Akupunktura oczu - „Maro” bez cenzury przed meczem Zagłębie - GieKSa

Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

37 (jeszcze...) lat, 37 występów w GieKSie w ekstraklasie, kolejnych 51 - na jej zapleczu, i jeszcze ponad 30 w ówczesnej III lidze. Do tego 80 pierwszoligowych i 16 drugoligowych w Zagłębiu. Obaj dzisiejsi rywale dla Krzysztofa Markowskiego nie mają tajemnic. Mógłby o nich opowiadać długo, my dokonaliśmy wyboru i posegregowaliśmy najciekawsze spostrzeżenia.

O dziełach niedokończonych

Inaczej sobie zaplanowałem moją przygodę z GKS-em. W 2005 roku odchodziłem do Polonii Warszawa - która już wcześniej składała mi oferty - bo drużyna katowicka spadła z ekstraklasy, klub się posypał. Rok później zdecydowałem się wrócić na Bukową - do ówczesnej III ligi. Z sentymentu, przedkładając ofertę GieKSy nad znacznie lepszą finansowo propozycję ekstraklasowego Górnika. Ja - zabrzanin! Miałem wówczas nadzieję, że do tej ekstraklasy dojdę z Katowicami. Przyszło mi jednak rozstać się z klubem - w nie najfajniejszych okolicznościach - gdy sytuacja finansowa zrobiła się już megatrudna. Zostało więc „dzieło niedokończone”. Zresztą... niedokończone do dziś przy Bukowej. A Sosnowiec? Też nie dano mi dokończyć osobistego planu. Kiedy trzy lata temu przychodziłem do II-ligowego jeszcze Zagłębia, było dla mnie oczywiste, że prędzej czy później ten zespół musi się znaleźć w ekstraklasie. Trzecie miejsce na mecie dwóch ostatnich sezonów pierwszej ligi nie jest przypadkiem. Niestety; kiedy w pewien niedzielny kwietniowy wieczór, kilka miesięcy temu, odebrałem w domu telefon od kierownika drużyny Zagłębia z zaproszeniem na poniedziałkową rozmowę do prezesa klubu, już wiedziałem, że porażka ze Zniczem Pruszków była moim ostatnim występem na Stadionie Ludowym. Szkoda; jeden mecz nie powinien decydować o trzech latach spędzonych w klubie... Najbardziej wzburzyło i zbulwersowało mnie jednak to, że nie dano mi żadnego prawa do obrony czy choćby „ostatniego słowa”...

O relacjach śląsko-zagłębiowskich

Nigdy osobiście nie odczułem w Sosnowcu, że jestem „ten gorszy”, ze Śląska. Co najwyżej prezes Marcin Jaroszewski od czasu do czasu wbijał szpileczkę mnie i Grześkowi Fonfarze przypominając, że „my jednak z drugiej strony Brynicy jesteśmy”... Kiedyś mieliśmy na końcu ripostę. Wiosną 2016 - po serii niepowodzeń - zabrano nas do kina na film „Spectre” z serii Jamesa Bonda. Generalnie pomogło, bo następny mecz - z Sandecją - wygraliśmy; nie o to mi jednak chodzi. Jest w tym filmie scena, w której pociąg z bohaterem zatrzymuje się na stacyjce na jakimś kompletnym zad... - na końcu świata, znaczy się. „Powiedz prezesowi, że to musi być właśnie stacja Sosnowiec” - trąciłem łokciem „Fonfiego”. Śmialiśmy się długo, ale w końcu żaden z nas nie odważył się tego publicznie powiedzieć...

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Janosik Użytkownik anonimowy
~Janosik
No photo~Janosik Użytkownik anonimowy
do ~Geograf:
No photo~GeografUżytkownik anonimowy
13 wrz 09:57 użytkownik ~Geograf napisał
Comment removed due to violation of forum rules.
A Sosnowiec to co, metropolia? Lokaje Legii, nic więcej. Wstyd!
13 wrz 15:29 | ocena:75%
Liczba głosów:4
75%
25%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~T154Użytkownik anonimowy
~T154
No photo~T154Użytkownik anonimowy
do ~Janosik :
No photo~Janosik Użytkownik anonimowy
13 wrz 15:29 użytkownik ~Janosik napisał
A Sosnowiec to co, metropolia? Lokaje Legii, nic więcej. Wstyd!
I WODZIREJE LEGII.
13 wrz 16:39 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii