„Nie popisaliśmy się”, czyli derbowe grzechy GieKSy

GKS Katowice - Ruch Chorzow
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Trzy kolejne zwycięskie mecze ekipy z Bukowej - taka seria zdarzała się jej ostatnio raz na sezon - obudziła raz jeszcze środowisko fanów GieKSy.

Wbrew wcześniejszym obawom, stadion (prawie) się wypełnił, no bo też derby z Ruchem daleko wykraczały poza wymiar czysto sportowy. I chyba właśnie to - słuchając pomeczowych słów tych najbardziej doświadczonych katowiczan - zaprowadziło ich na skraj derbowej przepaści, z którego zrobili krok w przód...

 

Autostres
Piotr Mandrysz - na co dzień przebywając z zawodnikami - jakby przeczuwał to, co mimo niezłej formy jego podopiecznych w minionych tygodniach może się zdarzyć w niedzielę. - To przecież wciąż mecz tylko o trzy punkty - banalne zdanie, wypowiedziane na przedmeczowej konferencji prasowej, zapewne miało posłużyć zdjęciu presji z zawodników. Ale nie wyszło... - Czuliśmy się mocni po ostatnich wygranych, ale też z każdym kolejnym zwycięstwem presja rosła. Sami sobie tę poprzeczkę podnosiliśmy - to już pomeczowe słowa Dawida Plizgi, doskonale oddające rozgrywającą się w głowach GieKSiarzy batalię. - I nie podołaliśmy... - podsumowywał doświadczony zawodnik, mając oczywiście na myśli wynik końcowy. Ale pewnie także obraz meczu, zwłaszcza w początkowej fazie. - Pierwszą połowę mieliśmy bardzo nerwową...

 

Zaskoczenie
Na kształt tej pierwszej połowy - „fatalnej”: takiego pojęcia w odniesieniu do owych 45 minut użył kapitan, Tomasz Midzierski - wpływ miała oczywiście pierwsza bramka Ruchu. Dziwna; „główka” wygrana przez Miłosza Przybeckiego, słynącego - i owszem - z szybkiego biegania, ale przecież nie fantastycznej gry w powietrzu; potem zaskakujące uderzenie Vilima Posinkovicia. - Piłka leciała pod niebiosa, a spadła pod poprzeczkę... - opisywał ze swej perspektywy owo trafienie Sebastian Nowak. Szkoleniowiec GieKSy nie miał wątpliwości - cytowaliśmy już jego pomeczową opinię wcześniej - że być może żaden bramkarz na świecie tej piłki nie obroniłby. Opinia mocno kontrowersyjna; co nie znaczy, że nie warto wziąć pod uwagę innych słów samego bramkarza. - Ten przypadkowy - jak mówimy - gol był wypadkową pewnych zachowań. Mogliśmy przecież w tej akcji dużo wcześniej wybić piłkę.

 

Brak „kleju”
Nowak akurat miał - między kolejnymi kontrami Ruchu - wiele czasu na obserwację poczynań kolegów przed nim. I jeżeli powiada dość oględnie „Nie popisaliśmy się”, to ma argumenty na poparcie tych trzech krótkich słów. - Nie kleiła się nam gra; miałem wrażenie, że piłka tego dnia była dla nas za szybka. Co mam na myśli? Lepiej wychodziła nam we wcześniejszych meczach gra „na jeden kontakt”, bez przyjęcia. Zanim opanowaliśmy tę nerwowość w niedzielę, już przegrywaliśmy 0:2. No i zabrakło nam czasu przynajmniej na wyrównanie.

 

Spóźniona pobudka
Znów więc powróciło słowo „nerwowość”. To ona sprawiła, że bynajmniej nie surowym technicznie graczom piłka w wielu przypadkach odskakiwała przy przyjęciu na pół metra - a to wystarczyło chorzowianom do przerwania akcji, wybicia z rytmu. - Po zmianach dokonanych w przerwie gra nabrała płynności - oceniał (trochę życzeniowo) co prawda drugą część gry Piotr Mandrysz, ale właśnie detale techniczne - „nieklejenie się” piłki do butów GieKSiarzy - sprawiało, że kolejne akcje diabli brali. Tak jak - ostatecznie - diabli wzięli też rozbudzone apetyty i nadzieje katowickich kibiców. - Trzeba zagrać dwie równe połowy, zwłaszcza w meczu derbowym - to była przytomna odpowiedź cytowanego już Tomasza Midzierskiego na spostrzeżenia tych, którzy pozytywów szukać chcieli w przewadze GKS-u w II połowie. Wygrana 1:0 druga część gry to przecież marne pocieszenie po pierwszej, przegranej 0:2...

 

Komentarze (6)

Napisz komentarz
No photo
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
~Mesko :
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
W Bielsku było prawie 2000 kibiców Gieksy, kulturalny doping z obu stron i fajny mecz, a Tychy zamykają przed Gieksiakami bramy stadionu. Czego się boicie w Tychach!?
24 paź 14:56 | ocena:63%
Liczba głosów:8
63%
38%
| odpowiedzi: 2
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~DUżytkownik anonimowy
~D :
No photo~DUżytkownik anonimowy
Wiadomo dla takiego klubiku jak zero mistrz to mecz z gatunku najważniejszego w całym sezonie. Po spadku kadra Ruchu jest słaba, ale przynajmniej na tyle dobra żeby takie klubiki jak gks lać u nich. Ruch spokojnie się utrzyma, a w kolejnym sezonie awans do elity. Trener Rocha i Gucio to gwarantują.
24 paź 15:15 | ocena:55%
Liczba głosów:11
45%
55%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~MałyUżytkownik anonimowy
~Mały
No photo~MałyUżytkownik anonimowy
do ~Mesko:
No photo~MeskoUżytkownik anonimowy
24 paź 14:56 użytkownik ~Mesko napisał
W Bielsku było prawie 2000 kibiców Gieksy, kulturalny doping z obu stron i fajny mecz, a Tychy zamykają przed Gieksiakami bramy stadionu. Czego się boicie w Tychach!?
2000 tyle Was na mecze u siebie nie przychodzi, Wasinkibive podali, że Was było 1000 z groszem
24 paź 16:06 | ocena:67%
Liczba głosów:6
67%
33%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii