Piotr Ćwielong: Szkoda mi pani Reni

Slask Wroclaw - Ruch Chorzow
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Skrzydłowy zimą jako pierwszy publicznie powiedział, że ma dość zamieszania w Ruchu i odszedł z chorzowskiego klubu. Na piłkarza wylano kubeł pomyj. Teraz przekonuje, że ostatnie wydarzenia pokazują, kto miał rację.

Krzysztof BROMMER: Gdy teraz patrzy pan z boku na to, co dzieje się w Ruchu, to co pan sobie myśli?
Piotr ĆWIELONG: - Powiedziałem odchodząc, że z kilkoma osobami nie było mi po drodze i nie dało się współpracować. Wszyscy mieli do mnie pretensje, ale czas pokazał, że to ja miałem rację, bo nie ma tych ludzi już w klubie. Teraz każdy widzi, co się dzieje. To jest przykre, ale ciągle wypadają jakieś trupy z szafy. Zmieniły się władze, które chcą dobrze dla klubu, ale problemy zrodziły się dużo, dużo wcześniej. To nie jest tak, że wszystko się posypało w kilka miesięcy, bo kłopoty nawarstwiały się od lat.

Gdy przychodził pan do Ruchu, to obiecywano co innego? Czuje się pan na swój sposób oszukany?
Piotr ĆWIELONG: - Ludzi poznaje się po czasie i po czynach. Dla mnie największym żartem jest ta afera z premiami dla zespołu. Wiceprezes (Mirosław Mosór - dop. red.) ma dostać premię wyższą od 70 procent zespołu. To jest kpina. Dlaczego nikt nie da żadnej premii na przykład tej biednej pani Reni, która pracuje w klubie od lat. Jej bardziej by to pomogło niż działaczom. Każdy wie, kto podpisywał te dokumenty. Szkoda słów.

Ruch panu zalega jeszcze z wypłatami?
Piotr ĆWIELONG: - Nie. Wobec mnie nie ma już żadnych zaległości. Mnie te sprawy nie dotyczą.

Co pana bardziej zabolało: słowa trenera, że ma do pana żal, czy krytyka kibiców?
Piotr ĆWIELONG: - Nie czytam komentarzy. Oczywiście, rozmawiam z kibicami. Każdy, kto czuł niesmak związany z moim odejściem, słysząc potem, co było powodem, mówił: „masz rację”. Kibice patrzą na ten klub sercem, bo są z nim na dobre i na złe. Ja to rozumiem. Czuję się tak samo winny spadkowi z ekstraklasy. Czasem po prostu trzeba wysłuchać dwóch stron. Na pewno przykro jest, że taki klub coraz bardziej upada. Mam nadzieję, że są ludzie, którzy będą chcieli to wszystko poukładać i podnieść.

Myśli pan, że Ruch się pozbiera?
Piotr ĆWIELONG: - Liczyłem, że sportowo uda się utrzymać w ekstraklasie. Gdyby nie zabrane punkty, to tak by pewnie było. To są właśnie te rzeczy. My, piłkarze, byliśmy karani za nieswoje przewinienia sprzed kilku lat. Inny komfort jest grania, gdy ma się tych kilka punktów więcej i nie jest się na dnie. A tak, za każdym razem coś wychodzi i szkoda klubu. Sportowo Ruch miał drużynę na spokojne utrzymanie.

Jak podsumowałby pan kilka ostatnich miesięcy w niemieckim 1. FC Magdeburg?
Piotr ĆWIELONG: - Przyjechałem tam późno i musiałem czekać na załatwienie wszystkich formalności, przez co uciekła jedna kolejka. Potem byłem w kadrze meczowej, ale przytrafiła się kontuzja. Nie ukrywałem, że gdy przychodziłem do Ruchu, nie miałem za sobą okresu przygotowawczego. Straciłem przygotowania także zimą przed przyjściem do Magdeburga. Organizmu się nie oszuka. Zacząłem trenować, naciągnąłem mięsień, wypadłem z treningu. W końcu jednak zagrałem mecz w Pucharze Niemiec i od tamtego czasu zacząłem grać. Szkoda tylko, że cały czas byliśmy na pozycji premiowanej awansem, ale w przedostatniej kolejce zremisowaliśmy z Aalen i wyprzedzili nas. W ostatniej kolejce już nie wszystko zależało od nas i nie awansowaliśmy. Miałem taką propozycję, że w wypadku awansu do 2. Bundesligi kontrakt mi się przedłuży, ale potem tej opcji już nie było.

Niektórzy byli zaskoczeni tym, że wybrał pan trzecią ligę w Niemczech...
Piotr ĆWIELONG: - To nie jest zła czy słaba liga. Na pewno ekstraklasa jest wyżej, ale tam dominuje fizyczna piłka, za dużo grania nie ma. Dużo walki. U nas na każdy mecz przychodziło po 17 tys. widzów, a na ostatni mecz 25 tys. kibiców. Magdeburg kibicowsko, organizacyjnie, to naprawdę poziom najlepszych klubów w ekstraklasie.

Co teraz będzie z panem? Jest pan zdecydowany na powrót do Polski?
Piotr ĆWIELONG: - Tak. Trenuję indywidualnie w Polsce. Będę się rozglądał, nie mam menedżera, ale uważam, że w Polsce nie jest mi on potrzebny. Czekam, co się wydarzy, kilka osób się do mnie odzywało. Na pewno chciałbym grać w polskiej ekstraklasie. W Niemczech byłem sam, więc ponowny tam wyjazd na rok nie wchodzi w rachubę. Nie chcę brać dzieci i zaburzać im rytm szkolny.

Gdy odchodził pan z Ruchu, mówiło się o polskich klubach.
Piotr ĆWIELONG: - Było kilka opcji, rozmowy były, ale brakowało konkretów, a czas uciekał. Najbliżej mi było do Grecji, tyle że wtedy pojawiła się oferta z Niemiec, na którą się zdecydowałem. Teraz na pewno nie chcę się ruszać z kraju.

 

 

Komentarze (8)

Napisz komentarz
No photo
No photo~HanysUżytkownik anonimowy
~Hanys :
No photo~HanysUżytkownik anonimowy
Dobra wszyscy mądrale.. niech wam wasz pracodawca nie zapłaci kilka miesięcy to co będziecie chodzić na kolanach i robić mu laskę za to aby wam zapłacił uczciwe zarobione pieniądze??? ja go rozumiem ... sport sportem ale rodzinę trzeba utrzymać ... a jak ktoś lubi taki skrajny przejaw masochizmu to zapraszam do pracy jako wolontariusz... ciekawe co powiedzą wasze żony jak nie będzie z tego ani grosza ??
PS:
co do klubu ... ok Ruch Ruchem ale dlaczego ma grać skoro klub nie dotrzymuje obietnic a na zewnątrz wszystko pięknie ładnie ! Wszyscy wiemy że sytuacja w Ruchu to jest przysłowiowe "pudrowanie trupa"
8 cze 22:46 | ocena:100%
Liczba głosów:4
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
~HAnyseKSG :
No photo~HAnyseKSGUżytkownik anonimowy
Czytajcie sobie smeRfy z peRfumowa ....

Ruchu Chorzów albo podwyższenie kapitału albo czwarta liga

Jeśli główni udziałowcy spadkowicza z piłkarskiej ekstraklasy Ruchu Chorzów nie obejmą kolejnych akcji klubu, samorząd miejski przystąpi do budowy nowego Ruchu w czwartej lidze, bez długów – poinformował prezydent Chorzowa Andrzej Kotala.

http://eurosport.onet.pl
8 cze 23:36 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~sru11Użytkownik anonimowy
~sru11 :
No photo~sru11Użytkownik anonimowy
Od niego się zaczeło .... , opóźnienie w wyplacie miesiąc/dwa a larmo na cały kraj , dzięki asom jak lipski, cwielong, mazek itd no i Waldemar (nie mógl bidoczek dociągnąć do konca sezonu) Ruch spadł ale niedługo na Śląskim zagrają niebiescy choćby i w iV lidze
8 cze 16:23 | ocena:53%
Liczba głosów:19
47%
53%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii