Artur Derbin: Na szacunek już zapracowali

W obozie Stomilu nikt nie jest zadowolony ze słabszych wyników na wyjeździe, ale to przecież nie jest tak, że taka seria nigdy się nie skończy. Uważam, że już na Stadionie Ludowym ta drużyna nie stoi na straconej pozycji - mówi były trener Zagłębia Sosnowiec i niedoszły opiekun olsztyńskiego zespołu.

Latem tego roku Artur Derbin otrzymał ofertę poprowadzenia klubu z Olsztyna. Działacze Stomilu byli bardzo zdeterminowani, na pierwsze rozmowy prezes klubu przyjechał do Sosnowca. Wstępna zgoda padła, ale po wizycie w stolicy Warmii i Mazur 41-letni szkoleniowiec postanowił się wycofać z uwagi na – delikatnie rzecz ujmując – niedociągnięcia organizacyjne…

 

Fot. Mateusz Bosiacki / źródło: 400mm

 

Łukasz Żurek: Nie żałuje pan dzisiaj tamtego kroku? Stomil nie jest w lidze chłopcem do bicia…
Artur DERBIN: - Było trochę zamieszania związanego z moją osobą i Stomilem, ale nie ma już do czego wracać. Ludzie stają w życiu przed różnymi dylematami. Akurat w tamtym czasie moje wewnętrzne przeświadczenie powiedziało mi, że to nie jest właściwy moment na przyjęcie oferty i nasze drogi się rozminęły. Trzeba wierzyć, że stało się tak po coś – w jakimś innym celu. Natomiast za wykonaną pracę na ogromny szacunek zasługują trener Tomasz Asensky, członkowie kierownictwa klubu i oczywiście sami piłkarze, którzy pokazali charakter. Na pewno jednak mają świadomość, że kawał roboty jeszcze przed nimi.

 

Póki co uchodzą za drużynę, która potrafi postawić się każdemu, tyle że… na obcym terenie nikogo jeszcze nie pokonali. Co może być przyczyną wyjazdowej niemocy? Trener Asensky - pół żartem, pół serio - za trafną diagnozę oferuje godziwą gratyfikację finansową…
Artur DERBIN: - Myślę, że tak naprawdę trener zna przyczyny niepowodzeń poza Olsztynem. W obozie Stomilu nikt nie jest zadowolony ze słabszych wyników w gościnie, ale to przecież nie jest tak, że taka seria nigdy się nie skończy. Uważam, że już w Sosnowcu ta drużyna nie stoi na straconej pozycji.

 

Wydaje się, że sosnowiczanie kryzys mają już za sobą…
Artur DERBIN: - Zagłębie wyraźnie złapało drugi oddech. Ale nie pamiętam, kiedy ostatni raz drużyna świętowała dwa zwycięstwa pod rząd na Stadionie Ludowym. Własne boisko na pewno jest wielkim atutem. Byłem na meczu z Chrobrym i trzeba powiedzieć, że kibice zasłużyli na wielkie brawa. Wspierają zespół w trudnym momencie i nie tracą wiary w lepszy czas.

 

Jaki rezultat zaskoczy pana w niedzielę?
Artur DERBIN: - Faworytem mimo wszystko jest Zagłębie. O konkretny wynik się nie pokuszę, bo nigdy jeszcze nie trafiłem. Żaden scenariusz nie powinien jednak być zaskoczeniem. Widzimy przecież, jak bardzo spłaszczona jest tabela. Wystarczą dwa zwycięstwa, by poszybować bardzo wysoko. To samo zresztą działa w drugą stronę.

 

Mimo aktualnej pozycji w tabeli Zagłębie nie rezygnuje z walki o awans, natomiast cel Stomilu jest jasny – uniknięcie degradacji. Komu będzie łatwiej o realizację zamierzeń?
Artur DERBIN: - Najchętniej odpowiedziałbym „pomidor”. Wiadomo jednak, że kibicuję Zagłębiu i życzę mu promocji do ekstraklasy. Nie jest wcale powiedziane, że w tym sezonie się nie uda. Warunek jest jeden – trzeba punktować regularnie. Potencjał w tej drużynie drzemie. Jeśli chodzi natomiast o Stomil, to cały czas bacznie śledzę losy tego zespołu i szczerze trzymam za niego kciuki.

 

Z tej samej kategorii