VSC Debreczyn sprawdzi dyspozycję piłkarzy GieKSy

Od sobotniego przedpołudnia GieKSiarze trenują w Turcji. Dziś pierwsza gra kontrolna.

GKS
 /  fot. gkskatowice.eu  /  źródło: Materiał prasowy

Piłkarze z Bukowej ćwiczą w ostatnich dniach pewnie trochę lżej, niż w styczniu w Katowicach, ale przecież trener Jacek Paszulewicz chciał nawet odwołania jednego z czterech sparingów zaplanowanych w podczas obozu. Po to właśnie, by i na tureckiej riwierze popracować jeszcze nad stroną fizyczną. - Taktyka oparta o motorykę daje dobre efekty - wyznaje swą filozofię nowy szkoleniowiec - Nauczenie rzemiosła piłkarskiego wymaga dużo czasu, natomiast dwa dobrze przepracowane okresy przygotowawcze pozwalają trenerowi na solidne przygotowanie motoryczne, co - przy wysokiej jakości piłkarskiej zawodników, a GKS na tle pierwszoligowej stawki ją ma - musi dać poprawę wyników boiskowych. Jestem więc optymistą i uważam, że owe siedem tygodni pracy znajdzie swe odbicie wiosną w rezultatach GieKSy - mówił nam trener Paszulewicz przed wylotem ekipy do Side.

 

Na miarę pseudonimu
Rozwijał w ten sposób swą myśl, wygłoszoną już podczas inauguracyjnej konferencji prasowej przy Bukowej, kiedy przedstawiał się jako „Kat”. - Naprawdę robimy katorżniczą pracę - tak tuż przed wylotem do Turcji podsumowywał pracę wykonaną przez zawodników. - Jestem zbudowany głównie tym, że - poza Petrem Szulkiem mającym kłopoty z „achillesem” - nie ma ludzi, którzy odpadliby z rywalizacji ze względu na urazy. A spodziewałem się, że na tym etapie trochę ich już będzie. Wszyscy walczyli ambitnie, by złapać się do samolotu do Turcji - oceniał. Jak wiadomo, do na południe Europy nie poleciał wspomniany Słowak, a także Paweł Szołtys, szukający swej szansy po jesiennym wypożyczeniu do Rozwoju.

 

„Kontuzjowani mają gorzej”
Są za to Tomasz Foszmańczyk - choć wciąż jeszcze ćwiczący „własnym rytmem” po grudniowej operacji kręgosłupa (- Ćwiczy ze mną trzy razy dziennie - informuje klubowy fizjoterapeuta, Wojciech Herman, a także Dalibor Pleva, zmagający się z urazem w okresie styczniowych mocnych treningów. - Generalnie w mojej filozofii „kontuzjowani mają gorzej niż zdrowi”: nie mają urlopu, dni wolnych, muszą przyjeżdżać wcześniej do klubu i dłużej w nim pracować. Każdy trzyma się więc rękami i nogami, by przetrwać okres przygotowawczy bez kontuzji - podsumowuje z uśmiechem trener Paszulewicz. I to się w tej chwili udaje - w Side „pacjentów gabinetów lekarskich” brak. - Choć zawodnicy trenują na dużych obrotach, nie narzekają na żadne poważniejsze urazy, mogące wykluczyć ich z zajęć - dodaje Herman. A więc - standard...

 

Osiem boisk
Niespodziewanie natomiast katowiczanie zmienić musieli bazę hotelową treningową. Ta zaproponowana im przez organizatora dwa miesiące wcześniej, po okresie intensywnego użytkowania przez kolejne drużyny przebywające tu na zgrupowaniu, okazała się już mocno „wyeksploatowana”. - Boiska nie nadawały się do treningów i gry. Udało się nam na szczęście znaleźć nową bazę, z ośmioma boiskami do dyspozycji zespołu - raportuje szkoleniowiec GieKSy. W ten sposób hotel „Star” w Side jego podopieczni zamienili na „Arkadię” w Belek.

 

Ostatecznie - wracając do myśli z początku materiału - katowiczanie wypełnią pierwotny program obozu, przewidujący cztery gry kontrolne. Pierwsza - już dziś, z VSC Debreczyn.

 

Z tej samej kategorii