GKS Tychy wystartuje bez kapitana

GKS Tychy - Stal Mielec
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W najbliższych miesiącach tyszanie będą musieli radzić sobie bez swojego lidera Łukasza Grzeszczyka.

Łukasz Grzeszczyk jeszcze w tym tygodniu będzie musiał poddać się operacji. Przeprowadzi ją w Bieruniu ceniony specjalista, dr Krzysztof Ficek, a polegać będzie na wprowadzeniu tytanowych siatek, których zadaniem będzie wzmocnienie struktury więzadła i mięśni 30-letniego pomocnika. Od treningów odpoczywać będzie co najmniej przez dwa miesiące. Wydaje się, że do walki o I-ligowe punkty wróci nie wcześniej niż październiku; może końcówce września. Ominie go zgrupowanie, mecze Pucharu Polski oraz połowa jesiennej rundy zmagań zaplecza ekstraklasy.

 

Na środkach przeciwbólowych
To chyba musiało się tak skończyć. „Grzeszczu” z kontuzją zmagał się przez cały poprzedni sezon. Chodziło o problemy z pachwiną i mięśniami brzucha. - Skąd się to wzięło? Sam chciałbym wiedzieć. Na początku był to taki ból brzucha, jakby coś mnie rozrywało. Słyszałem diagnozy, że to zapalenie spojenia łonowego. A potem – że znowu coś innego... Przeciągałem to do grudnia, by usłyszeć coś wiążącego i wiedzieć, co z tym robić. Okazało się, że po odpoczynku i okresie regeneracji ma być lepiej. Wyszło jednak w styczniu na to, że jest... gorzej – opowiadał nam w kwietniu, gdy na rozgrzewce przed jednym z meczów – z Wigrami Suwałki – z bólu aż miał łzy w oczach.


Wtedy musiał spasować, ale walki o utrzymanie nie odpuścił. Imponował swoim podejściem trenerowi Jurijowi Szatałowowi, który ponad wszystko ceni u zawodników charakter. Grał na własne ryzyko, na środkach przeciwbólowych. Wiosna należała do Jakuba Świerczoka, ale cały sezon – do Grzeszczyka. Bez jego goli i asyst (7/12) GKS nie uniknąłby spadku do II ligi.

 

Leczenie zachowawcze bez skutku
W ostatnim meczu sezonu, z Zagłębiem Sosnowiec, gdy utrzymanie było pewne, na boisko już nie wybiegł. Letni okres przygotowawczy rozpoczął z zespołem, ale jego treningi musiały być bardziej zindywidualizowane. - Od do czasu pojawia się w klubie, ale leczy się w Warszawie, w rodzinnych stronach. Komunikaty są sprzeczne i stale się zmieniają. Liczyliśmy, że zacznie z nami normalnie przygotowania. Może będzie z nim lepiej, ale równie dobrze może być tak, jak w poprzednim sezonie i będziemy musieli przejść na leczenie środkami przeciwbólowymi – mówił Dietmar Brehmer, II trener GKS-u. Leczenie zachowawcze nie przyniosło jednak efektów i dlatego zdecydowano się na operację.

 

Bogactwo zastępców
W ubiegłym sezonie taka wiadomość byłaby prawdziwą katastrofą. Teraz? Oczywiście jest to problem, ale dużo łatwiejszy do rozwiązania, gdy spojrzy się na listę letnich nabytków tyskiego klubu. Na „dziesiątce”, czyli pozycji ofensywnego pomocnika, Grzeszczyka zastąpić mogą zakontraktowani niedawno Piotr Ćwielong (ostatnio 1. FC Magdeburg) czy Kamil Zapolnik, pozyskany z Wigier Suwałki. Dobrą formę prezentuje też 21-letni Wojciech Szumilas, który po stracie statusu młodzieżowca walczy o swój byt w GKS-ie. W razie czego za napastnikiem może też zostać wystawiony inny z nowych - Adrian Łuszkiewicz.
Pod nieobecność Łukasza Grzeszczyka, kapitańską opaskę zakładać będą najpewniej albo Daniel Tanżyna, albo Marcin Radzewicz.

 

 

Liczba – 67
Tyle meczów w GKS-ie rozegrał przez dwa ostatnie sezony Łukasz Grzeszczyk. Strzelił 25 goli i zanotował 15 asyst.

 

Z tej samej kategorii