Konwiński znów w Kluczborku. „Został postawiony pod ścianą”

Andrzej Konwiński trener MKS Kluczbork
 fot. Mirosław Szozda  /  źródło: SPORT

Andrzej Konwiński po niewiele ponad roku znów jest trenerem MKS-u Kluczbork, z którym w 2015 roku świętował awans do I ligi.

- Krótko. Trener jest z Kluczborka, znamy się od lat, więc został postawiony pod ścianą. Albo obejmuje drużynę, albo go rozstrzelamy – śmieje się Wojciech Smolnik, prezes MKS-u, gdy pytamy go, jak długo trwały rozmowy z Andrzejem Konwińskim. To właśnie 46-letni szkoleniowiec został następcą Tomasza Asensky'ego, który po 12 meczach (wygrana, 3 remisy i 8 porażek) w środę rozstał się z klubem.

Konwińskiego oczywiście nikomu w Kluczborku przedstawiać nie trzeba. W sezonie 2008/09, będąc II trenerem u boku Andrzeja Polaka, wprowadził MKS po raz pierwszy do I ligi. Drugi awans na ten szczebel rozgrywkowy zanotował już sam – w 2015 roku, co było ukoronowaniem trzech sezonów pracy z sukcesami. Najpierw 5. miejsce w II lidze zachodniej, potem utrzymanie po szalonej wiośnie w zreformowanej II lidze, wreszcie triumf w tych rozgrywkach... Z kluczborskim zespołem rozstał się niemal dokładnie rok temu, w kwietniu. Na stanowisku zmienił go Mirosław Dymek i utrzymał MKS na zapleczu ekstraklasy. Konwiński z kolei jesień spędził w GKS-ie Bełchatów, z którym uplasował się w środku tabeli II ligi.

W tym sezonie happy end nie jest już możliwy. Drużyna ma dziś na koncie 16 punktów, dlatego nawet wygranie wszystkich pozostałych do końca rozgrywek ośmiu meczów najpewniej nie dałoby utrzymania. Drobna iskierka nadziei zapaliła się 20 dni temu, po sensacyjnym zwycięstwie z Górnikiem Zabrze. Jak się okazało, jedynym pod wodzą Asensky'ego. Czar szybko prysł. 0:4 z Zagłębiem Sosnowiec, 0:2 z Olimpią Grudziądz – i nie było już złudzeń.

- Jeszcze w środę, na dwie godziny przed spotkaniem z trenerem Asenskym, miałem przygotowany tekst, że zostanie do czerwca, ale na naszych warunkach. Po rozmowie w gronie zarządu doszliśmy jednak do wniosku, że musimy coś zmienić, bo zaczyna nam się to wszystko rozjeżdżać. Pierwszego sms-a po rozstaniu z dotychczasowym trenerem wysłałem do Andrzeja Konwińskiego: z zapytaniem, czy jest możliwe spotkanie. Oddzwonił i powiedział, że jest już po rozmowie z trenerem Asenskym, który poinformował go o tym, co się stało. Przyznałem, że jesteśmy nim zainteresowani. Umówiliśmy się na czwartek rano. Nie rozmawialiśmy z żadnym innym kandydatem – opowiada prezes Smolnik.

I zdradza nam: - Jeszcze w momencie, gdy nie planowaliśmy zmieniać szkoleniowca, bodajże po remisie z Pogonią Siedlce, rozmawiałem z trenerem Konwińskim. Poprosiłem go, jako że nie pracuje nigdzie w piłce, by pojeździł przy okazji po okolicy, poprzyglądał się zawodnikom z różnych klubów z niższych lig, w tym m.in. wypożyczonym z MKS-u. Byśmy mieli pełen obraz...

Kontrakt Konwińskiego obowiązywać będzie do końca sezonu 2017/18, dlatego najpilniejszym zadaniem jest po prostu umiejętny „przegląd wojsk” pod kątem budowy drużyny, która od sierpnia rywalizować będzie w II lidze. Na razie pozostała część sztabu szkoleniowego pozostanie bez zmian. Funkcję asystenta pełnić będzie Hubert Kościukiewicz, który na Opolszczyznę trafił wraz z Asenskym.

- Trener Konwiński ma sobie budować drużynę na II ligę. Gdy rozejrzy się po tym, czym obecnie dysponujemy, siądziemy sobie do stołu i będziemy podejmować decyzje. Na razie trener ma wolną rękę. Oczekujemy, że za dwa tygodnie przedstawi nam, którzy zawodnicy na pewno nie zostaną w Kluczborku, a z którymi mamy zacząć rozmowy – informuje sternik klubu.

W Kluczborku raczej nie planują powielenia scenariusza z Sosnowca czy Zabrza, gdzie decydowano o rozwiązywaniu kontraktów z zawodnikami w trakcie rundy wiosennej. Część może jednak po prostu już nie zagrać. Szansę mają dostać młodzi wychowankowie MKS-u.
- Na co liczę w pozostałych ośmiu kolejkach? Na walkę i zwycięstwo w każdym meczu - dorzuca prezes Smolnik.

 

Czy powrót Andrzeja Konwińskiego to dobry wybór działaczy MKS-u?
Z tej samej kategorii