W Tychach młodzi walczą o swoje

Pozycja młodzieżowca miała być w tym sezonie problemem tyszan, ale jest inaczej. W niedzielnym meczu z Olimpią Grudziądz (2:1) jeden z „młodych” był tym, który nie tyle osłabiał drużynę, co stanowił jej wartość dodaną.

GKS Tychy - Olimpia Grudziadz
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W końcówce I połowy Dawid Błanik popisał się pięknym strzałem z kilkunastu metrów, dając GKS-owi prowadzenie. Dla 20-letniego skrzydłowego było to już trzecie trafienie tej jesieni.
Na Błanika w wielu momentach aż przyjemnie się patrzy. Odwaga, swoboda… W porównaniu z poprzednim sezonem, kiedy grywał bardzo niewiele, zrobił kolosalne postępy.
- Dobrze przepracowałem okres przygotowawczy, jak każdy z nas. Mamy siły na dobre bieganie przez 90 minut i są tego efekty. Trener zaznaczał przed meczem z Olimpią, że mamy grać wysoko. Tak wyszliśmy, „siedliśmy” na rywala i to się opłaciło. Zwłaszcza w pierwszej połowie byliśmy dużo lepszym zespołem – przyznawał Błanik, który wcześniejsze dwie bramki zdobył w dwóch pierwszych kolejkach sezonu. Gdy odrobinę spuścił z tonu, w wyjściowym składzie na spotkania w Chojnicach i Chorzowie zastąpił go Paweł Kaczmarczyk. Wypożyczony z Jagiellonii Białystok 19-latek w czwartek z Ruchem otrzymał od trenera Jurija Szatałowa wędkę – zszedł z boiska jeszcze przed przerwą – ale po tym, jak dobrą zmianę dał w niedzielę, widać było, że nie zwiesił głowy.
- Facet nie powinien tego robić! To, co stało się w Chorzowie, nie było niczym strasznym. Porozmawialiśmy i wszystko było jasne. Z Olimpią od pierwszej minuty wyszedł Błanik. Miał grać bardzo mocno do przodu, otwierać akcje. Pracował na całej szerokości i długości boiska. Potem wszedł za niego Kaczmarczyk. Liczyliśmy się z tą zmianą, bo Dawid miał prawo się wypruć. A nacierają na tę dwójkę inni. Mamy jeszcze kilku ciekawych chłopaków – podkreśla Szatałow.
Na dowód tych słów, wczoraj tyski klub uprawnił do gry w I lidze Kacpra Piątka. 16-latek dotąd występował w IV-ligowym zespole rezerw.

 

Z tej samej kategorii