Życie jak... w Zabrzu, czyli Angulo i Suarez opowiadają o sobie i Górniku

Pilka nozna. Sparing. Gornik Zabrze - FK Fotbal Trinec. 24.02.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

Bask Igor Angulo i Madridista Dani Suarez w Zabrzu znakomicie się dogadują, chociaż dziwią ich niektóre tutejsze zwyczaje.Marzenia mają też wspólne.

33-letni Angulo pochodzi z Bilbao, największego miasta Kraju Basków. Nic więc dziwnego, że od dziecka Athletic to dla niego ukochany klub. 26-letni Suarez urodził się niedaleko Madrytu, a dokładnie w Aranjuez, mieście liczącym trochę ponad 50 tys. mieszkańców. On z kolei nie mógł wybrać inaczej, niż kibicować „Królewskim”.

 


W Hiszpanii podziały regionalne są mocno zakorzenione w społeczeństwie i w kulturze. Spory udział w tym miała burzliwa historia kraju z Półwyspu Iberyjskiego. Obecnie różnice nadal są widoczne, ale ludzie wydają się inaczej podchodzić do regionalizmu. Świadczą o tym powstające filmy, w tym komedie, jak choćby „Jak zostać Baskiem”, traktującym różnice kulturowe z dużym przymrużeniem oka.


Gdy więc umówiliśmy się na spotkanie z Igorem i Danim spodziewaliśmy się dwóch odmiennych światopoglądów i charakterów. Tymczasem obaj piłkarze świetnie się dogadują, uzupełniają i mają podobne spostrzeżenia na wiele tematów. - Zdecydowałem się na Górnika, bo wiedziałem, że będę miał obok siebie Igora. To było niezwykle ważne, bo... nie znam żadnego innego języka niż hiszpański – przyznaje Dani Suarez, który jednak nie stara się z tego powodu izolować. - Ostatnio wraz ze swoją dziewczyną poszliśmy do kina w Gliwicach na film „Piękna i Bestia”. Nic nie rozumieliśmy, ale miło spędziliśmy czas – śmieje się Dani, który w osobie Igora ma przyjaciela i „pomocną dłoń”. - Mogę na niego zawsze liczyć. Mieszkamy obok siebie. Igor wszystko mi tłumaczy, spędzamy wspólnie wiele czasu – dodaje Suarez. - To niezwykle ważne, gdy ma się kogoś zaufanego obok siebie, kto może pomóc. Gdy pierwszy raz wyjechałem poza Hiszpanię, na Cyprze też miałem Hiszpana w drużynie. Też, tak jak Dani, nie mówiłem po angielsku, ani nie znałem greckiego. Gdy przyjechałem do Polski od razu sprawdzałem czy grają gdzieś w pobliżu, jacyś piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego. Na szczęście znałem już język angielski, więc było mi łatwiej – opowiada Igor Angulo. - Czy są między nami jakieś różnice? Czasem Dani używa zwrotów językowych czy powiedzonek, których nie używamy w Kraju Basków, więc muszę go pytać o co mu chodzi – śmieje się Igor.


Jakby tej mieszanki kulturowej było mało, to piłkarze Górnika mocno trzymają się z piłkarzem... Piasta, Geradem Badią. - Często się spotykamy na kawie, czy też odwiedzamy. Staramy się oglądać jego występy w telewizji. Na mecz także się wybieramy – opowiada Igor, który jednak szybko wyjaśnia pewną kwestię. - Wiemy, jednak jakie są stosunki pomiędzy kibicami Górnika i Piasta. To, że kibicujemy Gerardowi nie oznacza, że kibicujemy Piastowi. Dla nas liczy się przede wszystkim dobro Górnika – dodaje 33-letni napastnik. - Zanim trafiłem do Zabrza sporo poczytałem o tym klubie. Wiem, że ma bogatą historię, jest utytułowanym klubem. Stadion naprawdę robi wrażenie. No i nasi kibice... - mówi Angulo, któremu nie daje dokończyć Dani. - Też jestem pod ich wrażeniem. W Hiszpanii tak nie ma, że cały stadion dopinguje w tak fanatyczny sposób. Mnie się to podoba. Tyle osób w koszulkach i szalikach. W niższych ligach w Hiszpanii takich tłumów nie ma – przekonuje 26-letni stoper.


W Polsce i w Zabrzu czują się bardzo dobrze. - Naprawdę nie ma na co narzekać. Może ktoś się zdziwić, ale smakuje nam polskie jedzenie, w szczególności zupy i dania mięsne. Z pogodą także nie jest najgorzej – opowiada Igor, który jesienią dwukrotnie otrzymał koguta od pana Stanisława Sętkowskiego, wielkiego kibica Górnika. - Co z nimi zrobiłem? Zaniosłem do specjalisty, który zabił je i miałem później smaczny rosół. Byłem zdziwiony taką tradycją. Na początku chciałem wypuścić te koguty, ale nie wiedziałem gdzie, jeszcze coś by im się stało. W domu nie mogłem ich trzymać. Co innego, gdybyśmy mieszkali na wsi – śmieje się Angulo. - Mnie ominęły największe mrozy, bo gdy przyjechałem do Polski, temperatura wynosiła tylko minus 7 stopni. Dużych opadów śniegu także nie zobaczyłem, czego żałuję, może następnym razem się uda – dodaje Dani. - W najgorszym momencie było ponad minut 20 stopni. Przez chwilę myślałem, że to mój koniec, bo nie dam rady się ruszać w taką pogodę na boisku. Na szczęście trener zabrał nas na trening do hali – śmieje się Igor. - Od początku bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie trener Marcin Brosz. Zawdzięczamy mu z Igorem bardzo wiele. Jest wymagający, ale z drugiej strony jest człowiekiem do rany przyłóż. Dał nam szanse i zaufał. Mamy mu się za co odpłacać – stwierdza środkowy defensor Górnika.


Piłkarska przeszłość Daniego jest bardzo ciekawa mimo, że nie pograł na razie zbyt wiele. - Straciłem jakiś czas temu prawie półtora roku z powodu poważnej kontuzji. Gdy wróciłem do sprawności nagle pojawiła się okazja spróbowania swoich sił w Górniku. W ciemno się na to zdecydowałem, bo... innych opcji nie było – szczerze przyznaje Suarez. Zanim uraz pokrzyżował plany obrońcy, ten miał zaszczyć trenować w samym Realu Madryt! - W piłkę zacząłem grać w swoim rodzinnym miasteczku. Zostałem zauważony przez skautów i zaproponowali mi grę w Realu Madryt C. Tak szczerze, to myślałem, że... się pomylili, bo ja się tam nie nadawałem, byłem za słaby. Przyszło mi jednak trenować z takimi piłkarzami, jak Alvaro Morata, Nacho Fernandez czy Dienis Czeryszew. To było w drużynie Castilli, czyli rezerwach Realu. Naszym trenerem był sam Zinedine Zidane – wyjaśnia Dani. - Jaki on jest na co dzień? Wydaje się bardzo surowy i trochę wyobcowany. Ma dystans, ale gdy go poznasz, widzisz, że lubi i chce być blisko piłkarzy. Jest bardzo w porządku. Każdy ma do niego ogromny szacunek i ma posłuch, ale trudno, aby było inaczej. Daje wiele wskazówek podczas treningów. Dla mnie było to ogromne doświadczenie, mimo iż wiedziałem, że będę musiał szukać sobie nowego klubu, bo przyszłości w Realu dla mnie oczywiście nie było – stwierdza 26-latek, który przed transferem do Górnika grał w drużynie SD Ponferradina.


Igor z kolei po wyjeździe z Hiszpanii, występował we Francji, Na Cyprze czy w Grecji. - Chciałem coś zmienić i oferta z Górnika była dla mnie ciekawa. Teraz moim celem jest awans z zespołem do ekstraklasy i pobicie rekordu strzeleckiego. W Grecji trafiłem w jednym sezonie 14 razy. Mam nadzieję, że teraz będzie jeszcze lepiej – podkreśla napastnik, którego pytamy o kondycję finansową klubów, w których grał. - Wiadomo, że różnie z tym bywa, ale w Zabrzu naprawdę nie jest źle. Gdy grałem w Grecji czy na Cyprze, trzeba było się prosić o zaległe pieniądze, a tutaj właścicielem klubu jest miasto – dodaje Angulo.


Obaj grę w naszym kraju wiążą z dużymi nadziejami. Igor wspominał o strzeleckich rekordach, a Dani chce na dobre wrócić do poważnego grania. - Także zależy mi na ekstraklasie dla Górnika. Ten klub dał mi szansę, więc chcę się odwdzięczyć. Postawili na mnie, choć żadnej pewności co do mojej dyspozycji nie było – mówi Suarez. - Sam wiem, że jeszcze muszę wiele rzeczy nadrobić i poprawić się w wielu aspektach. Przede wszystkim muszę jeszcze bardziej wzmocnić się fizycznie – dodaje obrońca. - Dani, jak nadrobi zaległości będzie czołowym obrońcą I ligi. Zapewniam – stwierdza Igor. - Pierwsza liga w Polsce jest bardzo siłowa, kultura gry jest inna niż w Hiszpanii. Tutaj liczy się wybieganie i walka. Mnie to jednak nie przeszkadza – podkreśla Angulo. - Mamy trochę spotkań u siebie, a w roli gospodarza czujemy się bardzo silni. Z naszymi fanami stać nas na wiele. Musimy wygrywać mecz za meczem i zobaczymy co to da. Jeśli w tym roku nie będzie awansu? To spróbujemy w kolejnym. Mam jeszcze ważny krok i nie myślę o wyjeździe. Chce pomagać Górnikowi i strzelać, jak najwięcej goli – stawia sprawę jasno napastnik. - Ja też chcę zostać i walczyć o jak najwyższe cele – dodaje obrońca.
Obaj Hiszpanie nie czują się samotni na Górnym Śląsku, choć ucieszyliby się z odwiedzić najbliższych. - Wszyscy mówią, że mnie odwiedzą, ale jakoś im nie wychodzi, bo jeszcze nikt nie przyjechał. Za niedługo mają pojawić się rodzice Daniego, ale chyba czekają aż będzie cieplej. Pozostaje nam na razie zwiedzanie Polski z ukochanymi, byliśmy już między innymi w Oświęcimiu i w Krakowie. Polska naprawdę nam się podoba – kończy Angulo.

 

Komentarze (4)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Igor. - Pierwsza liga w Polsce jest bardzo siłowa, kultura gry jest inna niż w Hiszpanii. Tutaj liczy się wybieganie i walka. Mnie to jednak nie przeszkadza – podkreśla Angulo.
- Bardzo słuszna uwaga o tym braku wybiegania zawodników Górnika.
Sam to zauważyłem i nawet ostatnio o tym pisałem że nie mają ani szybkości ani kondycji na 90 min. solidnej gry. Same słowa mnie nie dziwią tylko dziwi mnie fakt że wypowiedział je akurat jeden z zawodników który nie jest w stanie zagrać całego meczu na wysokich obrotach. No i ta jego nieskuteczność w ostatnim czasie - o zgrozo :(
Na miejscu trenera z Angulo zrobiłbym rozgrywającego bo ma dość dobrą technikę i wystawiał go na 70 minut dopóki nie poprawi kondycji. Jako pomocnik od czasu do czasu przecież też mógłby coś czasem strzelić - mile widziane. Zwolniłby tym samym miejsce w ataku dla drugiego z braci Wolsztyńskich - Rafała i załatał dziurę w środku pola bo od dłuższego czasu (od odejścia Madeja) w Górniku nie ma dobrych rozgrywających.
18 kwi 00:18 | ocena:100%
Liczba głosów:9
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~KSGliwiceUżytkownik anonimowy
~KSGliwice :
No photo~KSGliwiceUżytkownik anonimowy
No i Dani z Bytowią strzelił swojego pierwszego GOLA dla Górnika gratulacje.
16 kwi 13:12 | ocena:88%
Liczba głosów:8
88%
13%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~xxxUżytkownik anonimowy
~xxx :
No photo~xxxUżytkownik anonimowy
Tak żartobliwie.....jeden wątęk.Nie wiedzialem co zrobić z kogutami,nie chciałem ich wypuszczać bo by im się coś stało,więc je zaciukałem i zjadłem :))
18 kwi 08:29 | ocena:100%
Liczba głosów:3
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii