Lider z Opola studzi głowy

Beniaminek po 10 kolejkach sensacyjnie wdrapał się na szczyt tabeli I ligi. O awansie nikt nie myśli, co nie przeszkadza jednak snuć planów o budowie nowego stadionu i powstaniu spółki akcyjnej.

Pilka nozna. Nice1 liga. Odra Opole-Gornik Leczna. 29.07.2017
 /  fot. Mirosław Szozda  /  źródło: SPORT

To było niewiele ponad dwa miesiące temu. Odra w katastrofalnym, upokarzającym wręcz stylu odpadła w przedbiegach Pucharu Polski, zostając rozstrzelana w Nowym Dworze Mazowieckim przez Świt 0:5. Na forach internetowych wrzało, część kibiców jeszcze mocniej nie mogła pogodzić się z faktem, że zarząd klubu podziękował trenerowi Janowi Furlepie i zastąpił go Mirosławem Smyłą. Minęło kilkadziesiąt dni, a opolanie sensacyjnie otwierają tabelę zaplecza ekstraklasy. Świt – że tak tylko dodamy – jest tuż nad strefą spadkową III ligi…

 

20 punktów od utrzymania
- Nie będę ukrywał, że mam dosyć sporą satysfakcję. Na razie jesteśmy jednak dopiero po dziesięciu kolejkach. Wiemy, że przed sezonem podjęliśmy kilka kontrowersyjnych decyzji, ale obroniły się. To podwójnie cieszy. Ze spokojem patrzymy w przyszłość. Jesteśmy liderem, lecz nad strefą spadkową mamy tylko 9 punktów przewagi. To wszystko szybko może się zmienić – mówi Karol Wójcik, prezes Odry.
Niebiesko-czerwoni dwa poprzednie sezony kończyli awansem. Trudno dziś z całą stanowczością wykluczyć scenariusz, w myśl którego w 2016 roku mierzyli się z III-ligowymi zespołami, a jesienią 2018 będą to przedstawiciele ekstraklasy. To byłby przypadek dla polskiej piłki absolutnie bez precedensu. W Opolu głowy jednak się nie grzeją.
- Przed sezonem obawialiśmy się, że pierwsza liga może nas zaskoczyć, czymś wręcz pokonać, ale teraz wyzbyliśmy się tego. Życie pokazuje, że stawka jest na tyle wyrównana, że o awans walczy cały szereg zespołów – niektóre takie, którym przyświecało przede wszystkim uniknięcie spadku. Pożyjemy-zobaczymy. Wiemy jednak, gdzie nasze miejsce. Z naszych wyliczeń wynika, że do utrzymania trzeba około 40 punktów. My zgromadziliśmy dotąd 20, dlatego drugich 20 jeszcze nam brakuje – podkreśla prezes Wójcik.

 

Kompleksy stale rosną
Dzisiejszej Odry nie sposób wyobrazić sobie jednak w elicie. Infrastrukturalnie odbiega nie tylko od jej standardów, ale też większości rywali z pierwszej ligi.
- Z bólem serca muszę przyznać, że tak jak przed sezonem wiedzieliśmy, że będziemy mieć jeden ze słabszych obiektów, tak z każdym kolejnym wyjazdem i powrotem do domu kompleksy jeszcze rosną. Niestety, nasz stadion odstaje. Niedawno graliśmy w Suwałkach, które – nikomu niczego nie ujmując – nie są potentatem. A tam infrastruktura na poziomie, naprawdę piękny budynek klubowy… Może dożyjemy kiedyś czasów, kiedy to nam będą zazdrościć – zawiesza głos szef klubu.
Inna rzecz, że Odra ostatnimi czasy regularnie swoją postawą sygnalizuje potrzebę powstania stadionu na miarę stolicy województwa.
- Od kilku lat, kolejnymi awansy, dajemy ku temu argumenty. Rozmawiamy z władzami miasta. Cieszę się, że minimalne licencyjne wymogi pierwszoligowe do stycznia zostaną już spełnione, bo podpisano niedawno umowę na realizację modernizacji oświetlenia. Docelowo jednak, gra przy Oleskiej powoli się kończy. Ten stadion odstaje od realiów, jakie w naszym kraju po Euro 2012 zapanowały. Do końca sezonu z pewnością grać będziemy tu, ale rozwiązanie jest tylko jedno, z jakim zresztą zgadza się Urząd Miasta: nowa lokalizacja. Jeśli myślimy o budowie czegoś nowego, Oleska ogranicza nas ze wszystkich stron – zwraca uwagę Karol Wójcik. Nowy stadion ma powstać w okolicy Centrum Sportu przy ul. Północnej, czyli na obrzeżach miasta.

 

Spółka od lipca?
Infrastruktura – to jedno. W klubie myślą przyszłościowo. Docelowo, stowarzyszenie, obecnie prowadzące Odrę, ma zostać zastąpione przez spółkę akcyjną. O jej powstaniu mówi się w Opolu już od ubiegłego roku. Spekulowano, że może ruszyć już od początku 2018 roku, ale teraz termin ten wydaje się mało realny. – Nasz cel jest taki, by ten sezon był ostatnim Odry jako stowarzyszenie. Mam nadzieję, że gdy zimą będzie trochę czasu, uda się spotkać w mieście, odbyć kilka spotkań z jego przedstawicielami i potencjalnymi akcjonariuszami, byśmy w nowych rozgrywkach, od 1 lipca, funkcjonowali jako spółka.
Czy będzie to nadal pierwsza liga, czy jednak zdarzy się sensacja i będzie coś więcej? Stąpać po ziemi trzeba twardo, ale marzyć nikt nie zabroni.
- Mamy w sobie dużo pokory. Na nasz wynik złożyło się dużo szczęścia. Ciężka praca zawodników, sztabu szkoleniowego, pomoc z naszej jako zarządu strony sprawiła, że start sezonu jest tak udany. Nie mówmy jednak o żadnym awansie. Gdy zaklepiemy sobie utrzymanie, poproszę o pytanie, co dalej. Nie boimy się jednak czegokolwiek. Po to się w to wszystko bawimy, by sprostać kolejnym wyzwaniom. Co się wydarzy wiosną, dopiero zobaczymy. Na razie jest zdecydowanie za wcześnie, by o tym rozmawiać – studzi emocje Karol Wójcik.

 

Liczba – 4
Tylu obcokrajowców rozpoczęło w wyjściowym składzie Odry niedawny mecz ze Stalą Mielec. Mowa o Czechach Vaclavie Cvernie i Jakubie Habuście, Słowaku Martinie Baranie oraz Japończyku Daisuke Matsuim. Jak wyliczył portal historia-odry.opole.pl, to klubowy rekord.

 

Z tej samej kategorii