Drużynie z Bukowej niezbędny jest napastnik z prawdziwego zdarzenia

Jakub Yunis
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Legendarny snajper GKS-u Katowice, Jan Furtok, w zespole trenera Piotra Mandrysza nie zauważył napastnika z prawdziwego zdarzenia. - Grzegorz Goncerz, chociaż w poprzednich sezonach strzelał bramki, nie jest rasowym napastnikiem. Kędziora na razie niczym nie zaimponował, chociaż może potrzebuje czasu, by wkomponować się do zespołu - powiedział były reprezentant Polski.

Trener GieKSy Piotr Mandrysz jeszcze przed inauguracją rozgrywek ligowych był zaniepokojony anemią strzelecką swojej drużyny, zwłaszcza nominalnych napastników. Szkoleniowiec wierzył jednak, że skuteczność strzelecka jego zespołu ulegnie radykalnej poprawie w trakcie zmagań ligowych. Na razie jednak jego napastnicy zawodzą na całej linii.


Na pewno ekipie z Bukowej przydałby się Mikołaj Lebedyński, który jednak zdecydował się opuścić Katowice i wrócił do Wisły Płock. - Bardzo liczyłem na to, że Mikołaj zostanie u nas - nie ukrywał szkoleniowiec katowiczan. - Nie tylko ze względu na jego umiejętności, ale również dlatego, że był już wkomponowany w drużynę. Stało się inaczej i musiałem się z tym pogodzić.


Na papierze w kadrze GKS-u Katowice jest w tej chwili trzech napastników: Grzegorz Goncerz, Wojciech Kędziora i Jakub Yunis. Piotr Mandrysz w dwóch meczach ligowych na desancie ustawił najpierw Kędziorę, potem Yunisa. „Gonzo” oba mecze - z Pogonią Siedlce i Miedzią Legnica - rozpoczynał na ławce rezerwowych i wszedł na boisko w końcowych fragmentach spotkań. - Yunis to młody chłopak, reprezentant czeskiej młodzieżówki, ale ma mało meczów w zespole seniorów - ocenił trener Mandrysz. - Gracze ofensywni GKS-u muszą „go poczuć”, bo na razie brakuje automatyzmów w grze ofensywnej. Nie skreślam Goncerza, który bardzo solidnie pracuje na treningach. Naprawdę nie stoi na straconej pozycji, ale wszystko zależy od niego.


Czy GKS Katowice ma w tej chwili napastnika z prawdziwego zdarzenia? To pytanie zadaje sobie nie tylko sztab szkoleniowy, ale również kibice drużyny z Bukowej. - Mam się rozebrać? - odpowiedział pytaniem na pytanie legendarny napastnik GieKSy, Jan Furtok. - Na razie nie zauważyłem na boisku napastnika w mojej byłej drużynie. Grzegorz Goncerz, chociaż w poprzednich sezonach strzelał bramki, nie jest rasowym napastnikiem. Kędziora na razie niczym nie zaimponował, chociaż może potrzebuje czasu, by wkomponować się do zespołu. Ale czas ucieka, a także… punkty. Bez prawdziwego napastnika, to można sobie pograć, ale w karty.


Trudno w tej chwili oczekiwać na eksplozję strzelecką któregoś z napastników, a Paweł Mandrysz, czy Tomasz Foszmańczyk wiecznie nie będą wyręczać zawodników grających na szpicy. Nie można wykluczyć, że trener Piotr Mandrysz będzie rozglądał się jeszcze za napastnikiem. - Nie wiem, jakie są plany klubu, ale ja na ich miejscu poszukałbym napastnika - „podpowiada” Jan Furtok. - Do zamknięcia okienka transferowego pozostało jeszcze trochę czasu, więc może warto spróbować?


Napastnicy w GieKS-ie
Grzegorz Goncerz - 2 mecze, 22 minuty
Wojciech Kędziora - 1 mecz, 72 minuty
Jakub Yunis - 1 mecz, 86 minut

Z tej samej kategorii