Piotr Czaja: „Gucio” musi zmienić podejście

Piotr Czaja
 fot. ruchchorzow.com.pl  /  źródło: Materiał prasowy

Przed meczem z Górnikiem Łęczna wesoło nie jest. Ruch jest już spadkowiczem. Dla ludzi związanych z klubem to duży smutek.

Leszek BŁAŻYŃSKI: Jak pan przyjął spadek Ruchu?
Piotr CZAJA: - Meczu w Gdyni nie widziałem, bo w tym czasie byłem w Niemczech na spotkaniu SV Plüderhausen. To mały klub, w którym kiedyś pracowałem jako trener. Drużyna też spadła niżej. To taki odpowiednik naszej klasy A. Klub jest bardziej znany z tenisistów stołowych. Degradacja Ruchu? Leżącego nie powinno się kopać. Organizacja w klubie była zła, kasy brakowało, i to wszystko przełożyło się na słabe wyniki sportowe.

 

Brak regularnych wypłat miał duże znaczenie?
Piotr CZAJA: - Ogromne. Jak nie otrzymuje się pieniędzy za swoją pracę, to zawsze jest syf. Nie ma nawet znaczenia wtedy to, kto prowadzi drużynę. Były poślizgi w wypłatach, piłkarze byli niezadowoleni i sztab szkoleniowy nie dał rady zgasić pożaru w szatni. Ja też przechodziłem przez takie rzeczy w swojej karierze, ale inaczej do tego podchodziliśmy. Gdy grałem w GKS Katowice, łączyłem grę z pracą w Rapidzie Wełnowiec, gdzie byłem kontrolerem narzędzi. GieKSa była klubem na dorobku i płaciła z opóźnieniem oraz w ratach. Dlatego byliśmy bardziej wyrozumiali.

 

Ruch słusznie chciał powtórki meczu z Gdyni?
Piotr CZAJA: - Wiele było różnych spotkań, w których piłkarze zdobywali bramkę ręką, a sędziowie tego nie widzieli. Chociażby niedawno - Wolfsburgu z Eintrachtem Brunszwik. Tak dzieje się w każdej lidze.

 

„Niebiescy” powinni w piątek zagrać w rezerwowym składzie?
Piotr CZAJA: - Nie jestem zwolennikiem odpuszczania spotkań. Trzeba się jednak w Ruchu skupić już na przyszłym sezonie. Nie będzie starć z Legią, czy Lechem, ale derby z GKS-em Katowice czy GKS-em Tychy. Należy szykować drużynę na te spotkania.

 

To dobrze, że zespół ma prowadzić Krzysztof Warzycha?
Piotr CZAJA: - Sam się zastanawiam, czy ma odpowiednie predyspozycje do bycia dobrym trenerem. Chociaż ludzie się zmieniają. Waldek Fornalik kiedyś był skromny, cichy, a później okazało się, że potrafi porządnie opieprzyć piłkarzy. Krzysiek Warzycha jako piłkarz był spokojny, lubił się pośmiać... Od lat siedzi w Grecji, a tam raczej inaczej podchodzą do swojej pracy, trenują - według mnie - lżej niż w Polsce. W swoim życiu przeżyłem różnych trenerów. Jurek Wyrobek przejął styl Jerzego Nikla, szkoleniowca, który największe sukcesy odnosił w GKS-ie Tychy. To był coach, który swobodnie podchodził do piłkarzy, czasami dowcipkował, ale jednocześnie był bardzo konkretny, dokładny. Michal Viczan w inny sposób osiągał sukcesy. Pamiętam jego bardzo surowe nauki. Zaznaczał, że piłkarze to... prostytutki. Uczył, że trzeba być bardzo ostrożnym w stosunku do zawodników. Miał na myśli to, aby nie spoufalać się z nimi. Życzę Krzyśkowi, aby jak najszybciej wyciągnął drużynę z I ligi, ale wydaje mi się, że będzie musiał zmienić swoje podejście do zawodników.

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~sru24Użytkownik anonimowy
~sru24 :
No photo~sru24Użytkownik anonimowy
teraz to bedzie 100 mąądrych i każdy inaczej godoł
2 cze 10:06 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii