Kolejne stracone miesiące

Postawa tyszan, którzy zimę spędzają tuż nad strefą spadkową, to jedno z największych rozczarowań minionego półrocza w pierwszej lidze.

GKS Tychy - GKS Katowice
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Tyszanie mogą podziękować… osobom odpowiedzialnym za stan boiska w Olsztynie. Gdyby ostatniego dnia listopada do skutku doszedł mecz Stomilu z Wigrami Suwałki – i gdyby Stomil go wygrał – spędziliby zimę w strefie barażowo-spadkowej na zapleczu ekstraklasy!

 

Impuls do zmian
To byłaby mała katastrofa, widok wręcz nie do zniesienia - stojący w totalanej opozycji do możliwości klubu i przedsezonowych zapowiedzi – mogący stanowić impuls do jeszcze większych zmian, aniżeli te, które już teraz dotykają GKS.
Pożegnano się z najstarszym zawodnikiem, Marcinem Radzewiczem, oraz dyrektorem sportowym Wojciechem Szalą, którego następcą w roli odpowiedzialnego za politykę transferową doradcy zarządu został Krzysztof Bizacki. Wcześniej - już w październiku - Jurija Szatałowa zluzował na stanowisku trenera Ryszard Tarasiewicz.
W poprzednim sezonie tyszanie mieliby wielkie problemy ze zrealizowaniem założonego celu – czyli utrzymania – gdyby nie świetna postawa Jakuba Świerczoka i Łukasza Grzeszczyka. Wicekról strzelców został sprzedany do Zagłębia Lubin, z kolei kapitan i lider II linii musiał poddać się operacji i jesienią pomógł zespołowi tylko przez miesiąc – w październiku. Dobrej gry GKS-u w sumie też uzbierałby się jakiś miesiąc...

 

5 z 7, 2 z 15
Mała rewolucja, której – wbrew woli Szatałowa – dokonano latem w szatni, kontraktując 11 nowych zawodników, nie przyniosła oczekiwanych efektów. Drużyna nie „zatrybiła” i tak naprawdę z tygodnia na tydzień zamiast lepiej, było tylko gorzej. Czas pracował na jej korzyść odwrotnie proporcjonalnie. Przecież sezon – wliczając Puchar Polski, z którego odpadli po rzutach karnych z Cracovią – tyszanie rozpoczęli od5 zwycięstw w 7 meczach! W kolejnych 15 występach zgarnęli 3 punkty już tylko dwukrotnie, notując hańbiący finisz (po 0:3 z Wigrami Suwałki i Stalą Mielec).
Nie zadziałał efekt trenerskiej nowej miotły, dlatego zimą nie będzie możliwości przygotowywania się do walki o ekstraklasę, czy nawet budowania drużyny z myślą o niej w kolejnym sezonie. Nie będzie, bo trzeba myśleć o tym, co tu i teraz. Czyli, jak przed rokiem, o utrzymaniu. Stracono 12 miesięcy, wraz z nimi – mnóstwo pieniędzy. I stracono też entuzjazm kibiców, którym GKS - zdaje się... - coraz bardziej brzydnie.


Gwiazda
PIOTR ĆWIELONG
Po takiej jesieni, w Tychach na tę rubrykę najlepiej byłoby spuścić zasłonę milczenia. Ale dobra – stawiamy na Piotra Ćwielonga. Ściągnięcie doświadczonego ofensywnego pomocnika było hitem transferowym i długo znajdywało to odzwierciedlenie na boisku. „Pepe” wraz z Dawidem Błanikiem okazał się najlepszym strzelcem GKS-u, w pierwszej części rundy zdarzały mu się występy, w których ewidentnie przewyższał I-ligowy poziom. Potem przygasł, jak cała drużyna, ale nie ma wątpliwości, że jeśli optymalnie przygotuje się do wiosny, to jeszcze pokaże jakość.

 

Odkrycie
DAWID BŁANIK
Zdecydowanie największy wygrany minionej jesieni w Tychach. 20-latek, którego GKS ściągnął kilka sezonów temu z czeskiej Karwiny, dotąd grywał tylko ogony. Tym razem, jako przedstawiciel najstarszego rocznika, któremu przysługuje jeszcze status młodzieżowca (1997), nie miał w zasadzie konkurencji. Strzelił 4 gole, zagrał w 21 - na 22 możliwe - meczach, omijały go kontuzje i kartki, w wielu momentach ciągnął zespół. Jak na de facto pierwszą taką rundę w dorosłej piłce, trzeba ocenić mikołowianina bardzo wysoko.

 

Rozczarowanie
MICHAŁ FIDZIUKIEWICZ
Rosły napastnik w poprzednich dwóch sezonach dał się poznać w pierwszej lidze z bardzo dobrej strony. Strzelił łącznie 18 goli dla Zagłębia Sosnowiec i gdy zakontraktował go GKS, wydawało się, że tyszanie znaleźli całkiem godnego następcę Jakuba Świerczoka. 26-latek bardzo jednak zawiódł. W lidze zdobył tylko jedną bramkę. W wielu momentach wyglądał niemalże tak, jakby ktoś podmienił go na brata-bliźniaka, bo tylko fizjonomią przypominał tego „Fidela”, który napsuł wiele krwi defensorom rywali w barwach Zagłębia. Ale trener Ryszard Tarasiewicz bardzo w niego wierzy, licząc, że wiosną odzyska skuteczność.

 

Czy wiesz, że…
*Aż 9 goli strzelili tyszanie w ostatnich kwadransach spotkań. Żaden z nich nie był honorowy, każdy skutkował konkretną zdobyczą. Najspektakularniejsze pod tym względem były derby województwa z Ruchem i Podbeskidziem, w których w samych końcówkach GKS odrabiał dwubramkowe straty (od 0:2 do 2:2 w Chorzowie i od 1:3 do 3:3 z bielszczanami).
*Gdy GKS rozpoczął rundę od pucharowych zwycięstw w Kołobrzegu i Niepołomicach oraz ligowego w Suwałkach, wydawało się, że ma już za sobą wyjazdową niemoc, o której sporo pisało się w poprzednim sezonie. Nic jednak z tego. W kolejnych 9 meczach w roli gości tyszanie zdobyli zaledwie 2 punkty!
*Ani razu jesienią GKS nie wygrał różnicą większą niż 1 gol.

 

Z tej samej kategorii