Plan ratunkowy dla „Makosa”. Czy młody pomocnik zostanie w Sosnowcu?

Niespodziewany zwrot akcji w sprawie Rafała Makowskiego. Piłkarz, któremu po zakończeniu rundy Zagłębie podziękowało za grę, pojawił się wczoraj w Sosnowcu w towarzystwie menadżera.

Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Przy Kresowej doszło w poniedziałek do narady z udziałem najważniejszych person klubu – prezesa Marcina Jaroszewskiego, dyrektora sportowego Roberta Stanka i trenera Dariusza Dudka. Jednym z tematów, nad którymi deliberowano, była zmiana decyzji w sprawie Rafała Makowskiego. 21-latek znalazł się w gronie pięciu zawodników, z którymi sztab szkoleniowy postanowił się rozstać po tegorocznej fazie zmagań. Teraz okazuje się, że pierwotna decyzja była nie do końca przemyślana…

 

Nie był gorszy

- Poważnie rozważamy opcję, w której Rafał Makowski zostaje w Zagłębiu – przyznaje prezes Jaroszewski. – Myśleliśmy o sprowadzeniu zimą stopera. Tymczasem właśnie Makowski przez większą część życia występował w roli środkowego obrońcy, również w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Dopiero w wieku seniora ktoś postanowił spróbować go na pozycji numer „6”. Zastanawiamy się, czy jednak nie wykorzystać jego doskonałych warunków fizycznych i nie dać mu szansy w formacji obronnej. Po co mamy szukać stopera, skoro swego czasu Rafał nie był w tej roli gorszy, a może nawet był lepszy, niż Mateusz Wieteska, który robi dzisiaj furorę w ekstraklasie? Razem mieli stworzyć kiedyś parę stoperów Legii.

 

Pomysł Banasika

Makowski jako legionista podpisał kontrakt z Zagłębiem 31 lipca tego roku, czyli już po rozpoczęciu sezonu. Jesienią rozegrał w lidze 11 spotkań i raz wpisał się na listę strzelców – w prestiżowym meczu z GKS-em Katowice (3:0). Wydawało się wtedy, że będzie jednym z filarów zespołu aż do mety rywalizacji.

 

- To ja zabiegałem o sprowadzenie Rafała do Zagłębia i dzisiaj się pod tym podpisuję – przypomina niedawny szkoleniowiec sosnowiczan, Dariusz Banasik. - To utalentowany chłopak, przez wiele lat zbierający piłkarskie szlify w Legii. Ale tak często bywa, że jak z klubu odchodzi trener, to zmienia się też koncepcja prowadzenia zespołu. Tymczasem Makowski to taki typ zawodnika, na którego trzeba postawić i regularnie dawać mu szanse. Przykładem jest tu Sebastian Milewski – przychodził z II ligi i w Sosnowcu fantastycznie się rozwinął. Z Rafałem byłoby dokładnie tak samo. Mogę powiedzieć, że u mnie miałby miejsce. Może nawet starałbym się teraz o jego wypożyczenie do Pogoni Siedlce, gdyby na przeszkodzie nie stały względy formalne.

 

Cios i repeta

O jakich barierach mówi Banasik? O takich nie do przeskoczenia. W bieżącym sezonie Makowski grał już w dwóch klubach, więc w trzecim już nie może. Jeśli do Sosnowca nie wróci, w praktyce zostaną mu występy w III-ligowych rezerwach Legii. Trudno bowiem zakładać, że przy Łazienkowskiej przebije się do pierwszej drużyny.

 

Mijające półrocze to dla „Makosa” wyjątkowo trudny czas. Ten etap jego kariery uległ gwałtownemu załamaniu w połowie października w Bytowie, gdy w trakcie ligowego meczu nagle zasłabł. Podejrzewano u niego kłopoty kardiologiczne, a co za tym idzie – pod znakiem zapytania stanęła jego dalsza gra w piłkę. Kiedy lekarze ostatecznie zapalili zielone światło, usłyszał w Sosnowcu, że nie jest potrzebny. Otrzymał dwa potężne ciosy, jeden po drugim. Wierzy jednak, że wczorajsze spotkanie przy Kresowej to początek jego odrodzenia… 

Z tej samej kategorii