Grypa szaleje w szatni GieKSy. A to nie koniec zmartwień

Podbeskidzie Bielsko Biala - GKS Katowice
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Po dwutygodniowej przerwie, teraz GieKSiarze mocno zwiększają tempo gier. Już w środę podejmą Stomil Olsztyn, w niedzielę zmierzą się zaś z Ruchem. Tymczasem sobotnia niedyspozycja Bartłomieja Kalinkowskiego - grypa żołądkowa - to duży powód do niepokoju...

 - Martwię się sytuacją personalną - nie krył po meczu Piotr Mandrysz. - Mieszkający w pokoju z Kalinkowskim mój syn już też zaczął się źle czuć. Dokładając do tego uskarżającego się na ból głowy Oktawiana Skrzecza, zaczynam się obawiać, by nie oznaczało to jakiejś epidemii w drużynie...


Na wirusie „strachy” katowickie się nie kończą. Bardzo poturbowany schodził z murawy Wojciech Kędziora. Bohater ostatniej akcji, Adrian Błąd, „kuśtykał” zaś do szatni, z udem obłożonym lodem.
- Nie był w stanie nawet wyjść na pomeczowe rozbieganie - informował szkoleniowiec.
- Pociągnęło mnie przy mięśniu czworogłowym przy zwycięskim strzale - wyjaśnił, wskazując opatrunek. - Może to skutki tego, że - po pierwsze - dałem z siebie, jak każdy z kolegów, wszystko; po drugie - boisko mocno „wchodziło w nogi”. Kolejne godziny pokażą, jak poważny to uraz. Wierzę jednak, że w środę będę mógł pomóc kolegom.
- Ja też mam nadzieję, że nasz sztab medyczny - skądinąd bardzo dobry - zrobi wszystko, byśmy do środy te rany wyleczyli - kończył opiekun GieKSy.

Z tej samej kategorii