Górale w Łęcznej zawiedli. Przegrana i wciąż strefa spadkowa

Podbeskidzie Bielsko Biala - Ruch Chorzow
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Mecz dwóch zespołów z dołów tabeli był szansą na przełamanie się. Tymczasem piłkarze Podbeskidzia i Górnika Łęczna swoją grą mocno rozczarowali. Ale to Górnik Łęczna zdobył trzy ważne punkty.

Wyjazd Podbeskidzia do Łęcznej miał dla piłkarzy swoje znaczenie. Szesnaście miesięcy temu, podczas po meczu właśnie z Górnikiem Łęczna Górale spadli z ekstraklasy.

Początek meczu to szybkie akcje Podbeskidzia. Piłkarze Górnika Łęczna spokojnie jednak rozbijali akcje gości. Już w 6 minucie Łukasz Sierpina chciał się przedrzeć przez defensywę gospodarzy, ale nieskutecznie. Jednak po chwili do piłki doszedł Łukasz Hanzel, który strzelił na bramkę Sergiusza Prusaka, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Do był niezły kwadrans Górali, a podobać mogły się dośrodkowania Sierpiny w pole karne zespołu gospodarzy. Tego samego, ale z lewej strony próbował też Paweł Moswik. Wojciech Fabisiak poważniej musiał skorzystać ze swoich umiejętności dopiero w 18.minucie, kiedy Tomasz makowski z wolnego wrzucał piłkę pod jego bramkę.

Zespół z Łęcznej próbował uruchamiać swojego lidera, Tomasza Bonina, ale na ogół zagrania obrońców były za mocne, co kończyło akcje gospodarzy dość szybko. Od 22. minuty łęcznianie zmuszeni zostali do gry w osłabieniu, gdyż Łukasz Sosnowski dostał w czoło korkiem i musiał być opatrywany za linią boczną boiska. Bartosz Jaroch ujrzał za niebezpieczne zagranie żółtą kartkę.

Z czasem jednak tempo meczu spadło. Akcje obu zespołów łatwe były do odczytania, a piłkarzom zaczęło brakować dokładności. Gospodarze niezłą okazję na zmianę wyniku mieli w 32. minucie, gdy z rzutu wolnego w pole karne Górali dośrodkowywał Tomasz Makowski, ale główka obrońcy zapobiegła wykończeniu akcji, zwłaszcza, że doszło tam do przepychanek. Zresztą w ostatnich minutach przed przerwą Górnik Łęczna trochę się ożywił, ale strzał na bramkę Fabisiaka z 40 m to raczej wyraz bezsilności. To zasługa defensywy Podbeskidzia, która skutecznie rozbijała akcje gospodarzy. Po pierwszej połowie bez bramek, ale i bez animuszu.

Pierwsze minuty drugiej połowy to w miarę szybka gra Górnika Łęczna. Bonin dryblował, dośrodkowywał, ale wszystko albo niecelne, albo wychwytywane przez obrońców Górali. Dużo szczęścia mieli Górale, gdy w 53. min Bonin podał do Tymińskiego, ale piłka przeszła nad bramką Fabisiaka. Następne minuty to popis niecelnych podań łęcznian, a w szczególności Bonina, któremu trudno było odmówić aktywności. To jednak za mało na obronę piłkarzy Adama Noconia.

Z czasem akcje inicjowane przez gospodarzy zaczęły być coraz groźniejsze. Dużo szczęścia mieli Górale, gdy Mariusz malec przechwycił kolejne dośrodkowanie Bonina. W 63. min Adam Nocoń dokonał dwóch zmian. W miejsce Sobczaka i Tomczyka na boisko weszli Miłosz Kozak oraz Valerijs Szabala. Niewiele brakowało, by  Podbeskidzie objęło prowadzenie w 71 min, gdy po strzale Dimitara Iliewa bramkarz łęcznian przeniósł piłkę nad poprzeczkę.

Wszystko zmieniło się w 83. minucie, gdy Patryk Sysz strzela gola dla Górnika Łęczna. Uderzał Rafał Kosznik, piłka odbiła się od jednego z piłkarzy Górnika i trafiła pod nogi Sysza. Ten nie miał już problemu z posłaniem jej do bramki Fabisiaka. Po zdobyciu przewagi bramkowej gospodarze zaczęli szanować posiadanie piłki. Z Górali jedynie Iliew i Podgórki spróbowali pokonać Prusaka, ale strzały były za słabe.

 

GÓRNIK ŁĘCZNA - PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA 1:0 (0:0)

1:0 - Szysz, 83 min

 

Górnik Łęczna: Prusak – Kasperkiewicz, Sosnowski, Kosznik – Sasin, Makowski (82. Jarecki), Pruchnik (88. Wiech), Tymiński, Szysz – Szerszeń (65. Suchanek), Bonin

Podbeskidzie: Fabisiak – Jaroch, Wiktorski, Malec, Moskwik – Sobczak (65. Kozak), Hanzel, Iliew (88. Podgórski), Rakowski, Sierpina – Tomczyk (65. Szabala)

Karki: Tymiński (45), Pruchnik (54), Kosznik (73) - Jaroch (22), Wiktorski (40)

Sędziował: Sylwester Rasmus. Widzów: 1588

 

Komentarze (5)

Napisz komentarz
No photo
No photo~ bb Użytkownik anonimowy
~ bb :
No photo~ bb Użytkownik anonimowy
ale syf to wina mikołajki i krywulta miał być awans a jest dno
9 wrz 22:17 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~bielitzUżytkownik anonimowy
~bielitz :
No photo~bielitzUżytkownik anonimowy
tragedia to wina mikołajki i krywulta
9 wrz 22:19 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~kingaUżytkownik anonimowy
~kinga :
No photo~kingaUżytkownik anonimowy
Bonin ma na imię Grzegorz :D
10 wrz 00:07
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii