Po rozłożeniu Stomilu czas na derby!

GKS Katowice - Stomil Olsztyn
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Trzecia wygrana katowiczan z rzędu wywindowała ich - punktowo - na pozycję tuż za plecami czołowej czwórki. Dobrą do kolejnego ataku!

Cztery dni po wygranym - ale też udanym pod względem poziomu - spotkaniu w Bielsku-Białej, w środowy wieczór przy Bukowej zobaczyliśmy... zupełnie inną GieKSę. Personalnie - bo za kartki pauzować musiał Mateusz Kamiński; Adrian Błąd nie wyleczył urazu, którego nabawił się przy zdobywaniu w sobotę zwycięskiej bramki; na dodatek już po niespełna kwadransie na noszach opuścił boisko „man of the match” z soboty, czyli Peter Szulek.

 

Koszmar minionych lat...
Gorzej, że inna była też GieKSa pod względem mentalnym. Przy Rychlińskiego imponowała „parciem na bramkę”; niemal każda odzyskana piłka natychmiast zagrywana była do przodu. W meczu ze Stomilem - w I połowie - długimi fragmentami widzieliśmy złe nawyki katowickiego zespołu: grę do najbliższego partnera, zazwyczaj do tyłu. Sympatyczną odmianą była tylko kontra z 14 minuty, zakończona płaskim strzałem Oktawiana Skrzecza i szczęśliwą interwencją Piotra Skiby.

 

… i przebudzenie
Po pół godzinie gry z trybun zaczęły się rozlegać pierwsze objawy zniecierpliwienia. I... właśnie wtedy katowiczanie zaczęli odnajdywać rytm z soboty. „Rozgrywał się” Dawid Plizga (warto odnotować jego dwa minimalnie niecelne uderzenia z wolnego), „pchał” akcje do przodu Łukasz Zejdler, piłką zaczął grać Andreja Prokić. No i tuż przed przerwą trybuny dostały powód do eksplozji radości: kilkupodaniową składną akcję wzdłuż linii „szesnastki” zakończył płaskim strzałem Mateusz Mączyński. Uderzenie nie było piekielnie mocne, ale piłka - po ręce golkipera - znalazła drogę do siatki!

 

Poprawka...
Druga połowa zacząć się powinna tak, jak zakończyła pierwsza - od gola dla GieKSy: po świetnym podaniu Prokicia, w sytuacji „sam na sam” Plizga dał jednak Skibie szansę na rehabilitację za wcześniejszą, nie najlepszą, interwencję. Kolejne minuty - choć Stomil zaczął grać bardziej otwarcie i parę razy Sebastiana Nowaka zmusił do interwencji - pokazały, że gospodarze nie zamierzają już popełniać błędów z meczów z Pogonią czy Puszczą, oddając pole (i punkty) rywalom. Ci zresztą... niespodziewanie pomogli katowiczanom, najwyraźniej zapominając o szybkości Prokicia. Serb wystartował to pozornie straconej - po długim wykopie Mączyńskiego - piłki, niczym Pendolino przez Włoszczową-Północ przemknął obok dwóch obrońców i przerzucił ją nad głową Skiby!

 

… i „autokomplikacje” z happy endem
Miejscowi co prawda dwubramkowe prowadzenie już tej jesieni roztrwonili (Chrobry), myśli o powtórce nikt nie chciał jednak do siebie dopuścić. Czasem natomiast i w futbolu daje o sobie znać gracz o nazwisku „Przypadek”. Tym razem miał on twarz - a raczej rękę, w którą trafiła piłka po strzale Artura Siemaszki... - Tomasza Midzierskiego. Rzut karny i... nerwówka do końca, której nie uspokoił ani Adrian Frańczak (trafił w słupek, a dobitkę z linii bramkowej wybił Skiba), ani Oktawian Skrzecz - znów górą był bramkarz Stomilu. Jeszcze ekwilibrystyczna parada golkipera po „główce” Frańczaka i... happy end dla GKS-u: jeszcze jedna fantastyczna asysta Plizgi i jeszcze jedna „główka” - tym razem Lukasa Klemenza, i tym razem nie do obrony. A mogła być i asysta numer trzy, gdyby Skrzecz był precyzyjniejszy w sytuacji „jeden na jeden”!

W ten sposób GieKSa - wygrywając po raz trzeci z rzędu, a po raz pierwszy na własnym stadionie od prawie dwóch miesięcy - dołączyła do grupy... czterech innych drużyn z dorobkiem 18 punktów. I... szybko o tym zapomniała; kwadrans po końcowym gwizdku mówiono przy Bukowej już tylko o niedzielnych derbach z Ruchem!

 

 

GKS Katowice - Stomil Olsztyn 3:1 (1:0)
1:0 - Mączyński, 44 min (asysta Plizga)
2:0 - Prokić, 62 min (asysta Mączyński)
2:1 - Siemaszko, 69 min (karny)
3:1 - Klemenz, 82 min (głową, asysta Plizga)
Sędziował Konrad Gąsiorowski (Biała Podlaska) Widzów 2050.


GKS: Nowak - Frańczak, Klemenz, Midzierski, Mączyński - Skrzecz (89. Paweł Mandrysz), Szulek niesklas. (14. Kalinkowski), Zejdler, Plizga - Prokić (75. Cerimagić), Kędziora. Trener Piotr MANDRYSZ.
STOMIL: Skiba – Bucholc, Sołowiej, Baranowski, Gamakow - Biedrzycki (51. Głowacki), Karankiewicz (86. Zając) - Lech (75. Zahorski) Ramirez, Ziemann – Siemaszko. Trener Tomasz ASENSKY.
Żółte kartki: Mączyński, Midzierski, Kalinkowski - Ramirez.
Piłkarz meczu - Dawid PLIZGA.

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~SpiderrUżytkownik anonimowy
~Spiderr :
No photo~SpiderrUżytkownik anonimowy
Gratulacje !
W niedziele poprosze o replay!
Ino Gieksa!
18 paź 22:25 | ocena:83%
Liczba głosów:12
83%
17%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Tolek BananUżytkownik anonimowy
~Tolek Banan :
No photo~Tolek BananUżytkownik anonimowy
Tylko zwyciestwo GieKSa tylko zwycięstwo zlać tą patole 5:0
19 paź 06:40 | ocena:80%
Liczba głosów:10
80%
20%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~bRasilianczykUżytkownik anonimowy
~bRasilianczyk :
No photo~bRasilianczykUżytkownik anonimowy
Teraz derby ! Co wymyśli ten argentyński trener aby uchronić historię bez końca przed spadkiem?
18 paź 22:30 | ocena:60%
Liczba głosów:5
60%
40%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii