Sztuka rotowania w wykonaniu Podbeskidzia

Jozef Dolny
 fot. Krzysztof Dzierżawa  /  źródło: Pressfocus

W związku z urazem Damiana Chmiela trener Podbeskidzia, Jan Kocian, w dwóch ostatnich spotkaniach zaproponował... dwa różne ustawienia w drugiej linii.

Co zupełnie zrozumiałe, przeciwko Zniczowi drużyna zagrała bardziej ofensywnie niż z GKS-em Katowice. Przy Bukowej w wyjściowym ustawieniu zabrakło Tomasza Podgórskiego. W ostatnim spotkaniu wychowanek Piasta Gliwice zagrał od pierwszej minuty. Jak się zaprezentował? Możne było odnieść wrażenie, że po ok. godzinie gry ma dosyć pod względem fizycznym. Zresztą opuścił boisko w 66. minucie spotkania.


- Rzeczywiście, patrząc z trybun, można odnieść wrażenie, że nie jest skuteczny w grze ofensywnej. Ale trzeba zaznaczyć, jak pracuje dla zespołu. Co do kwestii kondycyjnych, to trzeba zauważyć, że to był pod tym względem bardzo ciężki mecz. Cały czas graliśmy piłką, konstruowaliśmy atak pozycyjny. Taka postawa kosztuje dużo sił – wyjaśnił swoją decyzję o zmianie trener bielskiej drużyny, Jan Kocian.

 

„Podgóra” zastąpił Jozef Dolny. To po jego akcji Grzegorz Janiszewski skierował piłkę do własnej siatki, podwyższając prowadzenie Podbeskidzia na 2:0. - Podgórski jest niezwykle ważnym zawodnikiem dla naszego sposobu gry. Przede wszystkim dzięki swojemu zaangażowaniu i poruszaniu się. Wiemy, że nieco słabiej idzie mu, jeżeli chodzi o dośrodkowania. Jest ich trochę za mało, często trafia w pierwszego obrońcę – to jeszcze raz szkoleniowiec Podbeskidzia, który najwyraźniej ufa doświadczonemu pomocnikowi.


Czy to wystarczy, aby 32-letni piłkarz zagrał od pierwszej minuty przeciwko Zagłębiu? Poza Dolnym niezłą zmianę dał w ostatnim spotkanie Peter Sladek. - Myślę, że w końcówce dał nam sporo jakości na boku – podsumował krótki występ rodaka szkoleniowiec „Górali”.

Z tej samej kategorii