Zagłębie i GieKSę więcej łączy niż dzieli

Zaglebie Sosnowiec - GKS Katowice
 fot. Rafal Rusek  /  źródło: Pressfocus

Sosnowiecki klub chwali się ponad 100-letnią historią, a katowicki zaledwie 54-letnią, ale sukcesy mają niemal... bliźniacze, choć osiągnięte w innych latach. Na liście osiągnięć brakuje im tylko mistrzostwa Polski.

To będzie mecz utytułowanych drużyn, ale jednak tak nie do końca spełnionych. Chodzi oczywiście o dzisiejsze zaległe spotkanie na Ludowym Zagłębia Sosnowiec i GKS-u Katowice. Gdy sięgnąć do ich historii, to zaskakująco można zauważyć, że są bardzo do siebie podobne. Owszem, sosnowiecki klub chwali się ponad 100-letnią historią, a katowicki zaledwie 54-letnią, ale sukcesy mają niemal... bliźniacze, choć osiągnięte w innych latach.
Bo fakty są takie: oba kluby mają w dorobku po cztery tytuły wicemistrzowskie, trzecie miejsce katowiczanie zajęli czterokrotnie, a sosnowiczanie trzykrotnie, za to po Puchar Polski GKS sięgał trzy razy, a Zagłębie cztery; ale w liczbie meczów w finale tych rozgrywek jest remis - po pięć występów. Prawda, że piękny dorobek, którego wiele innych klubów mogłoby pozazdrościć. Skąd zatem sformułowanie, że to kluby niespełnione? Bo nigdy nie sięgnęły po mistrzostwo Polski. I znów rzuca się w oczy kolejny łączący je fakt - gdy były tego najbliżej (Zagłębie w 1955 roku, a GieKSa w 1994), to wtedy na mecie ligi minimalnie przegrywały z Legią Warszawa. I wreszcie jeszcze jedno podobieństwo - oba kluby w nie tak odległej przeszłości mają za sobą drogę z niebytu (niemal) do zaplecza ekstraklasy.
Zostawmy jednak historię i przejdźmy do współczesności, bo w niej znowu zespoły z obu stron Brynicy mają prawo czuć się niespełnione. W poprzednim sezonie były niemal murowanymi kandydatami do awansu do ekstraklasy, a skończyło się wielkim zawodem, żeby nie napisać blamażem. Bo ten awans przegrały właściwie na własne życzenie. Dlatego przed kolejnym, obecnie trwającym, zarówno w Katowicach, jak i w Sosnowcu, dokonano rewolucji kadrowej. Pożegnano tam po kilkunastu zawodników, w zamian sprowadzając nowych. I miało być oczywiście o wiele lepiej, żeby wreszcie poczuć się... spełnionym; żeby wreszcie sprostać wielkim oczekiwaniom fanów. A jak jest? Wystarczy spojrzeć w tabelę Nice I ligi, w której GKS i Zagłębie są w dolnych rejonach i bliżej im do lokat spadkowych niż premiowanych awansem.
Dziś około 20.00 okaże się kto dalej tkwi w wielkiej frustracji, a kto będzie mógł z ulgą pomyśleć, że jednak idzie ku lepszemu. Remis na dobrą sprawę nikogo nie urządza, bo będzie oznaczał, że pościg za czołówką będzie o wiele trudniejszy. To oznacza jedno, że na murawie Ludowego będzie - powinno być w każdym razie - wiele emocji i sportowej walki. I tylko szkoda, że nie wszyscy będą mogli ją zobaczyć. Ale tak zdecydowali wojewoda i policja, uważając, że kibiców obu klubu dzieli zbyt wiele.

 

Z tej samej kategorii