Wpadają ze skrajności w skrajność

Piłkarze GKS-u Tychy chcą skutecznie powalczyć w Chojnicach.
 /  fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Przed tyszanami kolejny maraton - trzy mecze w ciągu tygodnia. Próbowali nawet przesunąć o dobę zaplanowany na przyszłą niedzielę mecz z Olimpią Grudziądz, ale nie zyskali zgody rywali.

Tyszanie wpadają w ostatnich tygodniach ze skrajności w skrajność. W drugiej połowie sierpnia rozegrali trzy mecze w odstępie niespełna tygodnia – sobotnie 1:0 z Drutex-Bytovią, wtorkowe 0:2 w Olsztynie, piątkowe 3:3 z Podbeskidziem – by potem mieć 16-dniową przerwę od walki o ligowe punkty.

 

Taki wyjazd to nie… wyjazd
Teraz przed GKS-em kolejny maraton, tyle że o mniejszej intensywności. Niedziela w Chojnicach, czwartek – odrabianie zaległości w Chorzowie, kolejna niedziela – domowe starcie z Olimpią Grudziądz.
- Tym razem rozegramy trzy mecze w przeciągu nie 6 dni, a całego tygodnia. To kluczowe, że mamy o dobę więcej. Druga sprawa – wyjazd do Chorzowa to nie… wyjazd. Zostajemy na Śląsku, dlatego nie będzie problemów z aklimatyzacją spowodowanych długą podróżą w autokarze. Zamiast skróconej regeneracji mamy czas na odpoczynek. Zaraz po spotkaniu z Ruchem zawodnicy wejdą do zimnej wody, solanek, zajmą się nimi w komfortowy sposób masażyści i rozjedziemy się do domów – mówi Dietmar Brehmer, II trener GKS-u.
I zdradza zarazem: – Próbowaliśmy jeszcze przełożyć na kolejny poniedziałek mecz z Grudziądzem. Kolejny dodatkowy dzień przerwy by nam się przydał, ale rywale nie zgodzili się na takie rozwiązanie. Trzeba więc dostosować się do tego, co jest. Jesteśmy dobrze przygotowani. Poza Łukaszem Grzeszczykiem wszyscy są zdrowi i w zespole panuje duża konkurencja. Solidnie przepracowaliśmy lato, dlatego nie boimy się takich wyzwań jak najbliższe trzy mecze.

 

Jak o mistrzostwo świata
Nim jednak tyszanie zmierzą się z Ruchem i Olimpią, już dziś wyruszą na niedzielne spotkanie do Chojnic, które mogą uchodzić już na starcie sezonu za małą twierdzę. Na swoim stadionie drużyna trenera Krzysztofa Brede zgarnęła komplet 9 punktów, strzelając przy okazji trzem rywalom łącznie aż 11 goli. GKS chciałby wrócić na zwycięską ścieżkę, doszlusować do „czuba” tabeli, ale nie będzie to łatwe.
- To bardzo ważny mecz. Przed nami chyba pierwszy taki moment w sezonie, który określi nasze miejsce. Patrząc w tabelę, zwycięstwo w niedzielę mocno popchnie nas do przodu. Z pewnością wynik, jakikolwiek będzie, niczego nie przekreśli ani nie załatwi, ale jesteśmy bardzo mocno zdeterminowani. Każdy mecz traktujemy tak, jakby stawką było mistrzostwo świata. Przyjdzie nam zagrać z bardzo dobrą drużyną, z bardzo dużym potencjałem ofensywnym i wieloma ogranymi na najwyższym poziomie zawodnikami. Podchodzimy jednak do tego bez kompleksów, bo znamy swoją wartość – przyznaje II trener drużyny z Tychów.

Z tej samej kategorii