Dotychczas było efektownie, w Pruszkowie nareszcie efektywnie

Piłka słuchała w Pruszkowie Andrei Prokicia.
 /  fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Trójkolorowi musieli długo czekać na pierwsze zwycięstwo tej wiosny, ale gdy już przyszło w Pruszkowie, to w efektownym stylu. A co najważniejsze, dobrą grę przełożyli na skuteczność. Mówi o tym Andreja Prokić.

 

W meczu ze Zniczem odnotowałeś prawdziwe wejście smoka. Zdobyłeś dwie bramki w trzy minuty. Jak się z tym czujesz?
Andreja PROKIĆ: - Na początku nie było tak wesoło, bo dopiero co wszedłem, a my straciliśmy bramkę na 2:1. Potem jednak wszystko się odwróciło, strzeliłem dwie bramki i pomogłem drużynie, z czego bardzo się cieszę.

 

Wreszcie efektowną grę przełożyliście na efektywność. Strzeliliście cztery bramki. Jak to odbierasz?
Andreja PROKIĆ: - Wiedzieliśmy, że to musi przyjść. To byłoby niemożliwe, żeby tyle czasu grać dobrze, a nie strzelać bramek. Ta gra nas budowała, ale brakowało kropki nad „i”. Tym razem nie zabrakło skuteczności, wygraliśmy mecz i jedziemy dalej. Każdy mecz do końca rundy będzie ciężki. Wiemy o co gramy i liczymy w przyszłości na takie wyniki jak ten ze Zniczem.

 

Trener Jerzy Brzęczek będzie miał pozytywny ból głowy przy ustawianiu ataku na kolejny mecz. Każdy daje coś od siebie.
Andreja PROKIĆ: - Trudno powiedzieć, jak podejdzie do tego trener, ale na pewno taki ból głowy jest pozytywny. Ten mecz dużo mi dał. Udało mi się strzelić dwie bramki i to z pewnością bardzo dobrze wpłynie na moją dalszą grę.

 

Kwiecień rozpoczynacie od okazałego zwycięstwa. Czy to początek regularnego punktowania po marcowych rozczarowaniach?
Andreja PROKIĆ: - Pod względem wynikowym poprzedni miesiąc wyglądał źle, ale dobra gra sprawiała, że w szatni ciężko było nam odpowiedzieć na pytanie, co jest nie tak. Graliśmy swoje, ale nie wygrywaliśmy. Szukaliśmy przyczyn, ale teraz po wygranym meczu wierzę, że każde następne spotkanie będzie dobre.

 

Z tej samej kategorii