Trzy mecze w sześć dni. Tyski maraton czas zacząć

GKS Tychy
 fot. Łukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

W odstępie sześciu dni tyszanie rozegrają aż trzy mecze o I-ligowe punkty. - Z takim nawałem spotkań jeszcze się nie spotkałem – nie kryje Dietmar Brehmer, II trener GKS-u.

Dziś o 14.45 – mecz z Drutex-Bytovią. W poniedziałek – wyjazd do Olsztyna. We wtorek wieczorem – mecz ze Stomilem. W środę nad ranem – powrót do Tychów. W piątek o „telewizyjnej” godzinie 20.45 – domowe spotkanie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Taki rozkład jazdy na dwa ostatnie tygodnie sierpnia zafundował GKS-owi PZPN do spółki z Polsatem Sport.

 

Najtrudniej wyczyścić głowy

- Od dziesięciu lat pracuję na poziomie ekstraklasy i pierwszej ligi, ale z takim nawałem meczów jeszcze się nie spotkałem. Takiego kalendarza nie pamiętam, lecz nie jest to oczywiście niezgodne z regulaminem. Tak ułożyła nam to telewizja – mówi Dietmar Brehmer, II trener drużyny z Tychów.

 

Nie tylko dla GKS-u, ale i kilku innych zespołów, podobny terminarz może być w tej fazie sezonu problemem. W wielu klubach doszło latem niemalże do kadrowych rewolucji, zakontraktowano i pożegnano po kilkunastu zawodników, szkoleniowcy wciąż potrzebują czasu na zgranie drużyny. Czasu na spokojną pracę jednak nie będzie.

 

- Wiele nie zrobimy. Sporo zależeć będzie od treningów regeneracyjnych. One będą kluczowe. Chodzi o regenerację psychiczną, fizyczną, mentalną. Najtrudniej będzie „wyczyścić” głowy, bo możliwości dłuższego przebywania z rodzinami wskutek długiego wyjazdu do Olsztyna nie będzie. Musimy dobrze dobrać obciążenia, być może zarotować składem – tłumaczy Brehmer.

 

Kadra mocna, nie szeroka

Pierwsza pochodna tego rotowania składem już jest. Bardzo atrakcyjnie zapowiadający się mecz IV-ligowych rezerw GKS-u z Bytomskim Sportem zostanie rozegrany już dziś (11.00) na boisku w Paprocanach. W „normalnym” układzie, pewnie odbyłby się w niedzielę, a rezerwy zostałyby zasilone zawodnikami z kadry pierwszoligowego zespołu. Zważywszy na wtorkowe spotkanie ze Stomilem, nie ma jednak takiej możliwości.

 

- Liczymy bardzo mocno, że wszyscy zawodnicy będą zdrowi i do naszej dyspozycji. Nie powiedziałbym, że mamy szeroką kadrę. Ona jest mocna, ale czy szeroka? Nie do końca. Są pozycje, na których panuje konkurencja, ale są też takie, gdzie jest deficyt. Czy jeszcze kimś się wzmocnimy? Nie jest to pytanie do mnie, lecz póki okno transferowe jest otwarte, całkowicie go nie zamykamy – podkreśla Dietmar Brehmer.

 

Już wiadomo, że sztab GKS-u nie będzie miał do dyspozycji całej kadry. Na piątkowym treningu urazu doznał Nikolas Wróblewski. Napastnik o statusie młodzieżowca„podkręcił” lekko staw skokowy i nie zagra ani w rezerwach, ani z Bytovią.

 

Tydzień temu dali ciała

Do Tychów zawita dziś jedyna drużyna, która może pochwalić się w I lidze kompletem zwycięstw. Bytovia pokonała Stomil Olsztyn (3:1), Podbeskidzie (2:0) i Ruch Chorzów (2:1).

 

- Latem w Bytowie zostało kilku zawodników, którzy w poprzednim sezonie wiedli prym w zespole. Teraz też decydują o jego sile. Kadra jest dość szeroka, ale zmian na boisku nie jest wiele, obraca się w grupie 13-14 ludzi. Bardzo groźny jest napastnik Janusz Surdykowski, na boku pomocy jest Michał Jakóbowski, solidnie wygląda obrona, z doświadczonym Wojciechem Wilczyńskim oraz dobrze grającymi w powietrzu Michałem Stasiakiem czy Franem Gonzalezem. Bytovia ma pomysł na grę, potrafi też dostosować się do przeciwnika. Zrobimy jednak wszystko, by po ostatnim gwizdku i ona, i my, mieli na koncie 9 punktów. W Głogowie daliśmy ciała, nie powinniśmy przegrać z Chrobrym, dlatego jesteśmy bardzo zdeterminowani, by odprawić Bytovię na Kaszuby z pustymi rękami – dodaje II trener GKS-u.

 

Przypuszczalne składy

GKS: Dobroliński – Mańka, Tanżyna, Bogusławski, Abramowicz – Matusiak, Łuszkiewicz – Błanik, Ćwielong, Radzewicz – Zapolnik.

BYTOVIA: Oszmaniec – Kamiński, Stasiak, Gonzalez, Wilczyński – Jakóbowski, Poczobut, Wolski, Wacławczyk, Biel – Surdykowski.

Z tej samej kategorii