W Tychach czekają na kapitana

Wciąż nie wiadomo, kiedy do gry wróci Łukasz Grzeszczyk. Możliwe, że tyszanie będą musieli radzić sobie bez swojego lidera i kapitana już do końca 2017 roku.

Pilka nozna. Nice I liga. GKS Tychy - Drutex Bytovia Bytow. 24.03.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: newspix.pl

Łukasz Grzeszczyk w sierpniu przeszedł zabieg polegający na wprowadzeniu siatek tytanowych, mających wzmocnić strukturę więzadła i mięśni. W ubiegłym sezonie kapitan GKS-u w zasadzie od samego początku zmagał się z urazem pachwiny i przyczepów mięśni brzucha.

 

Nie naciskają

Często grał na środkach przeciwbólowych, co nie przeszkodziło mu w byciu jednym z najlepszych zawodników biegających po I-ligowych boiskach. Strzelił 9 goli, zaliczył 12 asyst… Bez niego Tychów nie byłoby dziś na mapie zaplecza ekstraklasy.

 

Letni okres przygotowawczy 30-latek rozpoczął wraz z zespołem, licząc, że kontuzję wyleczy zachowawczo. To jednak nie okazało się możliwe i potrzebna była operacja. Po niej, już od kilku tygodni „Grzeszczu” pojawia się na części zajęć zespołu, ale trenuje indywidualnie. Nie wiadomo wciąż, kiedy zacznie ćwiczyć na pełnych obrotach wraz z innymi zawodnikami.

 

- Nie chcę być prorokiem. Idzie to wszystko powoli. Łukasz nie chce ryzykować zbyt szybkiego wejścia w trening typowo piłkarski. Gdy będzie gotowy na 100 procent, to sam nam to zgłosi. Nie chcemy na niego naciskać. Może jego powrót nastąpi za dwa-trzy tygodnie, a może będziemy musieli radzić sobie bez niego przez całą jesień – mówi Dietmar Brehmer, II trener GKS-u.

 

Poprawi skuteczność

I nie kryje, jak bardzo Grzeszczyk przydałby się drużynie. Pod jego nieobecność, w roli ofensywnego pomocnika ustawiany jest Piotr Ćwielong. Pozyskany latem doświadczony gracz „ciągnie” zespół, zdobywa bramki i notuje asysty, ale może też być ustawiany na skrzydle. Jeśli kibice GKS-u doczekają się wreszcie sytuacji, gdy „Pepe” i „Grzeszczu” wybiegną razem w wyjściowym składzie zespołu, rywale naprawdę będą mieli się czego obawiać.

 

- Mamy mocną drużynę, a czekamy jeszcze na Grzeszczyka, który poprawi naszą skuteczność w ofensywie. Ostatni mecz z Olimpią Grudziądz udowodnił, że potencjał jest bardzo duży, tyle że – no właśnie – nie jesteśmy do końca skuteczni. Do przerwy powinniśmy prowadzić 3:0, a mimo dużej przewagi zdobyliśmy tylko jedną bramkę i do samego końca było nerwowo – przypomina Brehmer.

 

Tyszanie wygrali jednak z grudziądzanami 2:1, przełamując się po czterech z rzędu meczach bez zwycięstwa. I wysyłając sygnał, że ich miejsce jest w górnej połowie tabeli. W przypadku straty punktów, mogli „zakopać” się w dolnych rejonach, ale w odpowiednim momencie odbili się.

 

Kierunek Łęczna

- Wraz z trenerem Szatałowem uważamy, że był to jeden z lepszych meczów, jakie drużyna rozegrała za naszej kadencji w Tychach. Chciałbym, żeby dla wszystkich w klubie był to impuls do jeszcze bardziej wytężonej pracy. Taka pozytywna motywacja. Widzimy, jak funkcjonujemy, jaki mamy potencjał i teraz trzeba przekuć to na boisko. Zawsze kluczowa jest jednak wiosna. Runda jesienna służy zgromadzeniu potencjału punktowego, który wykreuje zespoły walczące o awans i utrzymanie. Spójrzmy jednak na poprzedni sezon. Wiemy, gdzie jesienią był Górnik czy Sandecja, a gdzie – Chojniczanka, Katowice czy Zagłębie. Przygotowujemy się do każdego kolejnego meczu z jednym określonym celem. By wygrać. A co dalej, czas pokaże – mówi II trener zespołu z Tychów, który dziś zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem Łęczna.

 

- Jedziemy na bardzo trudny teren. Do byłego ekstraklasowicza, w szeregach którego nie brakuje zawodników pamiętających czasy ekstraklasy. Dzielą nas w tabeli raptem 3 punkty. Chcemy utrzymać jednak ten pozytywny trend i odnieść drugie z rzędu zwycięstwo, mając nadzieję, że gry nie będą w znaczący sposób utrudniały warunki pogodowe – podkreśla Dietmar Brehmer.

 

 

Przypuszczalne składy

GÓRNIK: Prusak – Kasperkiewicz, Pruchnik, Sosnowski – Bonin, Sasin, Makowski, Tymiński, Szysz – Suchanek, Pitry.

GKS: Igaz – Mańka, Bogusławski, Tanżyna, Abramowicz – Matusiak, Łuszkiewicz – Błanik, Ćwielong, Radzewicz – Zapolnik.

Z tej samej kategorii