Marek Igaz chciałby zostać jak najdłużej

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Tychy - Olimpia Grudziadz.17.09.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Słowak od lat pozostaje w cieniu innych bramkarzy GKS-u Tychy, ale raz na jakiś czas udaje mu się z niego wychodzić. Tak właśnie dzieje się tej jesieni.

Ile już obroniłem karnych w GKS-ie? Chyba siedem! – uśmiecha się Marek Igaz. Prawie połowę tego dorobku słowacki bramkarz „wykręcił” w tym sezonie. O jego spektakularnym występie w meczu Pucharu Polski z Cracovią, gdy obronił dwie „jedenastki”, było przed miesiącem bardzo głośno.

 

A niech się boją!
Minionej niedzieli w starciu z Olimpią Grudziądz (2:1) potwierdził, że nie było w tym grama przypadku. W świetnym stylu odbił piłkę po mocnym, płaskim strzale z 11 metrów Damiana Michalika.


- Mój sposób na karne? Po prostu staram się jak najlepiej! – macha ręką Igaz. - Wyszło tak, że znów odbiłem piłkę. Jest fajnie. Wszyscy mówili mi, że rywal dobrze uderzył. No to co – wychodzi na to, że ja jeszcze lepiej obroniłem! – dodaje z uśmiechem Słowak, który zaliczył bardzo udany występ.

 

- Graliśmy w deszczu, ale taka pogoda jest fajna. Gdyby tak jeszcze boisko było lepsze… W drugiej połowie w naszej „piątce” już było bagno. I to do tego stopnia, że aż butów nie było widać! Najważniejsze, że wygraliśmy. Wcześniejszy mecz, z Ruchem Chorzów, nam nie „siadł”. W niedzielę chcieliśmy pokazać, że umiemy grać w piłkę. Udowodnić kibicom i wszystkim, że inne drużyny mogą się bać meczów z GKS-em Tychy. Mówiliśmy sobie od razu w szatni, że pierwsza połowa była naprawdę super. Druga – już mniej, ale do przerwy mogło być 3:0 i wtedy obyłoby się bez takiej nerwówki do samego końca – podkreśla nasz rozmówca.

 

Sprawdzał bilety
Marek Igaz to gracz o najdłuższym stażu w Tychach spośród całej kadry. Do GKS-u trafił ponad pięć lat temu – w przerwie zimowej sezonu 2011/12 z FK Puchov. Przez ten czas opuścił Polskę na dłużej tylko raz – wiosną 2015, gdy został wypożyczony do Iskry Borczice. Efekt? Tyszanie spadli z zaplecza ekstraklasy… Słowak jest zawodnikiem rozpoznawalnym. Jego zdjęcie widnieje na tyskich przystankach autobusowych, a podczas niedawnej akcji marketingowej klubu wcielił się wraz z Piotrem Ćwielongiem w rolę kontrolera biletów. Kibice go lubią, choć tak naprawdę nigdy nie był na dłużej podstawowym bramkarzem drużyny. Przegrywał rywalizację czy to z Piotrem Misztalem, czy Pawłem Florkiem. Jesień również zaczął na ławce rezerwowych, z jej perspektywy obserwując występy pozyskanego z Cracovii Rafała Dobrolińskiego. Przed tygodniem – po porażce 0:3 w Chojnicach – „Maro” wskoczył między słupki i jak na razie nie zawodzi, choć nie zachował też czystego konta.

 

- Trochę tego po niedzielnym meczu było mi szkoda. Miałem piłkę na rękawicy. Gdybym to wyciągnął, to dopiero byłaby fajna interwencja! Staram się bronić jak najlepiej i pokazywać, że zasługuję na miejsce w bramce – przyznaje Igaz.

 

W samych superlatywach
Niejednokrotnie – tak się przynajmniej wydawało – znajdował się już na wylocie z klubu. Tak było choćby minionej zimy, kiedy kilkoma występami w sparingach przekonał sztab szkoleniowy do zmiany zdania.

 

- Walczę o swoje. Bo mi tu naprawdę się bardzo podoba. Żonie również. Chciałbym zostać w Tychach jak najdłużej, może i zamieszkać na stałe. Będę się starał, by być w tym zespole i w kolejnych latach. Może nawet zakończyć tu karierę… - zawiesza głos 31-letni Słowak.

 

Wiele wskazuje na to, że w sobotę w Łęcznej trzeci raz z rzędu wybiegnie na boisko w wyjściowym składzie.

 

- Byłem zaskoczony, czemu nie wskoczył na stałe do bramki już po meczu z Cracovią. Ten chłopak ma charakter. Bywały momenty, w których był już praktycznie do „odstrzelenia”, ale zawsze jakoś dawał sobie radę. Po ostatnim meczu można o nim mówić w samych superlatywach. Sezon zaczął Dobroliński i ani za bardzo nie przeszkadzał, ani nie pomagał drużynie. Jak na pierwszą ligę, bramkarzy mamy jak najbardziej OK – mówi Kazimierz Szachnitowski, napastnik GKS-u w wicemistrzowskim sezonie 1975/76, a dziś stały bywalec tyskiego stadionu.

 

 

Liczba
35
tyle oficjalnych meczów w GKS-ie Tychy zaliczył do tej pory Marek Igaz

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~aldomoroUżytkownik anonimowy
~aldomoro :
No photo~aldomoroUżytkownik anonimowy
szachnitowski wez ogladnij mecze , i wtedy zobaczysz jak obroncy graja na wyjazdach, zero krycia, bramkarz sie dwoi i troi , wszystkiego nie jest wstanie obronic jak sie ma obroncow z lapanki ,Kaziu pozdrowienia z Jaienia.
26 wrz 15:59
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~AntygorolUżytkownik anonimowy
~Antygorol :
No photo~AntygorolUżytkownik anonimowy
Jakby Ci się kariera nie ułożyła wróć i zamieszkać w tychach tak czy inaczej to super miasto TYLKO TYSKI GKS LOLOLO
21 wrz 21:40 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii