Szansa na braterski bój, a to rzadkość

Sesja zdjeciowa do wywiadu z Mateusz Abramowicz i Dawid Abramowicz
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Ech, nie zdążę... - kilka tygodni temu, w trakcie reprezentacyjnej przerwy, Mateusz Abramowicz leczył dolegliwości kręgosłupa. I zamartwiał się czasem rehabilitacji. Wiedział, że pod koniec października GieKSa pojedzie do Tychów. A w szeregach derbowego rywala - rodzony brat! - Byłoby święto. I pewnie rodzice by z Brzegu Dolnego przyjechali - mówił nam wtedy.

Bo przecież „braterski bój” zdarza się... raz na cztery lata - albo i rzadziej. Poprzednio bracia wpadli na siebie w II lidze, w czerwcu 2013 roku. „Dawidowa” Chojniczanka w meczu wieńczącym sezon, w którym awansowała na zaplecze ekstraklasy, zremisowała bezbramkowo z „Mateuszowym” MKS-em Kluczbork. Samo spotkanie bez historii, ale dla dzisiejszego bramkarza GieKSy pamiętne - w 90 minucie ujrzał czerwoną kartkę.
Czy w sobotę dojdzie do boju nr 2? Szansa na to jest; wbrew wcześniejszym obawom, młodszy z braci doszedł do zdrowia i od poniedziałku jest w regularnym treningu z kolegami. Decyzja co do jego ewentualnego występu spoczywa w rękach sztabu szkoleniowego. - A rodzice? Pewnie jednak przyjadą - zapowiedział w czwartek katowiczanin.

 

Z tej samej kategorii