Tyszanie mocni w końcówkach

Tyszanie uratowali tej jesieni sporo punktów dzięki bramkom zdobytym w ostatnich kwadransach spotkań.

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Tychy - Olimpia Grudziadz.17.09.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: 400mm

GKS w dziewięciu dotychczasowych kolejkach sezonu zdobywał punkty w 6 meczach (4 zwycięstwa, 2 remisy, 3 porażki). Aż pięciokrotnie drużyna Jurija Szatałowa gola decydującego o końcowym rozstrzygnięciu strzelała w ostatnich 15 minutach. Tak było z Wigrami Suwałki (2:1), Stalą Mielec (1:0), Podbeskidziem (3:3), Ruchem Chorzów (2:2) i Olimpią Grudziądz (2:1).

 

Sami o tym mówią

Mało tego; z bielszczanami i chorzowianami tyszanie ratowali remisy rzutem na taśmę, odrabiając nie jedno, a dwubramkową stratę. Widać jak na dłoni, że mają piłkarskie „paliwo w baku”.

 

- Rozmawiając z zawodnikami słyszę, że czują się motorycznie bardzo dobrze. Są odpowiednio przygotowani do sezonu, choć ten okres letniej przerwy był króciutki. Jakoś jednak udało się wypracować coś z zespołem. Oni sami chcą zresztą więcej nad sobą pracować. Widzę dużo pozytywów, a potwierdzenie tego jest w końcówkach meczów, kiedy strzelamy dużo goli - przyznaje trener Szatałow.

 

Do tej listy ligowych spotkań dopisać jeszcze można starcie z Cracovią w ramach Pucharu Polski - choć ostatecznie przegrane, to dopiero po serii rzutów karnych. Do dogrywki doprowadził wtedy w 81 minucie Daniel Tanżyna.

 

Prym wśród tyskich strzelców „last minute” wiedzie niepodzielnie Piotr Ćwielong. „Pepe” zapewnił wygrane z Wigrami i Olimpią oraz remis z Podbeskidziem, a w Chorzowie zanotował z kolei kluczową dla końcowego wyniku asystę.

 

- Gra do końca? Tego nas uczy trener. Nie jesteśmy drużyną, która po pierwszej bramce się cofa i nie wierzy w to, że nie dołoży kolejnej albo nie odrobi strat. Pokazaliśmy już kilka razy, że potrafimy gonić - mówi doświadczony pomocnik.

 

„Pepe” zarządza maszynerią

Przeciwwagą dla tych „tyskich finiszów” mogą być pierwsze połowy ostatnich wyjazdowych meczów. Szybkie 0:2 zarówno w Olsztynie, jak i Chojnicach, do tego 0:1 po słabiutkiej grze w Chorzowie…

 

- Trener Szatałow powtarzał, że drużyna „nie dojechała” na początki tych spotkań. Nie rozumiem tego! Jak można nie być odpowiednio skoncentrowanym od pierwszego gwizdka? To absolutny obowiązek. Tak jak kończą drugie połowy, tak też powinni zaczynać pierwsze. Nie narzekajmy jednak za wiele. Są końcówki meczów, ostatnie 15-20 minut, a oni atakują z pasją, zdobywają bramki. Tylko przyklasnąć. Widać, że gra powoli się układa, a całą tą maszynerią zarządza „Pepe”. Dobrze, że mamy w zespole zawodnika pokroju Ćwielonga, bo po prostu robi różnicę - ocenia Kazimierz Szachnitowski, legendarny napastnik GKS-u.

 

 

FINISZ PO TYSKU

1. kolejka: Wigry Suwałki 2:1 (Ćwielong 77)

2. kolejka: Stal Mielec 1:0 (Błanik 88)

6. kolejka: Podbeskidzie 3:3 (Bogusławski 84, Ćwielong 90)

7. kolejka: Ruch Chorzów 2:2 (Abramowicz 88, Matusiak 90+5)

8. kolejka: Olimpia Grudziądz 2:1 (Ćwielong 81)

 

Liczba – 8

Tyle punktów w ostatnich kwadransach spotkań uratowali tyszanie (po dwa z Wigrami, Stalą i Olimpią, a po 1 – z Podbeskidziem i Ruchem).

Z tej samej kategorii