Ależ akcja GieKSy na finał! Tak wrócił „Fosa”!

Podbeskidzie Bielsko Biala - GKS Katowice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Dziesięć miejsc w tabeli - i pięć punktów - dzieliło przed pierwszym gwizdkiem oba zespoły. Podbeskidzie jednak przystępowało do gry „zbudowane” serią czterech zwycięstw. GieKSa zadowolić się musiała wyłącznie świadomością ostatniej wygranej w Bytowie.

Sytuacja w tabeli bardziej motywująca - takie można było odnieść wrażenie z obrazu gry - okazała się dla niżej notowanych katowiczan. „Kombinowana” - z racji kłopotów zdrowotnych i absencji kartkowej - druga linia, z debiutującym w wyjściowej „jedenastce” Peterem Szulkiem i „podniesionym z ławki” Dawidem Plizgą - wygrała walkę o środek pola, co skutkowało... dość miernymi „aktywami ofensywnymi” bielszczan. Musieli oni więc liczyć na stałe fragmenty gry i... się nie zawiedli.

Po rogu Łukasza Sierpiny,  Mariusze Malec - „główkując” - pomylił się nieznacznie, w II połowie Łukasz Hanzel omal nie zaskoczył Sebastiana Nowaka „rogalem” bezpośrednio z kornera. No i zdobyli „górale” w ten sposób gola: z wolnego zacentrował Hanzel, a Paweł Oleksy wyrósł jak spod ziemi i głową „odwrócił” podanie w długi róg katowickiej bramki.

Goście próbowali - oglądanych w tym sezonie z rzadka w ich wykonaniu - akcji kombinacyjnych. Sęk w tym, że brakowało w nich „ostatniego ogniwa” - czyli dobrego dogrania do skazanego w pojedynkę na porażki w starciach ze stoperami - Wojciecha Kędziory. Odpowiedzieli więc GieKSiarze skutecznym uderzeniem zza „szesnastki”, zresztą po akcji wymienionych wcześniej środkowych pomocników. Wystawiał piłkę Szulek, a Plizga „pociągnął” po długim rogu; odbita od słupka piłka wpadła do siatki.

Druga część gry - wyjąwszy kwadrans między 60 a 75 minutą, kiedy parę zaskakujących „szarpnięć”, wprowadzających zamieszanie w szyki obronne gości wykonał Sierpina  - nie odbiegała od obrazu pierwszej. Znów jednak Wojciech Fabisiak pilnować się musiał głównie po uderzeniach z dystansu, m.in. Armina Cerimagicia (sparował, zabrakło dobitki) i Adriana Błąda (pewny chwyt).

I gry wydawało się, że obie drużyny pogodzi - mało dla nich satysfakcjonujący - remis, kapitalnym rajdem popisał się Adrian Frańczak, natchnioną zaś asystą (prostopadłe podanie) - wracający po prawie trzech miesiącach Tomasz Foszmańczyk. Wykorzystał zaś je z zimną krwią Adrian Błąd!

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Katowice 1:2 (1:1)
1:0 - Oleksy, 24 min (głową)
1:1 - Plizga, 30 min
1:2 - Błąd, 92 min
Sędziował Yusuke Araki (Japonia). Widzów 11621.


PODBESKIDZIE: Fabisiak - Oleksy (46. Sierczyński), Wiktorski, Malec, Moskwik - Hanzel - Kozak (83. Sobczak), Iliew, Rakowski, Sierpina - Szabala (67. Tomczyk). Trener Adam NOCOŃ.
GKS: Nowak - Frańczak, Kamiński, Midzierski, Mączyński - Szulek, Plizga (78. Foszmańczyk) - Błąd, Cerimagić (78. Prokić), Paweł Mandrysz (69. Skrzecz) - Kędziora. Trener Piotr MANDRYSZ.
Żółte kartki: Hanzel - Kamiński.

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~AWSAUżytkownik anonimowy
~AWSA :
No photo~AWSAUżytkownik anonimowy
GKS wyraznie lepszy.Podbeskidzie to prymitywana gra zawodnikami nadajacymi sie co najwyzej na 2-3 lige.
14 paź 20:30 | ocena:100%
Liczba głosów:6
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~OkUżytkownik anonimowy
~Ok :
No photo~OkUżytkownik anonimowy
Brawo brawo brawo ...serce sie raduje
14 paź 20:26 | ocena:93%
Liczba głosów:15
93%
7%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~?Użytkownik anonimowy
~?
No photo~?Użytkownik anonimowy
do ~Szombry:
No photo~SzombryUżytkownik anonimowy
14 paź 21:39 użytkownik ~Szombry napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
Szombry czy zakompleksiony Janosik z B.Bialej?
15 paź 16:53 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii