Miało być trzech, ale szefowie Odry nie podzielili zdania Smyły

Rozwoj Katowice - GKS Katowice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Trener Mirosław Smyła zakomunikował, że chce mieć w zespole banitów z Sosnowca - Sebastiana Dudka i Krzysztofa Markowskiego. Władze klubu postawiły stanowcze weto.

W dzisiejszym sparingu z GKS-em Katowice (godz. 11.00, boczne boisko przy Bukowej) weźmie udział kilku nowych zawodników. Grupę tę tworzą niemal sami młodzieżowcy. Jedyną rozpoznawalną postacią ma być Konrad Budek, który miniony sezon spędził w Sosnowcu. Gdyby jednak udało się zrealizować pierwotny plan trenera Mirosława Smyły, w zespole Odry zobaczylibyśmy trzech byłych graczy Zagłębia. Przez moment w grę wchodził bowiem angaż banitów - Sebastiana Dudka i Krzysztofa Markowskiego

 

Trener, nie dyktator
- Rzeczywiście miałem taki zamiar, ale wygląda na to, że na podobny scenariusz nie ma żadnych szans - potwierdza Mirosław Smyła. - Obu zawodników znam doskonale i wziąłbym ich w ciemno. Oznajmiłem to przełożonym, ale temat został natychmiast skasowany. Nie jestem w Odrze dyktatorem, więc przyjąłem to do wiadomości. Klub od 2-3 lat prowadzi politykę kadrową w oparciu o młodzież. Trudno, żebym zaraz po przyjeździe do Opola wywracał ten system do góry nogami.

 

Wszystko wskazuje na to, że w ekipie beniaminka na dłużej zakotwiczy 21-letni Budek. Wciąż ma aktualną ofertę z Wisły Puławy, ale nie zamierza z niej skorzystać. - Mam nadzieję, że zostanie z nami - mówi Smyła. - Jest młody, waleczny, żądny „krwi”. I ma coś do udowodnienia po tym, jak zrezygnowano z niego w Zagłębiu.

 

Trzeba umieć tańczyć
W Sosnowcu parę stoperów Budek tworzył z doświadczonym Markowskim. Ten drugi, podobnie jak Dudek, w piłkę nie gra od początku kwietnia. Za kilka dni wygasa jego kontrakt z Zagłębiem. Co dalej?


- Mam dwa kluby we Włoszech, tylko jest jeden warunek… trzeba umieć tańczyć - żartuje 37-letni Markowski. - Mówiąc poważnie, na chwilę obecną konkretnych ofert brak. Mój wiek na pewno nie jest okolicznością sprzyjającą, ale zawsze powtarzam, że na samej młodzieży zespołu się nie zbuduje. Wiem to z doświadczenia. Tymczasem rozmawiam z kolegami, którzy mają po 34 lata i już napotykają problemy ze znalezieniem zatrudnienia ze względu na metrykę.

 

Magister ma plan B
„Maro” jest zdrowy i nadal głodny gry. Ma jednak świadomość, że to nie wystarczy, by wrócić na ligowe boiska. - Jeśli nie znajdę klubu, który zapewni mi utrzymanie na podobnym poziomie jak dotychczas, to równocześnie poszukam zajęcia poza futbolem - oznajmia. - Skończyłem studia na kierunku marketing i zarządzanie. Po prostu pójdę do pracy, to jest plan B. Często bywa jednak tak, że tuż przed startem rozgrywek, po średnio udanym okienku transferowym, szkoleniowcy sięgają po zawodników, którzy nie mają kontraktu lub trenują indywidualnie. Zobaczymy, może o mnie też ktoś sobie nagle przypomni…

 

Z tej samej kategorii