Kapitan Górnika grzeje ławę

Gornik Zabrze - Sandecja Nowy Sacz
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

- Z tej drogi na pewno nie zboczę! - mówi „Sportowi” Marcin Brosz, pytany o zaskakujące roszady kadrowe w Górniku.

Szkoleniowiec zabrzańskiej drużyny kontynuuje swoją małą rewolucję na Roosevelta. Konsekwentnie stawia na młodych graczy, którzy mają coraz więcej do powiedzenia nie tylko na boisku, ale i w szatni. W sobotnim spotkaniu z Olimpią Grudziądz na ławce rezerwowych wylądowali Adam Danch i Dawid Plizga, a ich miejsce zajęli znacznie młodsi gracze - Denis Janczo i Adam Wolniewicz.

 

Od Dancha zaczynał się skład...
- Z tej drogi na pewno nie zboczę! - zaznacza Marcin Brosz. Szczególną konsternację wywołała obecność na ławce rezerwowych Dancha, który przez ostatnie 3 lata nie zetknął się z taką sytuacją. To od niego kolejni trenerzy Górnika zaczynali jedenastkę, uznając „Densia” za naturalnego przywódcę zespołu i kapitana. - Obserwuję każdego zawodnika na treningu i w meczu bardzo dokładnie, więc widzę ich możliwości. Jest ostra rywalizacja w zespole i nie tylko Adaś chce grać. Chciałbym jednak zaznaczyć, że on dalej jest naszym kluczowym zawodnikiem – mówi trener Brosz. - Ale inni też chcieliby wybiegać na boisko, więc o tym, kto będzie w wyjściowej jedenastce decyduje aktualna forma. Adaś może grać na różnych pozycjach, natomiast naturalnym prawym obrońcą jest Adam Wolniewicz. On teraz dostał szansę, wspomniana rywalizacja na pewno wpływa na ustawienie składu. Mam w zespole mnóstwo młodych graczy i dlatego żonglujemy składem. Zasady, których się trzymam są jasne i klarowne. Danch to bardzo dobry piłkarz, wszyscy o tym wiemy, że potrafi wywiązywać się z postawionych mu na boisku zadań. Teraz zdarzyło się tak, że zagrał ktoś inny. Także Marcina Urynowicza nie było w wyjściowej jedenastce, ale on zagrał w meczu drugiej drużyny w Zdzieszowicach. Marcin przede wszystkim potrzebuje grania, nie siedzenia na ławce - dodaje szkoleniowiec.

 

Legenda też była zaskoczona
Brosz ma swoją filozofię przebudowy Górnika i zgodnie z nią nikt nie może mieć etatu na grę w podstawowym składzie. Nawet taka ikona Górnika i ulubieniec kibiców, jak Danch. Zaskoczony jego zesłaniem na ławkę był [Stanisław Oślizło], legendarny obrońca zabrzan, który w Adamie widzi swojego następcę. - Dlaczego znalazł się w gronie rezerwowych, tego nie wiem. Ale wiem, że on nie jest prawym obrońcą, a na tej pozycji był ostatnio ustawiany. Ta opinia nie jest moim wymysłem, ale wynika z obserwacji meczowych i treningowych. Pamiętam go przede wszystkim jako stopera, czasami defensywnego pomocnika. Wróżyłem mu reprezentacyjną karierę, widziałem go w biało-czerwonej koszulce, ale teraz dzieje się coś zaskakującego. Przynajmniej dla mnie. Byłem w poniedziałek w szatni i na treningu, oglądałem uważnie zajęcia drużyny. Z treningowego ustawienia wynika, że chłopak znowu może wylądować na ławce. Ale to się może zmienić, za wcześnie na takie spekulacje kadrowe. W szatni rozmawiałem z zespołem, także Adasiem. Był trochę przybity tą całą sytuacją, ale wierzę, że jeszcze się odnajdzie i będzie swoją grą sprawiał nam dużo radości. A co do meczu z Zagłębiem to chciałbym, by zespół zaczął go i skończył w takim stylu jak to było z Olimpią Grudziądz. Szybko zdobyte bramki byłyby dla nas bardzo cenne - uważa Oślizło, który w klubie pełni funkcję doradcy zarządu.
Prawdopodobnie bez Dancha w składzie zabrzanie rozpoczną środowe spotkanie z Zagłębiem Sosnowiec. Po raz kolejny na prawej obronie ma wystąpić Wolniewicz. - Przed nami bardzo trudny mecz. Z Zagłębiem zagrałem w pierwszej rundzie prawie 70 minut i pamiętam, że był straszny upał. Przyznam się, że zabrakło mi sił. Teraz też walka będzie na całego, my na pewno nie odpuścimy. Jesteśmy nastawieni na pełną pulę, jeśli wygramy to będziemy w ścisłej czołówce, z dużo większymi szansami na awans. A co do Zagłębia to jest to dobry, techniczny zespół, który także walczy o ekstraklasę - przyznaje Adam Wolniewicz.

 

***

Niezwykła seria „Densia”
30 sierpnia 2013 roku Adam Danch zerwał w wyjazdowym meczu z Lechią Gdańsk więzadła krzyżowe, w starciu z Pawłem Buzałą. Po rekonstrukcji więzadeł i rehabilitacji wrócił do gry w ekstraklasie po 7 miesięcznej nieobecności. Od meczu z Lechem Poznań (12 kwietnia 2014 r.) rozpoczęła się niezwykła seria stopera Górnika, który zagrał w 101 meczach ligowych z rzędu (nie licząc dwukrotnej pauzy kartkowej). Ale ta seria skończyła się przed meczem w Olimpią.

Komentarze (6)

Napisz komentarz
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek :
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
Brosz dobrze kombinuje utrzymanie pewne na awans Górnik jest za słaby to trzeba stawiać na młodzież!
11 kwi 14:18 | ocena:50%
Liczba głosów:4
50%
50%
| odpowiedzi: 3
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~IZAUżytkownik anonimowy
~IZA
No photo~IZAUżytkownik anonimowy
do ~Janek:
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
11 kwi 14:18 użytkownik ~Janek napisał
Brosz dobrze kombinuje utrzymanie pewne na awans Górnik jest za słaby to trzeba stawiać na młodzież!
Dlaczego ty nie pracujesz jak każdy normalny człowiek ?? masz dwie lewe ręce ośle ??
11 kwi 14:33 | ocena:50%
Liczba głosów:4
50%
50%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
~Janek
No photo~JanekUżytkownik anonimowy
do ~IZA:
No photo~IZAUżytkownik anonimowy
11 kwi 14:33 użytkownik ~IZA napisał
Dlaczego ty nie pracujesz jak każdy normalny człowiek ?? masz dwie lewe ręce ośle ??
Przykro mi że łopacie nie masz komputera.
11 kwi 14:44 | ocena:67%
Liczba głosów:3
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii