Japończyk przy ścianie Lennona

Minęły już blisko dwa miesiące, odkąd Daisuke Matsui trafił do Odry Opole. Czas na małe podsumowanie.

Odra Opole - Miedz Legnica
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Na jednym z japońskich portali pojawił się materiał o Daisuke Matsuim. 36-letni pomocnik Odry, który w połowie sierpnia podpisał roczny kontrakt z beniaminkiem I ligi, motywując ten fakt chęcią skończenia kariery w Europie i zaliczając wcześniej gorące pożegnanie w Jubilo Iwata, podsumował pierwsze tygodnie pobytu na Opolszczyźnie.

 

- Musiałem ponownie dostosować się do europejskiej specyfiki. Zapomniałem więcej zwyczajów niż myślałem – powiedział Matsui, który na Starym Kontynencie spędził sporą część swojej kariery, broniąc barw klubów z Francji, Rosji, Bułgarii. Do Japoni wrócił w 2014 roku, po półrocznym pobycie w Lechii Gdańsk, w której zrobił furorę. Po latach uczestnik mundialu 2010 raz jeszcze przyleciał do Polski. Wieku jednak się nie oszuka. Forma i błysk środkowego pomocnika już nie te, co kiedyś…

 

Matsui zagrał w pierwszym meczu – z Miedzią – meldując się na murawie w 70 minucie i stratą piłki na własnej połowie prokurując dla rywali rzut karny. Na kolejny występ czekał ponad miesiąc. - W debiucie popełniłem błąd. Musiałem skupić się na treningach, by zapracować na zaufanie trenera – przyznał Matsui, ciekawie wypowiadając się o samych zajęciach. - Treningi trwają zaledwie dwie godziny i można korzystać z tego czasu stosunkowo swobodnie – zaznaczył Japończyk, dodając jednak, że pod względem taktycznym polska piłka poszła przez 3,5 roku – tyle minęło od jego pobytu w Gdańsku – bardzo do przodu i czuje, że to wciąż pozwala mu się rozwijać.

 

36-latek trochę ponarzekał natomiast na utrudnioną komunikację. – Sądziłem, że ze wszystkimi będę mógł porozmawiać po angielsku, ale nie jest tak łatwo. Obcokrajowców w zespole mamy z Europy Wschodniej, angielskim operuje swobodnie niezbyt wiele osób, ale jest wśród nich na szczęście nasz drugi trener – wyznał Daisuke Matsui.

 

Azjacie podoba się w Opolu. Wspomniał o bliskości lotniska i znanych europejskich miast. Na swoim koncie na portalu Instagram pochwalił się jakiś czas temu zdjęciem... przy ścianie Johna Lennona w Pradze. Prócz stolicy Czech, zwiedził oczywiście Wrocław, ma też w planach wyprawy do Paryża i Berlina. – Berlin to tylko cztery godziny drogi stąd – stwierdził.

 

Z tej samej kategorii