Jest nadzieja, że karta się odwróci

Pilka nozna. Nice I liga. Odra Opole - Drutex-Bytovia Bytow. 07.10.2017
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: SPORT

Robert Trznadel po długiej przerwie wrócił do wyjściowego składu. I łatwo oddać miejsca nie zamierza.

Na pierwszy w sezonie występ przyszło mu czekać aż do dwunastej kolejki. Gdy już jednak wskoczył do składu, to nie zawiódł. Robert Trznadel był solidnym punktem Odry w ubiegłotygodniowym zwycięskim spotkaniu z Drutex-Bytovią. Mimo że… nie zagrał nawet na swojej nominalnej pozycji, prawej obronie, a „piętro” wyżej – na boku pomocy.

 

Trzeba mieć samozaparcie
- Z pewnością nie sądziłem, że przez aż tak długi czas będę w kolejnych meczach spędzał na ławce 90 minut. Przede wszystkim było zastanawianie się, czemu tak jest. Z jednej strony to rozumiałem, bo od początku sezonu trener postawił na grupę zawodników i poszedł za tym wynik. Z drugiej jednak strony – zrozumiałe, że mogłem być zły, bo każdy chce grać. Musiałem mieć jednak w sobie samozaparcie, chęć dobrego prezentowania się i pozostawania do dyspozycji trenera. Tak, by móc wykorzystać szansę, jeśli się nadarzy. Po meczu z Bytovią – zważywszy na to, że tak długo nie grałem – byłem zadowolony. Dałem trenerowi sygnał, że może na mnie liczyć – przekonuje 27-latek, który w poprzednim sezonie należał do podstawowych zawodników zespołu z Opola.

 

Pomyślał o wypożyczeniu
Tej jesieni jednak, dotąd pozostawała mu gra w rezerwach, rywalizujących na co dzień o punkty w klasie okręgowej.

 

- Nie będę ukrywał, że był moment, w którym pomyślałem, że jeżeli sytuacja będzie wyglądała tak przez całą rundę, to może nie tyle na 100 procent odejdę, co zimą zastanowię się nad wypożyczeniem. Wcześniej ja czekałem na miejsce w składzie, były dobre wyniki, nie za wiele rotacji. Myślę, że teraz po wygranym meczu ta karta się dla mnie odwróci. W tym roku zostało jeszcze do rozegrania kilka kolejek, jest trochę minut do złapania – przyznaje Trznadel.

 

Gdy półtora roku temu trafił do Opola, wyraził nadzieję, że wkrótce występować będzie już w lidze, z której nie można awansować wyżej. Nie spodziewał się pewnie jednak, że taka szansa może nadarzyć się w Opolu…

 

- Cały czas jest w nas po prostu myśl, by punktować w każdym spotkaniu. Najpierw zapewnić sobie bezpieczne utrzymanie. Ekstraklasa? Stwierdzenie „jak najbardziej realna” może byłoby za duże, ale przypadkowe mogłyby być dwa, trzy zwycięstwa. My mamy ich znacznie więcej. Przeważnie do ekstraklasy wchodziły te zespoły, które nie grały fajerwerków, a po prostu były solidne. W tych dwunastu kolejkach, które za nami, właśnie taka była Odra – dodaje obrońca beniaminka.

Z tej samej kategorii