Mirosław Smyła: Cud, że mamy tyle punktów!

- Nasze miejsce jest bardzo dobre i na pewno nie zrezygnujemy z walki o... zwycięstwo w każdym meczu. Nie ma dla trenera niczego przyjemniejszego niż ta chwila ciszy, gdy po wygranym meczu staje w szatni i widzi oczy zmęczonych zawodników, czekających na to, co powie szkoleniowiec - mówi trener Odry Opole.

Pilka nozna. Nice I liga. Odra Opole - Chojniczanka Chojnice. 02.09.2017
 fot. Mirosław Szozda  /  źródło: SPORT

Jak ocenia pan to, czego dokonaliście jesienią?

MIROSŁAW SMYŁA: - Cud, że mamy tyle punktów. Po pierwszym oficjalnym meczu w tym sezonie byłem przerażony. W Pucharze Polski przegraliśmy z III-ligowym Świtem 0:5. Graliśmy koszmarnie. Z niepewnością przystąpiliśmy do ostatniego przed ligą sparingu, ze Ślęzą Wrocław. Dopiero po strzeleniu pierwszego gola, złapaliśmy właściwy rytm i wygraliśmy 3:0. Powtórzyliśmy też ten wynik na inaugurację z Górnikiem Łęczna i byliśmy już spokojni, że damy sobie radę w lidze. Nawet po pierwszej porażce, czyli przegranej 2:4 z Miedzią w trzeciej kolejce, byliśmy podbudowani, bo zagraliśmy naprawdę dobrze z drużyną, która od początku sezonu uznawana była za kandydata do awansu.

 

A jest nim Odra?

MIROSŁAW SMYŁA: - Faworyta upatruję w Rakowie Częstochowa. Miedź i Chojniczanka też będą się liczyć. Na pewno nie odpuści Zagłębie Sosnowiec. I-ligowa tabela jest nie tyle spłaszczona, co zmiażdżona.

 

Kto był najlepszym piłkarzem Odry w rundzie jesiennej?

MIROSŁAW SMYŁA: - Jedynym zawodnikiem, który rozegrał wszystkie mecze od początku do końca, jest Łukasz Winiarczyk, ale nie nazwę go liderem drużyny. Nasz najlepszy strzelec Marcin Wodecki miał lepsze i gorsze momenty, ale wtedy zastępowali go inni. Dużą rolę odegrali Marek Gancarczyk czy Szymon Skrzypczak w ofensywie. Dobrze wkomponowali się Słowak Martin Baran czy Czech Jakub Habusta. Dlatego powiem, że jesteśmy głodnym sukcesów, chętnym do pracy oraz mającym dobrą atmosferę zespołem i to jest nasza siła. Pokazaliśmy ją zwłaszcza w drugiej połowie meczu z Chojniczanką. Wygraliśmy 2:1, to był nasz najlepszy jesienny mecz.

 

Co wiosną?

MIROSŁAW SMYŁA: - Nasze miejsce jest bardzo dobre i na pewno nie zrezygnujemy z walki o... zwycięstwo w każdym meczu. Nie ma dla trenera niczego przyjemniejszego niż ta chwila ciszy, gdy po wygranym meczu staje w szatni i widzi oczy zmęczonych zawodników, czekających na to, co powie szkoleniowiec.

 

Z tej samej kategorii