Chłopak z parasola. Krzysztof Danielewicz jako silna „szóstka”

Krzysztof Danielewicz od wczoraj trenuje z GKS-em Katowice. W sobotnim sparingu przeciwko Bruk-Betowi Nieciecza były pomocnik Górnika Łęczna spróbuje przekonać do siebie Piotra Mandrysza.

Gornik Leczna - Zaglebie Lubin
 fot. Wojciech Szubartowski  /  źródło: Pressfocus

Potrzebujemy silnej „szóstki” - mówił jeszcze przed środowym meczem z Karpatami Lwów trener GieKSy, Piotr Mandrysz. Co prawda „na podorędziu” miał - i wciąż ma, bo 22-latek spisał się solidnie we wspomnianej potyczce - Rafała Kulińskiego, myślał jednak o piłkarzu już w bojach ligowych zahartowanym.

 

Egzamin sobotni
I takowy w czwartek na Bukową zjechał. Krzysztof Danielewicz - bo o nim mowa - piłkarskiego abecadła uczył się w szkółce Parasola Wrocław, „szkołę średnią” zaliczał w piłkarskiej akademii Zagłębia Lubin, pierwszoligową maturę zdawał w koszulce Ruchu Radzionków i Cracovii, a w „dorosłym” futbolu na życie zarabiał ekstraklasowymi występami przy Kałuży (po wspólnym z „Pasami” awansie), w Śląsku Wrocław i - ostatnio - w Górniku Łęczna. Teraz - m.in. występem w sobotnim sparingu przeciwko Bruk-Betowi Nieciecza - spróbuje przekonać do siebie Piotra Mandrysza.

 

„Miki” nie wróci?
Potencjalny angaż Danielewicza na pewno nie będzie ostatnim nowym kontraktem tego lata w stolicy Górnego Śląska. GieKSiarze wciąż szukać muszą wzmocnienia siły ognia. - Lebedyński? Pewnie spróbuje powalczyć o miejsce w Płocku... - mówił w środowy wieczór Wojciech Cygan, prezes GKS-u. Napastnik wypożyczony w zeszłym sezonie do Katowic ma wciąż ważny kontrakt z „nafciarzami”, a odejście Marcina Kaczmarka może mu dać nowy impuls do starań o powrót do kadry ekstraklasowej drużyny z Mazowsza. Inna rzecz, że ze Sławomirem Rafałowiczem - obecnie prowadzącym treningi Wisły - „Mikiemu” tym bardziej nie po drodze. Tak czy siak, napastnik to dziś „potrzeba chwili” w zespole katowickim. Według nieoficjalnych wieści, w sobotę w Niecieczy pojawić się ma snajper z zagranicy i zaprezentować sztabowi szkoleniowemu.

 

Na „nie”?
W środę - by wrócić jeszcze na moment do sparingu z Ukraińcami - na trybunach przy Bukowej pojawił się dobrze Piotrowi Mandryszowi znany Dawid Plizga, w katowickim klubie postać nieobca przecież. Ale... pytanie o niego nie wywołuje wśród osób „funkcyjnych” w GKS-ie jednoznacznego entuzjazmu. W każdym razie - przynajmniej w ostatnich kilkunastu godzinach - sygnałów na „nie” w tym przypadku było więcej, niż tych „na tak”...

Z tej samej kategorii