Tyska lokomotywa wyhamowała

0:2 ze Stomilem Olsztyn, szczęśliwe 3:3 z Podbeskidziem Bielsko-Biała, 0:3 z Chojniczanką. Postawa GKS-u w ostatnich tygodniach to spore rozczarowanie.

Chojniczanka Chojnice - GKS Tychy
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Udany start – 9 punktów w czterech pierwszych kolejkach i dobra postawa w Pucharze Polski – rozbudził apetyty kibiców. Potem jednak drużyna zaczęła dołować.

 

Zaorać boisko
- Początek mieliśmy bardzo ciekawy, ale kolejne mecze trochę zastopowały ten nasz pociąg. Latem w drużynie doszło do wielu zmian, wciąż potrzebujemy zgrania, lecz w wielu spotkaniach udowadnialiśmy już, że lokomotywa się rozpędza. Ostatnie trzy kolejki były dla nas bardzo bolesne. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy. Musimy wszyscy zdać sobie sprawę, że wyniki i gra mają wyglądać lepiej. Wszystkie ręce na pokład. Jedziemy na derby, by zaorać boisko, pokazać się z dobrej strony i zdobyć punkty, które są nam bardzo potrzebne – przyznaje Dietmar Brehmer, II trener GKS-u.
Sztab szkoleniowy miał wiele zastrzeżeń do zespołu po niedzielnej porażce w Chojnicach, gdzie tyszanie zostali rozstrzelani w odstępie kwadransa (22-37 min).
- Reakcja drużyny powinna być inna. W drugiej połowie, gdy było już 0:3, nie tyle poddaliśmy się, co nie było w nas takiej determinacji, by jeszcze coś wydrzeć przeciwnikowi z gardła. Praktycznie nie stwarzaliśmy zagrożenia. To tylko pokazuje, jak wiele jeszcze przed nami pracy – nie kryje Brehmer.

 

Na hurra
Tyszanie muszą uchodzić za zdecydowanego faworyta. Zmierzą się z „czerwoną latarnią” tabeli i praktycznie murowanym kandydatem do spadku. W obozie GKS-u starają się jednak za wiele o tym nie myśleć.
- Wiadomo, że w Chorzowie pojawił się nowy trener, ale został Krzysztof Warzycha. Z tego, co słyszałem, może w składzie Ruchu dojść do wielu zmian. Trudno o analizę zespołu, który zmienił szkoleniowca, dlatego skupiamy się na sobie, naszych ofensywnych rozwiązaniach i zawodnicy to odczują. Oczywiście, jako sztab, mamy swoją wiedzę. Ostatnie kilka spotkań w wykonaniu Ruchu było dość ciekawych. Widać, że gra taką trochę młodzieńczą piłkę, nie kalkuluje, nie ma też w jego poczynaniach kunktatorstwa. Czasem trzeba umieć opóźnić, zwolnić akcję. Chorzowianie niekiedy działają „na hurra”. W Grudziądzu rozegrali solidny mecz, wielu obserwatorów ich chwaliło, ale przegrali. Musimy zrobić wszystko, by wykorzystać słabe punkty Ruchu, ale i zneutralizować jego mocne strony, bo atutów też temu zespołowi mimo wszystko nie brakuje – tłumaczy II trener GKS-u.

 

Z tej samej kategorii