Teraz będzie mu łatwiej

Kamil Zapolnik długo czekał na pierwsze gole w tyskich barwach. Pogoni Siedlce zaaplikował w minioną sobotę dwa. Teraz ma być już z górki.

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Tychy - Pogon Siedlce. 30.09.2017
 /  fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Skoro w poprzednim sezonie zdobył 16 bramek i zanotował 5 asyst, skoro został wykupiony w lipcu z Wigier Suwałki za około 200 tysięcy złotych, to z jego przeprowadzką do Tychów musiały wiązać się spore oczekiwania. Kibicom GKS-u długo przyszło jednak czekać na pierwsze konkrety w wykonaniu Kamila Zapolnika. A gdy już przyszły – to satysfakcji nie było z nich żadnej. W sobotę 25-latek doczekał się premierowych trafień w nowych barwach – i to od razu dwóch – ale nie wystarczyło to do uratowania choćby remisu w domowym meczu z Pogonią Siedlce (2:3).

 

Była jeszcze przewrotka
- Przełamanie? Mam nadzieję. Trochę czekałem na te bramki. Miałem w tym meczu szansę nawet na trzecią. Przy stanie 2:2 próbowałem z przewrotki, jeszcze w 90 minucie po moim strzale głową piłka trafiła w słupek… Niestety, nie wpadło i na domiar złego przegraliśmy ten mecz, choć nie powinniśmy. Cieszę się z goli, ale niestety niczego nam one nie dały – mówi Zapolnik, który w sobotę najpierw wykorzystał wywalczony przez samego siebie rzut karny, a potem trafił z bliska po podaniu Dawida Błanika.


Pochodzący z Białegostoku zawodnik 3-letni kontrakt z GKS-em podpisał dopiero na tydzień przed pierwszym meczem w Pucharze Polski, dlatego potrzebował trochę czasu, by wskoczyć na dobre do wyjściowego składu. Obecnie nie wypada z niego już od kilku kolejek. Nie zawsze jest jednak wystawiany na „dziewiątce”. Czasem jest to lewe skrzydło, jako że tyszanie mają przecież w swoich szeregach napastnik Michała Fidziukiewicza, czyli „krajana” Zapolnika z Białegostoku. Tej jesieni jednak za „Fidziem” nie przemawiają liczby; dotąd wpisał się na listę strzelców tylko raz.

 

Złapie trochę luzu
Jurij Szatałow, trener GKS-u, niejednokrotnie po meczach był pytany o postawę „Zapola” i zawsze brał go w obronę, chwaląc za pracę, jaką wykonuje w przodzie. W sobotę jego dwa gole były dla szkoleniowca, którego przyszłość stoi pod znakiem zapytania, jednym z niewielu powodów do zadowolenia.
- Przed meczem rozmawiałem z Kamilem. Powtarzałem, by nie nastawiał się na zdobywanie bramek, a po prostu dobrą grę. To zawodnik dużo pracujący, biegający, wygrywający sporo piłek. Teraz doczekał się momentu, w którym strzelił gole. Sądzę, że od tej pory będzie mu zdecydowanie łatwiej. Złapie więcej luzu i bramek z jego strony będzie zdecydowanie więcej – mówi Szatałow.

 

Zmienić mentalność
Tyszanie po 11 kolejkach mają na koncie 14 punktów. – Myślę, że dla wszystkich w klubie jest to zawód. Mamy spory potencjał, tylko musimy wejść na tę zwycięską ścieżkę, złapać serię dobrych dwóch, trzech meczów. Przede wszystkim – na wyjeździe, choć tym razem i nasz stadion nam się nie przysłużył. Sądzę jednak, że po dwóch wygranych z rzędu to wszystko by się zazębiło i poszlibyśmy już tylko do przodu. Gonimy do ostatniej minuty, jesteśmy w ataku, mamy zdrowie do biegania. Musimy jednak zmienić coś w swoim podejściu mentalnym, bo tracimy zbyt głupie bramki. Zdecydowanie zbyt łatwo rywalom przychodzi strzelanie nam goli. Mam nadzieję, że w następnych meczach będzie już lepiej – nie kryje Zapolnik.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~tomUżytkownik anonimowy
~tom :
No photo~tomUżytkownik anonimowy
Recepta jest prosta, trzeba od pierwszej minuty szybciej grać, akcje muszą mieć tempo, a gracie jakbyście chcieli uśpić przeciwnika. Niestety usypiacie nas kibiców.
4 paź 11:35 | ocena:100%
Liczba głosów:1
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii