Adrian Błąd: Zawiedliśmy, ale musimy z tym żyć

Nasz cel na dwa ostatnie mecze jest taki, by jeszcze w tym roku doskoczyć do czołówki. Może wtedy nie będzie zimą jakichś nerwowych, niepotrzebnych ruchów – mówi skrzydłowy GKS-u Katowice.

Podbeskidzie Bielsko Biala - GKS Katowice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

MACIEJ GRYGIERCZYK: Trzy ostatnie występy kończył pan z golem. Miał pan kiedyś taką serię?

ADRIAN BŁĄD: - Zdarzało się; w Zawiszy Bydgoszcz czy Zagłębiu Lubin, ale to raczej tylko w rezerwach, w III lidze. Najważniejsze, że zdobywamy ostatnio punkty. Nie jest istotne, kto strzela i asystuje. Po zwycięstwie w Łęcznej była satysfakcja, bo z trudnego terenu przywieźliśmy pełną pulę.

 

Na koniec tej jesieni przynajmniej ma pan trochę powodów do radości, bo 2017 rok wskutek problemów zdrowotnych miał pan w niemałej części stracony?

ADRIAN BŁĄD: - Wiosną, w Arce Gdynia – to fakt. W Katowicach jednak tak naprawdę nie grałem tylko w czterech meczach. Na początku sezonu mnie tu nie było, przyszedłem dopiero w szóstej kolejce. Trudno więc powiedzieć, czy faktycznie za wiele nie pograłem.

 

A jak ze stanem zdrowia? „Słabo zrotowane biodro” wciąż daje o sobie znać?

ADRIAN BŁĄD: - Jest dużo lepiej. Skoro zagrałem w Łęcznej, wszedłem z ławki, to znaczy, że jestem w 100 procentach zdrowy. I tyle.

 

Czy taka wygrana, jak ta niedzielna z Górnikiem – gdy w końcówce, w dziesiątkę, strzelacie trzy gole i wyciągacie wynik z 0:1 na 3:1 – może zbudować zespół na dalszą część sezonu?

ADRIAN BŁĄD: - Trudno mówić o przełomowym momencie, skoro zostały nam dwa mecze do końca roku. Później będzie okres przygotowawczy i wszystko tak naprawdę wyjaśni się w drugiej rundzie; wiele będzie zależeć od tego, jak ją zaczniemy. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Skupmy się na spotkaniach z Pogonią Siedlce i Miedzią Legnica. Jest jeszcze 6 punktów do zdobycia, dzięki nim możemy doskoczyć do czołówki i mieć spokojniejsze głowy podczas przygotowań do wiosny.

 

Jest pan kojarzony ze swojego fanatyzmu do Zagłębia Lubin, czuje pan klimat trybun. Jak bardzo żałował pan, że kontuzje uniemożliwiły występ w derbach z Ruchem Chorzów i GKS-em Tychy?

ADRIAN BŁĄD: - Podkreślałem to już, gdy przychodziłem do „GieKSy”, że grałem w derbach Dolnego Śląska i Trójmiasta. Bardzo czekałem teraz na te jesienne mecze. Przytrafił mi się jednak uraz, który wykluczył moją grę. Byłem zawiedziony, bo bardzo chciałem pomóc chłopakom. Patrzenie z góry – to coś zupełnie innego niż bieganie po boisku. Na pewno nie było to przyjemne uczucie.

 

Nie ma pan wrażenia, że porażki z Ruchem i Tychami zacierają wasze ostatnie dobre wyniki? Z siedmiu ostatnich spotkań, GKS wygrał aż pięć.

ADRIAN BŁĄD: - Kibice są pamiętliwi… Wiadomo, że te mecze są specyficzne. Zwłaszcza takie jak z Ruchem. To takie derby „najbardziej derbowe”. Gdy się je przegrywa, to trudno, by kibice pałali miłością do nas, do przychodzenia na trybuny. Cóż jednak począć? Było – minęło. Robimy swoje. Chcemy zdobyć w tym roku 6 punktów, doskoczyć do czołówki. Miejmy nadzieję, że wtedy kibice nam wybaczą. A co do derbów – to przecież są jeszcze rewanże. Wiosną możemy przecież wygrać w Chorzowie.

 

Wyniki i 15 punktów zdobyte w 7 kolejkach – to jedno. A patrząc na grę, czuje pan, że zmierza to wszystko ku dobremu?

ADRIAN BŁĄD: - Progres jest na pewno; nawet patrząc na ten mecz w Łęcznej, gdzie przegrywaliśmy, a w dziesiątkę odrobiliśmy straty. Nie poddajemy się, walczymy do końca. Weźmy pod uwagę to, że latem w Katowicach zmieniło się 3/4 zespołu. Nie można w takiej sytuacji oczekiwać, że wszystko zatrybi od razu, od pierwszego meczu. Czas był nam potrzebny. Z każdym meczem rozumiemy się coraz lepiej.

 

Może paradoksalnie pomoże też to, że wielu kibiców mogło już zrezygnowanych machnąć na was ręką?

ADRIAN BŁĄD: - Może ci, którzy postawili na nas krzyżyk, nie są kibicami „GieKSy”? Gdy się jest kibicem, to trzeba wierzyć do końca. Zawiedliśmy w derbach, ale trzeba z tym żyć. Mam taki charakter, że naprawdę bardzo naszych kibiców rozumiem. Możemy ze swojej strony robić wszystko, by każdy kolejny mecz był dla nas lepszy. I byśmy wiosną dali kibicom trochę więcej radości.

 

Tuż po wygranej w Łęcznej powiedział pan, że w tym roku powalczycie jeszcze o to, by mieć spokojniejszą zimę. Co pan rozumie przez pojęcie „spokojniejszą”?

ADRIAN BŁĄD: - Taką, którą zaczniemy jako zespół z czołówki, do której możemy jeszcze doskoczyć. Może wtedy nie będzie zimą jakichś nerwowych, niepotrzebnych ruchów. Każdy ze spokojem wróci z urlopu i będziemy mogli skupić się tylko na tym, by dobrze przygotować się do rundy rewanżowej. Powtarzam – latem w GKS-ie zmieniło się 75 procent zespołu. Trudno było, by to wszystko się zazębiło natychmiast. Z meczu na mecz będzie coraz lepiej. Już teraz nie jest źle, ale wiele można jeszcze poprawić. Wzmocnienia się nam przydadzą, to oczywiste. Byleby nie było jednak czegoś w stylu, że teraz 75 procent szatni odejdzie. A tak nieraz w różnych klubach przecież bywało…

 

Z tej samej kategorii