Z Tychów do ekstraklasy?

O Dawida Błanika, który jesienią był nie tylko podstawowym młodzieżowcem, ale i jednym z motorów napędowych GKS-u, pytają wyżej notowane kluby.

GKS Tychy - Olimpia Grudziadz
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Dawid Błanik był największym wygranym jesieni w drużynie GKS-u Tychy. Nic dziwnego, że 20-letni prawy pomocnik znalazł się w kręgu zainteresowań innych klubów.

 

4+3
- Dawid jesienią pokazał te wszystkie atuty, na które czekaliśmy. Za nim bardzo dobra runda. Był z pewnością jednym z najlepszych młodzieżowców w I lidze. Szybkość, drybling, branie odpowiedzialności za grę… W niewielu polskich zespołach ze szczebla centralnego młodzieżowiec miał aż tak duży wpływ na wyniki swojego zespołu, co Dawid w GKS-ie – przyznaje menedżer Paweł Zimonczyk z agencji Fair Sport, reprezentującej interesy 20-latka.

 

Błanik ma za sobą najlepsze półrocze w karierze. Zagrał w 21 meczach drużyny z Tychów (19 ligowych i 2 w Pucharze Polski), strzelił 4 gole i zanotował 3 asysty. W klasyfikacji kanadyjskiej lepszy od niego w szatni GKS-u był tylko doświadczony Piotr Ćwielong (4+4). To budzi szacunek tym bardziej, że dla urodzonego w 1997 roku bocznego pomocnika była to pierwsza runda, w której był podstawowym zawodnikiem zespołu. Do GKS-u trafił latem 2014 z juniorów czeskiego MFK Karvina. Przez trzy sezony zaliczył jedynie 23 występy, tylko 9-krotnie wybiegając na murawę w wyjściowym składzie. Przełom dla pochodzącego z Mikołowa pomocnika nastąpił minionego lata.

 

Kredyt zaufania
Dietmar Brehmer, który do października pełnił funkcję II trenera w sztabie szkoleniowym Jurija Szatałowa wspomina, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu Błanik bardzo często zawodził. – Cały czas mocno jednak pracowaliśmy i poświęcaliśmy mu dużo uwagi. Byliśmy przekonani, że wystrzeli. Momentem kluczowym był koniec poprzedniego sezonu, gdy wiek młodzieżowca skończył się chłopakom z rocznika 1996: Mateuszowi Grzybkowi, Wojciechowi Szumilasowi i Pawłowi Florkowi, który ostatecznie rozstał się z klubem. W okresie przygotowawczym Dawid jako młodzieżowiec nie miał konkurencji. Wypożyczyliśmy potem Pawła Kaczmarczyka z Jagiellonii Białystok, ale postawiliśmy na Dawida. Zmniejszenie presji wpłynęło na to, że poczuł się bardzo pewnie. Wiedział, że ma od nas kredyt zaufania i zrobił bardzo duże postępy. Niektóre cechy ma na bardzo wysokim poziomie. Uderzenie, lokomocja z piłką, dynamika, rajdy po skrzydle. Zaczął zdobywać bramki, poczuł wiatr w żaglach. To materiał na bardzo dobrego zawodnika. Myślę, że mógłby spróbować swych sił w ekstraklasie. Przez jakiś czas pewnie musiałby przebijać się do zespołu, ale być może by wypłynął. To jednak wciąż młody zawodnik i nie może osiadać na laurach. Znamy przykłady takich, którzy rundę czy sezon mieli bardzo dobre, a potem się zatracili. Dawida czeka też bardzo dużo pracy mentalnej, psychologicznej. W niektórych momentach, traktując go jak normalnego seniora, ostro, miał problemy z tym, że ktoś na niego krzyczy. A wkrótce może zderzyć się z sytuacją, kiedy krzyknie na niego 15 tysięcy ludzi. Tą jesienią udowodnił jednak, że warto na niego stawiać – ocenia Dietmar Brehmer.

 

Odpowiedni moment
Jednym z klubów zainteresowanych Dawidem Błanikiem jest Pogoń Szczecin, która tej zimy przebudowuje zespół i szuka wzmocnień na zapleczu ekstraklasy. Kontrakt 20-latka z GKS-em wygasa 30 czerwca tego roku, ale ewentualni chętni musieliby liczyć się z koniecznością zapłaty nie tylko sumy odstępnego, lecz również ekwiwalentu za jego wyszkolenie.

 

- Jesteśmy w ciągłym kontakcie z klubem z Tychów. Zobaczymy jak potoczy się sytuacja. Kilka klubów pytało o możliwość pozyskania Dawida. Również z ekstraklasy. Na razie pozostaje to w sprawie spekulacji. Wydaje mi się jednak, że jest w odpowiednim wieku, by spróbować wyżej. Jeśli Dawid, GKS i nowy klub uznają, że to dobry moment, wtedy będziemy podejmować konkretne decyzje – mówi nam Zimonczyk.

 

Z tej samej kategorii