Wizyta u dentysty

Piłkarze GKS Katowice
 /  fot. Adam Starszyński  /  źródło: Pressfocus

To rzadkość, by gospodarze nie wygrali żadnego z siedmiu meczów. Do takiej sytuacji doszło w miniony weekend na zapleczu ekstraklasy, gdzie jako zwycięzcy pięciokrotnie schodzili z murawy goście. W tej lawinie sukcesów gości warto docenić wygraną zespołu z Bukowej, której towarzyszyły niezwykłe okoliczności.

To rzadkość, by gospodarze nie wygrali żadnego z siedmiu meczów. Do takiej sytuacji doszło w miniony weekend na zapleczu ekstraklasy, gdzie jako zwycięzcy pięciokrotnie schodzili z murawy goście. Niewiele brakowało, by szóstą ekipą, która zagrała na nosie przeciwnikowi na jego boisku, była Puszcza Niepołomice. Pozbawił jej tej przyjemności trener Miedzi Dominik Nowak, wpuszczając na boisko Fabiana Piaseckiego. Ten uratował honor „Miedzianki” i… dał do myślenia trenerowi.


Oczywiście nie sposób racjonalnie wytłumaczyć tej zaskakującej serii. Podobnie zresztą jak tej sprzed tygodnia, ale w II lidze, gdy gospodarze wszystkie mecze rozstrzygnęli na swoją korzyść i stracili zaledwie dwie bramki! Warto przy tej okazji dodać, że - poza wygraną Chrobrego - wszystkie zwycięstwa gości były bezdyskusyjne. Nie mam żadnych wątpliwości, że szkoleniowcy poskromionych zespołów woleliby pójść do dentysty niż na konferencjach prasowych tłumaczyć przyczyny zapaści swoich podopiecznych.


W tej lawinie sukcesów gości warto docenić wygraną zespołu z Bukowej, której towarzyszyły niezwykłe okoliczności. Zdaję sobie sprawę, że mimo wiktorii w Łęcznej trener Piotr Mandrysz i kilku jego piłkarzy nie zaskarbili sobie sympatii wszystkich kibiców GKS-u. Ale wiadomo nie od dziś, że fanatycy zawsze we wszystkim przesadzają.

Więcej na temat:GKS Katowice, I liga, piłka nożna
Z tej samej kategorii