Dariusz Dudek: sentymentów nie będzie

To mecz na charakter, ambicję, zaangażowanie i wolę walki. Każdy wie, co ma robić - mówi przed dzisiejszym spotkaniem z GKS Katowice trener Zagłębia.

Zaglebie Sosnowiec - Puszcza Niepolomice
 fot. Lukasz Sobala  /  źródło: Pressfocus

Młodszy z braci Dudków szkoleniowcem zespołu z Sosnowca został po koniec sierpnia. Związany jest też mocno z Gieksą, gdzie przecież zaliczył ekstraklasowy debiut. W katowickiej jedenastce występował dwukrotnie - wiosną 1999, a następnie rok później. W ekstraklasie w barwach GKS Katowice wystąpił w 26 spotkaniach, w których zdobył jedną bramkę.

 

- Środowy mecz ma chyba dla pana większe znaczenie niż inne ligowe spotkania? – pytamy Dariusza Dudka.
Dariusz DUDEK: - Podchodzę do niego, jak do każdego innego spotkania. Nie przykładam znaczenia do tego, że to akurat taki, a nie inny rywal. Wiadomo, jest to szczególna sprawa dla kibiców obu klubów, ale dla trenera najważniejszy jest każdy następny ligowy mecz, czy to będzie Chojniczanka, Wigry czy GKS. Tak też jest w moim przypadku.

W GKS, jako piłkarz, debiutował pan jednak w ligowej piłce. Pamięta pan swój pierwszy mecz przeciwko Stomilowi Olsztyn wczesną wiosną 1999 roku?
Dariusz DUDEK: - Oczywiście, że pamiętam, bo oprócz meczów z Barceloną, był to najważniejszy występ w życiu. Przegraliśmy tam 1:2, a decydująca bramkę strzelił nam z wolnego, w 92 czy 93 minucie, Jacek Chańko. Na pewno nie zapomnę też swojego debiutu w roli pierwszego trenera Zagłębia w meczu przeciwko Puszczy. To są szczególne momenty w karierze piłkarza czy trenera. Z tego powodu środowy mecz na pewno wywoła jakiś dreszczyk emocji. Grałem przecież w GKS i debiutowałem tam w ligowej piłce.

Wiosną niewiele brakowało, a po rezygnacji Jerzego Brzęczka, zostałby pan trenerem Gieksy. Może pan przypomnieć tamtą historię?
Dariusz DUDEK: - Był taki temat i byłem brany pod uwagę. Ostatecznie władze klubu zdecydowały się na trenera Mandrysza. Taki jest trenerski los. Raz się jest w jednym miejscu, a potem w kolejnym. Jeden z trenerów powiedział mi, żeby być przygotowanym na to, że w ręce trzymasz długopis do podpisania kontraktu, a w tym czasie walizka już powinna być spakowana, bo po przegranym meczu jest się najgorszym. Marzy mi się taka sytuacja, żeby nie zmieniać klubu co pół roku, ale być w jednym miejscu co najmniej ponad trzy lata. Nie zawsze się da, ale bardzo chciałbym, żeby tak było.

I Zagłębie i GKS mają spore ambicje, ale start obu klubom w pierwszoligowych rozgrywkach nie wyszedł. Gdzie szukać przyczyn?
Dariusz DUDEK: - Główną przyczynę widziałbym w braku stabilizacji. To wszystko przekłada się na grę zespołu. Roszady i transfery nie pozostają bez wpływu na drużynę. Wiadomo, nigdy nie jest tak, że ma się do dyspozycji tą samą osiemnastkę, tych samych ludzi. Ale im większa stabilizacja, tym większa ciągłość, a akurat w tych klubach w ostatnim czasie, była spora rotacja. I to zarówno jeśli chodzi o ławkę trenerską, jak i kadrę zawodniczą. To wszystko przeszkadza w pracy.

Prowadząc Zagłębie w trzech meczach wywalczył pan z zespołem cztery punkty. Z tego bilansu nie można być chyba zadowolonym?
Dariusz DUDEK: - Jako Dariusz Dudek powiem, że jestem bardzo niezadowolony, bo na koncie powinniśmy mieć dziewięć punktów, no może mogłoby być ich siedem. Z Rakowem prowadziliśmy 2:0, a mimo to daliśmy sobie strzelić dwie bramki. To nie powinno było się wydarzyć. Z kolei z Odrą w Opolu zagraliśmy chyba najlepsze spotkanie. Nie wykorzystaliśmy karnego i jeszcze kilku innych sytuacji, a sami straciliśmy gola w ostatniej minucie. Jak już nie umie się wygrać, to przynajmniej trzeba zremisować. Niestety, nie udało się. Tak, że ten bilans mógł być znacznie lepszy.

Co w takim razie, jako trener Zagłębia, zamierza pan zrobić, żebyście byli bardziej skuteczni?
Dariusz DUDEK: - Przede wszystkim bolączką był brak stabilizacji. Teraz już jest inaczej, a drobne korekty zostały przeprowadzone. W wyjściowym składzie pojawił się młody Patryk Mularczyk i jak pokazuje boisko, potrafi się odnaleźć i wywiązać z tych zadań, które przed nim stawiamy. Jeśli pójdzie tym tokiem, to będzie tylko lepiej. Wiadomo, przed nim dużo pracy, ale wszystko zależy od niego. Dokonałem też zmian w obronie, bo we wcześniejszych spotkaniach straciliśmy siedem bramek. Dalej jednak trzeba ciężko pracować, tak, żeby wyniki i gra satysfakcjonowały wszystkich.

Co będzie kluczem do odniesienia zwycięstwa w starciu z Gieksą?
Dariusz DUDEK: - To mecz na charakter, ambicję, zaangażowanie i wolę walki. W zasadzie, to trenera może nawet nie być. Każdy wie, co ma robić i jak w danej sytuacji się zachować. Wszystko zweryfikuje jednak boisko.

W niedzielę oglądał pan ligowe spotkanie Bruk-Bet Termalica Nieciecza, gdzie jeszcze niedawno pan pracował, z Górnikiem Zabrze. Komu Dariusz Dudek kibicował?
Dariusz DUDEK: - Grały ze sobą akurat dwie drużyny, na których mi zależy i które są prowadzone przez moich przyjaciół. Byłem za Termalicą i chciałem, żeby wygrał zespół prowadzony przez Mariusza Rumaka. Marcin Brosz tyle ostatnio powygrywał, że jedna porażka nie miałaby wpływu na jego pozycję, a akurat Mariuszowi potrzebny jest spokój i stabilizacja. Wygrał jednak Górnik.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~olgierdUżytkownik anonimowy
~olgierd :
No photo~olgierdUżytkownik anonimowy
Zagłębie jest zdecydowanym faworytem, grają u siebie i ostatnio graja lepszą piłkę.
13 wrz 15:28 | ocena:67%
Liczba głosów:3
33%
67%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii