Po drugiej stronie dekalogu

Życie ukształtowało we mnie zasady, którym jestem wierny. I albo mnie ktoś kupuje razem z nimi, albo wcale - zastrzega Ryszard Tarasiewicz, trener GKS-u Tychy. Na co dzień chłodny, niedostępny, stroniący od mediów. Dziś dla czytelników „Sportu” taki, jakiego jeszcze nie znacie.

ZAWISZA BYDGOSZCZ - ZAGLEBIE LUBIN
 fot. Tomasz Folta  /  źródło: Pressfocus

Twierdzi, że nieraz trzeba iść na kompromis, ale jest przy tym jeden warunek - nie wolno zatracić swojej tożsamości. Z tego powodu nigdy nie łamie zbioru nakazów moralnych, które codziennie towarzyszą mu w życiu zawodowym i na gruncie prywatnym. Jest człowiekiem wierzącym, więc traktuje to jako uzupełnienie dekalogu – w oparciu o uczciwość wobec innych. Ale również wobec siebie samego.

 

1. Zdrady unikaj jak ognia
Gdziekolwiek się pojawi, na powitanie niczym wytrawny misjonarz głosi, że zdrada jest gorsza niż śmierć. Ta zasada od lat jest dla niego fundamentem relacji międzyludzkich. - Można być bezwzględnym, ale zawsze trzeba mówić prawdę - tłumaczy.
Nie wszyscy to właściwie rozumieją. Dlatego istnieją dwie osoby, którym nie podaje ręki. Prosi, żeby nie pisać, o kogo chodzi. Wita się z nimi, lecz tylko w towarzystwie, bo tego wymaga tak zwana etykieta. Ale uścisk dłoni to dla niego coś znacznie więcej. Najlepiej wiedzą o tym ci, którzy nigdy go nie zdradzili.

 

2. Znaj swoją wartość
Rozmowa, która dla kogoś z boku mogła wyglądać na najważniejszą w jego karierze, trwała kiedyś niespełna dwie minuty. To było wtedy, gdy stery reprezentacji Polski obejmował Leo Beenhakker i szukano do pary dobrego asystenta. Tę rolę zaproponowano właśnie Tarasiewiczowi.

 

- Trener Beenhakker mówi świetnie po angielsku, a ja znam francuski, więc byłoby nam trudno się dogadać - wyjaśnia „Taraś” półżartem. A poważniejszym tonem dodaje: - To by się nie udało przy moim charakterze. Mam swoją wizję futbolu. Lubię sam o wszystkim decydować i mieć dominujący wpływ na wszystko, co się wokół mnie dzieje. Inaczej nie potrafię.

 

Odmówił, bo od razu wiedział, że dwóch generałów w jednym miejscu to już tłok. Role drugoplanowe źle znosił zresztą od zawsze. Taki już jest, bierze wszystko albo nic. - Nie jestem megalomanem, ale znam swoją wartość – oznajmia.

 

Z tej samej kategorii