Ryszard Tarasiewicz: Nienawidzę tracić goli

Z tygodnia na tydzień GKS ma nabierać stylu, jakości, swojego charakteru. Jestem przekonany, że tak się stanie. Na farcie można wygrać dwa-trzy mecze. A gdy jest styl, to też czwarty, piąty, kolejny - mówi nowy szkoleniowiec drużyny z Tychów.

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Tychy. Trening. 11.10.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Maciej GRYGIERCZYK: Jest w panu poczucie niedokończonej roboty? Miał pan wprowadzić do ekstraklasy Miedź. W Legnicy już pana nie ma... Ale może uda się w Tychach?
Ryszard TARASIEWICZ: - Gdy ktoś nie funkcjonował na poziomie pierwszej ligi, naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że to bardzo trudny teren do pracy. Sezon ma 34 kolejki, trzeba dużej regularności, awansują tylko dwa zespoły. To nie jest ewidentna sprawa. Mówiłem o tym już w Legnicy: nie było tak, że mieliśmy drużynę dwie czy trzy klasy lepszą od innych. Większość była na podobnym poziomie. O tym, że nieraz zabraknie do celu punktu, mogą zdecydować detale, dyspozycja dnia, czasem – w momentach stykowych – werdykty sędziów. Powtarzam często, że gdy dany zawodnik czy trener ma opuścić klub, musi umieć spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Że na tyle, ile mogłeś – wykonałeś dobrą robotę. Ja miałem takie poczucie, choć oczywiście szkoda tamtego sezonu było. Oby taka sytuacja już się nie powtórzyła.

 

Krótko po podpisaniu kontraktu powiedział pan: „Mam nadzieję, że tym razem nie zabraknie punktu, jak w Legnicy”. Czyli mimo aktualnego położenia GKS-u w tabeli siedzi w panu chęć walki o najwyższe cele?
Ryszard TARASIEWICZ: - Tak powiedziałem i nie wycofuję się z tego. Chodzi o to, by z meczu na mecz było widać, że ten zespół robi postęp. Najważniejszy jest styl. Wtedy wyniki zawsze przyjdą, a co one dadzą – zobaczymy na koniec sezonu. Mówi się, że „cel uświęca środki”, że „teraz albo nigdy”, ale tak można myśleć, gdy przez 32 kolejki grało się atrakcyjnie, zdobywało punkty, a ma się do rozegrania dwa ostatnie mecze. Wtedy trzeba zastanowić się, co chce się osiągnąć i jaką drogą. Będziemy pracować nad tym, by z tygodnia na tydzień GKS nabierał stylu, jakości, swojego charakteru. Jestem przekonany, że tak się stanie. Na farcie można wygrać dwa-trzy mecze. A gdy jest styl, to też czwarty, piąty, kolejny… To daje też zawodnikom i wszystkim wokół świadomość, że idzie się w dobrym kierunku; gdy nawet po remisie czy porażce wiedzą, że mieli przez większość czasu grę pod kontrolą. Chciałbym, by takie poczucie towarzyszyło nam i wszystkim, którzy będą przychodzić na ten piękny stadion. Pamiętam, jaka była tu frekwencja, gdy zespół był w „czubie” drugiej ligi. Tu jest ogromny potencjał ku temu, by na większości meczów trybuny się zapełniały.

 

Miał pan wątpliwości, decydując się na ofertę GKS-u?
Ryszard TARASIEWICZ: - Wielu trenerów ma teraz przekonanie, że praca w pierwszej lidze nie jest żadnym zesłaniem. To dobry poziom, kluby się rozwijają, stadiony pięknieją, choć tych bardzo nowoczesnych poza ekstraklasą nie ma jeszcze zbyt wielu. Idzie to jednak w dobrym kierunku. W Tychach taki obiekt jest. Strategia klubu, infrastruktura, która jest na wysokim poziomie, powodują, że mam dziś naprawdę szczęście, by pracować w takim klubie.

 

Drużyna jest po trzech z rzędu porażkach. W jakiej kondycji psychicznej ją pan zastał?
Ryszard TARASIEWICZ: - Zawsze atmosfera jest lepsza, jeśli przez dłuższy okres osiągane są dobre rezultaty. Myślę, że zawodnicy są świadomi tego, iż powinni mieć na koncie kilka punktów więcej. Z różnych powodów jednak tak nie jest, ale nie wracajmy już do tego, co było. Wiem, co chcemy poprawić, w jakim kierunku iść. Jestem pełen optymizmu. Moje zespoły w większości spotkań zawsze prowadziły grę, stwarzały sytuacje. Mimo że byłem zawodnikiem ofensywnym, nienawidzę tracić bramek. Nie znaczy to, że będziemy grali wyłącznie defensywnie. Można dobrze bronić i jednocześnie umiejętnie atakować.

 

Co można zrobić „na już”, jeszcze przed meczem z Puszczą Niepołomice?
Ryszard TARASIEWICZ: - Podstawą do realizowania wszystkich elementów jest dobre przygotowanie motoryczne. Z pewnością łatwiej jest objąć zespół na początku sezonu, samemu przygotować plan treningowy. W tym krótkim okresie przed sobotnim meczem będziemy się skupiać nad poprawą naszej organizacji gry. Zwłaszcza w momencie, gdy nie jesteśmy w posiadaniu piłki. Mam „kota” na punkcie przygotowania motorycznego i dyscypliny na boisku, organizacji gry. Trochę za dużo zespół stracił bramek i nad tym będziemy pracować. Gra obronna to nie tylko czwórka obrońców, odpowiedzialna za nią jest cała drużyna. Każdy ma swoją filozofię. Wiem, jak chcę pracować i czego będę oczekiwał. Nie da rady tego zrobić w 3-4 dni, ale zawsze jest tak, że zmiana trenera daje jakiś impuls.

 

GKS działa jako spółka miejska. To powoduje, że rozmowy choćby o potencjalnych transferach nie będą łatwe?
Ryszard TARASIEWICZ: - W Śląsku Wrocław czy Koronie Kielce realia były podobne. W wielu momentach to po prostu kwestia odpowiedniej komunikacji. Na tym polega życie nie tylko sportowe, ale i codzienna praca. W piłce nożnej coraz częściej mamy do czynienia z korporacjami. Trzeba rozmawiać, być elastycznym, wiedzieć, czego oczekiwać. Nie zapominam, że jestem zarazem tylko i wyłącznie pracownikiem.

 

Ponad cztery lata temu przejął pan po Juriju Szatałowie bydgoskiego Zawiszę. I skończyło się awansem do ekstraklasy! Dobry omen?
Ryszard TARASIEWICZ: - To niefortunny zbieg okoliczności. Nie jest to przyjemne dla żadnego trenera – żadnego człowieka – gdy traci pracę. Tak się po prostu złożyło i nie ma co szukać tu drugiego dna.

 

Na koniec: ma pan jakieś skojarzenia z Tychami?
Ryszard TARASIEWICZ: - Nie mam ich wielu. Po raz ostatni byłem tu niemal rok temu z Miedzią. I akurat dla mnie są to miłe wspomnienia, bo wygraliśmy 2:0.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~KorwinUżytkownik anonimowy
~Korwin :
No photo~KorwinUżytkownik anonimowy
Wyniki trenera można po 1/4 sezonu czyli po ośmiu , dziewięciu meczach. Jaki będzie styl drużyny w tej chwili jest nieważne. W tych pozostałych 7 meczach jesieni dobrze byłoby zdobyć co naj mniej 13 punktów. Jest to wykonalne ponieważ 4 mecze są w domu. Potem zima. Jedyny ratunek to taki aby trener dobrał sobie piłkarzy a nie robił to Szala. Jak dowcipkowałem o zamianie stanowiskami to jeden kolega nie wyczuł żartu. Prawda Kotuniu?
Dziś na stronie Klubowej przeczytałem o akcji " Edukujemy na 7 " to bardzo się ucieszyłem i jestem zadowolony z takich inicjatyw. Może tym zajęli by się spece od spraw personalnych. Uwaga Kotuniu teraz też żartowałem. To jest za poważna sprawa. Lepiej niech nic nie robią. Kotuniu znam niezły dowcip o tym żeby ktoś lepiej czegoś nie robił ale nie jestem pewien czy zrozumiesz.
Jeszcze jedna sprawa jeśli chodzi o trenera GKS Tychy.
Zmarł Andrzej Płatek.
GKS Tychy prowadził w 68 meczach 41 zw. 12 rem. 15 por. bramki 127 : 68.
Przejął drużynę od A. Wiry po 22 kolejce sezonu 2001/02
W premierze pokonaliśmy MKS Lędziny w Tychach 3:0. Wynik był ważny bo był to rewanż za 0:4 z jesieni .
Trener dokończył ten sezon na 5 miejscu i prowadził dwa następne. Zajmując 2 i 3 miejsce w IV lidze. Wtedy 4 poziom rozgrywek.
W jego drużynie grali min. R. Oprzondek, Ł. Krzycki, M. Janoszka, P. Pitry oraz długo grający przyszły kapitan Ł. Kopczyk.
Cześć jego pamięci.
13 paź 15:56 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii