśnie, bielszczanie podwyższyli prowadzenie.

 

Stadiony świata
Był to z pewnością efekt tego, że zespół Adama Noconia nie cofnął się tak głęboko, jak w poprzednich meczach. Piłkę wywalczył w okolicach pola karnego gości Mariusz Malec. Dymityr Ilijew oddał następnie niezbyt groźny strzał, ale Małecki odbił piłkę przed siebie. Momentalnie doskoczył do niej Sierpina, który wykorzystał fatalny błąd bramkarza ekipy z Grudziądza i celnym strzałem uspokoił resztę spotkania.
Jego wynik, fenomenalnym uderzeniem z 30 metrów w okienko, ustalił Valerijs Szabala. Kibice już dawno z gry Podbeskidzia nie czerpali tyle przyjemności. Wczoraj przez cały dzień pod Klimczokiem wiał silny wiatr, a „górale” zagrali z polotem. Czy to oznacza, że wkrótce nadejdzie halny, dzięki któremu bielszczanie będą zdmuchiwać z boiska kolejnych rywali?

 

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Olimpia Grudziądz 3:0 (1:0)
1:0 – Tomczyk, 32 min (asysta Sierpina)
2:0 – Sierpina, 67 min (bez asysty)
3:0 – Szabala, 84 min (bez asysty)
Sędziował Paweł Pskit (Łódź) – 7. Widzów 3578.


PODBESKIDZIE: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik – Hanzel – Sobczak (77. Kozak), Ilijew (68. Szabala), Rakowski, Sierpina – Tomczyk (87. Podgórski). Trener Adam NOCOŃ.
OLIMPIA: Małecki – Olczyk, Goropevszek, Wełna, Woźniak – Michalik, Feruga – Eusebio, Handzlik (68. Adamczyk), Klichowicz (46. Kaczmarek) – Kowal (46. Nildo). Trener Jacek PASZULEWICZ.
Żółte kartki: Sierpina – Klichowicz, Wełna.
Piłkarz meczu – Łukasz SIERPINA.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~M&MUżytkownik anonimowy
~M&M :
No photo~M&MUżytkownik anonimowy
Jedna jaskółka wiosny nie czyni... Czeka ich żmudne budowanie zaufania kibiców.
13 wrz 21:48
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii