Były napastnik GKS-u Tychy: Te nazwiska dają nadzieję

Spotkanie z bylymi pilkarzami Sokola Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Krzysztof Bizacki jest bardzo ciekawy, co do zespołu wniosą w najbliższym sezonie nowe nabytki GKS-u Tychy, choć przyznaje, że na ich ocenę trzeba będzie poczekać do końca rundy jesiennej.

KRZYSZTOF BIZACKI (były napastnik GKS-u Tychy): - Transfery będziemy mogli ocenić najwcześniej dopiero po rundzie jesiennej. Patrząc jednak na papierze, niektóre nazwiska naprawdę są niezłe i dają nadzieję, że jakość gry GKS-u pójdzie do góry. Wszystko okaże się w praktyce, ale są to zawodnicy, którzy grali w pierwszej lidze – i to drużynach, które zajęły wyższe miejsca w tabeli, jak Chojniczanka, Katowice, Miedź, Zagłębie. Niektórzy mają po 30 lat, albo i więcej, więc są doświadczeni i ograni. Teraz rolą trenera jest, by tak to zgrać, poukładać, aby funkcjonowali jak drużyna, a nie zlepek jakichś indywidualności. Pozytywnie zaskoczyło mnie sprowadzenie Piotrka Ćwielonga. Byliśmy razem w Ruchu Chorzów – wchodził do zespołu, był małolatem. Mam nadzieję, że ten ciężar oczekiwań i aspiracji, które w Tychach niewątpliwie są, będzie w stanie udźwignąć. Brakuje jeszcze w kadrze zespołu młodzieżowców. Nie wiem też, co z pozycją bramkarza. Nie będzie już Pawła Florka, a Rafał Dobroliński przez ostatni rok nie grał w Cracovii. Oby w Tychach odpalił, życzę mu tego, ale jak się tyle nie gra – to zwykle są wątpliwości. Mimo wszystko, przydałby się też jeszcze jakiś ligowy stoper, bo to zawsze newralgiczna pozycja. Oby trenerowi udało się to scalić na tyle, by był to zespół walczący o wyższe cele niż dotąd. Czyli o awans. Wiadomo, jak wyrównana w ubiegłym sezonie była pierwsza liga. Teraz też nie ma głównego faworyta. Spadkowicze, Ruch i Łęczna, mają swoje problemy. Jest Miedź, są Katowice, Podbeskidzie... Mam nadzieję, że Tychy też włączą się w rywalizację o czołowe lokaty.

Z tej samej kategorii