GieKSa poległa w hicie kolejki. Załatwił ją... stoper rywali!

GKS Katowice - Sandecja Nowy Sacz
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Goście przyjechali na Bukową znacząco osłabieni. Mogło się wydawać, że brak Dawida „Szeryfa” Szufryna będzie znaczącą wyrwą w ich defensywie. Może dlatego nowosądeczanie - wychodząc z założenia, że najlepszą obroną jest atak, nie zamierzali kurczowo trzymać się własnej połowy. Okazało się to taktyką zwycięską!

Nie były to co prawda ułańskie szarże, które skruszyłyby katowicką obronę, ale to sądeczanie częściej „sprawdzali” Sebastiana Nowaka, niż katowiczanie - Łukasza Radlińskiego. W każdym razie jedyne celne w pierwszej połowie uderzenie oddali goście: w 41 min, po „wykładce” Mateusza Wdowiaka, Adrian Danek wcelował jednak w Nowaka właśnie, dając mu szansę na skuteczną interwencję.


Mało kto na Bukowej - a atmosfera na trybunach naprawdę była gorąca - przypuszczał chyba, że i po przerwie golkiper GieKSy będzie mieć ręce pełne roboty. Najpierw strzał Wojciecha Trochima 30 m, potem próba Wdowiaka po indywidualnym rajdzie - a to wszystko jeszcze przed upływem kwadransa! Zresztą w 52 min nawet Nowak byłby bezradny, gdyby Danek na 5. metrze lepiej przyłożył nogę do płaskiej centry Wdowiaka. W tych - i kolejnych - fragmentach katowiczanie mieli problem z zawiązaniem jakiejkolwiek akcji!


Bramka wisiała w powietrzu - i padła, aczkolwiek ani sama akcja początkowo tego nie zwiastowała, ani sam autor gola pewnie takiego zwieńczenia swego dobrego występu się nie spodziewał. Michal Piter-Bućko w 72 min okazał się... najbardziej wysuniętym graczem Sandecji przy akcji wyprowadzonej ze środka pola. Piłka trafiła doń dość przypadkowo - po próbie „wydzióbania” jej spod nóg Bartłomieja Dudzica - ale sytuację „jeden na jeden” wykorzystał z zimną krwią!


Katowiczanie dopiero w ostatnich 10 minutach zaatakowali z determinacją, spychając rywali pod bramkę. Wpakowali nawet piłkę do siatki, ale Andreja Prokić był na pozycji spalonej - i Sandecja pojechała nad Kamienną z trzema punktami i... blisko stuprocentową pewnością, że niespodziewanego awansu nikt jej już nie zabierze!

 


GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 0:1 (0:0)

0:1 - Piter-Bućko, 72 min

Sędziował Paweł Gil (Lublin)

 

GKS: Nowak - Czerwiński, Kamiński, Praznovsky, Garbacik - Foszmańczyk, Zejdler, Kalinkowski (46. Sapała), D. Abramowicz (64. Lebedyński) - Goncerz (73. Jóźwiak) - Prokić. Trener Jerzy BRZĘCZEK.

SANDECJA: Radliński - Kubań (90+1. Gałecki), Piter-Bućko, Jurkowski, Słaby - Baran, Kasprzak - Danek (77. Trafford), Korzym (26. Trochim), Wdowiak - Dudzic. Trener Radosław MROCZKOWSKI.

Żółte kartki: Kamiński, Czerwiński - Jurkowski, Trochim.

 

Komentarze (13)

Napisz komentarz
No photo
No photo~BBUżytkownik anonimowy
~BB :
No photo~BBUżytkownik anonimowy
Sandecja miała mocną przewagę. Mimo niewielu klarownych akcji cały czas atakowali. Na dzień dzisiejszy zdecydowanie gra najlepszą piłkę w I lidze. Zobaczymy jak będzie dalej, ale są bardzo blisko zmienienia swojej historii.
12 maja 20:21 | ocena:88%
Liczba głosów:8
88%
13%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
~Kibic :
No photo~Kibic Użytkownik anonimowy
Pewniak na zapleczu taki śmieszny klubik chciał do Ekstraklasy bez stadionu kibiców brawo Sandecja życzę awansu drugi zespół pomiędzy Olimpia a Miedź gdzie są ci Eksperci którzy mówili pewni siebie że awansują te dwa cienkie klubiki górnicze
12 maja 20:13 | ocena:56%
Liczba głosów:16
56%
44%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~alojsUżytkownik anonimowy
~alojs :
No photo~alojsUżytkownik anonimowy
pewny kandydat, żenada brawo Sandecja
12 maja 19:50 | ocena:67%
Liczba głosów:9
67%
33%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii