Andrzej Niewulis: Chciałbym zostać tu na dłużej

Dla Andrzeja Niewulisa drużyna spod Jasnej Góry jest 15 klubem w karierze, ale obrońca ma nadzieję, że jego wojaże po Polsce się skończą i być może osiedli się w województwie śląskim na stałe.

Rakow Czestochowa - Miedz Legnica
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

28-letni defensor w ostatnim meczu z Chrobrym „maczał palce” przy dwóch golach, sam zdobył bramkę w 2 minucie meczu. W tym sezonie dwukrotnie zdarzyło się, że bramka Niewulisa oznaczała zwycięstwa Rakowa i to w identycznym stosunku 3:2. - Jeśli tak to ma wyglądać w następnych meczach, to nie mam nic przeciwko - śmieje się piłkarz. - Trenujemy dużo stałych fragmentów gry, w których my, obrońcy, mamy swoje role i zadania do wykonania. Uważam jednak, że w polu karnym rywali groźniejszy ode mnie jest Tomasz Petraszek - wyjaśnia Andrzej Niewulis.

 

Po wygranej w Głogowie nastroje w ekipie Rakowa uległy zdecydowanej poprawie. - Trochę punktów nam uciekło, choć uważam, że gra nie była wcale taka zła. Często było tak, że w trakcie spotkań się dźwigaliśmy, ale wtedy pechowo traciliśmy bramki i punkty w samych końcówkach – opowiada Niewulis. – Miejmy nadzieję, że to gorsze wyniki już są za nami. Jako beniaminek musieliśmy zapłacić frycowe – dodaje.

 

Raków wciąż czeka na pierwszą wygraną w tym sezonie przed własną publicznością. Piłkarze zdają sobie sprawę, że muszą bardziej uszczęśliwiać swoich fanów. - Na razie wygraliśmy tylko na wyjazdach. Nie ma co ukrywać, że bardzo chcielibyśmy dopisać trzy punkty u siebie już w meczu z Bytovią, bo mamy wspaniałych kibiców – stwierdza obrońca, który docenia sobotniego rywala. - Mają naprawdę niezły zespół. Znam ich dobrze, bo w poprzednim sezonie w barwach Znicza też rywalizowaliśmy. Będziemy musieli uważać m.in. na Janusza Surdykowskiego, czy Kamila Wacławczyka. Zwłaszcza ten pierwszy udanie rozpoczął sezon – przyznaje Niewulis, który kilka lat temu grał już w drużynie z województwa śląskiego. - Przez sezon byłem piłkarzem Ruchu Radzionków. Mieliśmy wtedy ciekawy skład, byli m.in. bracia Makowi, bracia Gielowie czy Miłosz Przybecki. Akurat wtedy poznałem moją żonę, która pochodzi z Katowic i nie będę ukrywał, że świetnie się czuje w Częstochowie. Wiadomo jakie jest życie piłkarza, ale chcielibyśmy zostać na w tym regionie na dłużej - kończy wychowanek Wigier Suwałki.

Z tej samej kategorii