Dariusz Banasik: Teraz musimy się podnieść

Pilka nozna. I liga. Zaglebie Sosnowiec - Stomil Olsztyn. 04.03.2017
 fot. Michał Chwieduk  /  źródło: Fokusmedia

Trener Zagłębia Sosnowiec zabiera głos po raz pierwszy od tąpnięcia przy Kresowej. Opowiada m.in. o kulisach rozstania z Sebastianem Dudkiem i Krzysztofem Markowskim.

Przy Kresowej nastały trudne dni. Bardzo trudne. Po domowej porażce 0:3 ze Zniczem Pruszków w trybie nagłym pożegnano się z Sebastianem Dudkiem i Krzysztofem Markowskim. Drużyna, która po raz kolejny obrała kurs na ekstraklasę, znalazła się na ostrym wirażu. Nikt dzisiaj nie podejmuje się prognozy kiedy – i czy w ogóle – zdoła z niego wyjść…

 

Łukasz ŻUREK: Podczas kursu na licencję UEFA Pro odbywają się zajęcia z psychologii? To bardzo istotna kwestia w obliczu ostatnich wydarzeń przy Kresowej…
Dariusz BANASIK: - Poruszane są tego typu zagadnienia, ale uważam, że takich zajęć jest stanowczo za mało. W dzisiejszej piłce nie liczy się już tylko to, co na murawie. Coraz większą rolę odgrywają czynniki pozaboiskowe, czyli generalnie głowa. Kontakty zawodników z szefostwem, z kibicami, ze sztabem szkoleniowym. Często trener musi się z tym zmierzyć w pierwszej kolejności. W takiej sytuacji jestem właśnie teraz.
Znajdował się pan kiedykolwiek w trudniejszym położeniu jako szkoleniowiec? Klimat w szatni Zagłębia jest w tej chwili wyjątkowo duszny…
Dariusz BANASIK: - Takie rzeczy zdarzają się w piłce i w sporcie w ogóle. Trudny temat, ale trzeba mu stawić czoło. Zagłębie nie jest ani pierwszym, ani ostatnim klubem, który musi sobie z czymś takim poradzić. Kiedy pracowałem w Legii z grupami młodzieżowymi, musiałem podejmować znacznie trudniejsze decyzje. Trzeba było czasem z jakiegoś zawodnika definitywnie zrezygnować, a nie było to łatwe, bo chodziło o dziecko. Po kilku latach treningów taki chłopiec przychodził z rodzicami i trzeba było zakomunikować, że się rozstajemy, bo zawodnik nie rokuje. Ale zawsze powtarzam jedno - lepiej podjąć trudną decyzję, niż nie podjąć żadnej.
To pan zdecydował o wyrzuceniu z szatni Sebastiana Dudka i Krzysztofa Markowskiego?
Dariusz BANASIK: - Nikt nie podjął takiej decyzji w pojedynkę. To było wspólne postanowienie, które zapadło po przeanalizowaniu wszystkich „za”, wszystkich „przeciw” i po konsultacjach z szefostwem klubu. Ale nie chciałem zrzucać z siebie odpowiedzialności. Dlatego nalegałem, żebym był przy tym obecny – w momencie przekazania decyzji głównym zainteresowanym. Nie chciałem, żeby zawodnicy pomyśleli, że się czegokolwiek obawiam.
Dlaczego akurat Dudek i Markowski? To oni stanowili przyczynę dotychczasowych niepowodzeń i teraz będzie już tylko z górki?
Dariusz BANASIK: - Nie da się tak po prostu odpowiedzieć, że teraz będzie już tylko z górki. Jakieś decyzje trzeba było podjąć. Przez ostatni rok nastąpiło w Zagłębiu osiem szkoleniowych roszad. Można więc założyć, że kolejna niewiele by zmieniła. Tym sposobem pojawił się wniosek, że może ta szatnia za długo ze sobą przebywa i jest już zbyt dojrzała. Zapadła decyzja, że trzeba tę szatnię przewietrzyć, odświeżyć i wpuścić do niej trochę świeżej krwi. Gdybyśmy się dalej zastanawiali, co zrobić, to za 3-4 tygodnie mogłoby się okazać, że jesteśmy w jeszcze gorszym położeniu. Jeśli mamy przegrywać, to przegrywajmy młodymi chłopakami, którzy są perspektywiczni i przy okazji czegoś się nauczą. Ale nie zamierzamy kapitulować. Cel określony przed rundą rewanżową nie uległ zmianie.
Nie wiadomo jednak, kto go będzie realizował. Dotarły już do pana pogłoski, że jeśli w sobotę Zagłębie potknie się w Kluczborku, funkcję trenera ponownie obejmie Piotr Mandrysz?
Dariusz BANASIK: - Nie, nie dotarły do mnie takie rewelacje. Dlatego proszę nie wymagać ode mnie, żebym je komentował na gorąco. Jestem pracownikiem Zagłębia Sosnowiec i wykonuję swoją pracę najlepiej, jak potrafię. Cztery mecze to chyba trochę za szybko na podejmowanie radykalnych kroków, ale w piłce zwalniano już trenerów po jednym rozegranym spotkaniu – a czasem nawet przed debiutem. Wydaje mi się jednak, że po to podejmowaliśmy w poniedziałek ważne decyzje, żeby to wszystko właściwie poukładać. Nie po to, żeby się poddawać.
Na czym opiera pan optymizm i wiarę w to, że wszystko uda się poukładać i drużyna za moment zacznie się prezentować na miarę swoich możliwości?
Dariusz BANASIK: - Nie powiedziałem, że jestem optymistą. Po meczu przegranym z przedostatnią drużyną tabeli trudno o optymizm. Powiedziałbym raczej, że jesteśmy podwójnie zmobilizowani, a to nie mniej istotne. Inna sprawa, że jakbym nie wierzył w ten zespół, to by mnie tutaj nie było. Musimy jednak mieć świadomość, że nie da się wszystkiego zmienić na lepsze jedną decyzją – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Odeszło dwóch najbardziej doświadczonych zawodników. Zespół jest w tej chwili podłamany, bo to byli przecież koledzy, przyjaciele, znały się doskonale ich rodziny. Metamorfoza nie przyjdzie z dnia na dzień. Najpierw musimy się podnieść.
W najbliższej kolejce drużyna będzie się podnosić bez Łukasza Matusiaka, którego czeka kartkowa absencja. Jest pan zadowolony z dotychczasowych występów tego zawodnika?
Dariusz BANASIK: - Jeśli mówimy o słabszej postawie niektórych graczy, to nie można mieć pretensji wyłącznie do Matusiaka. Na razie mamy za sobą cztery kolejki. Jeszcze może się okazać, że to będzie nasz najlepszy piłkarz w dalszej fazie sezonu. Jak wygramy 10 kolejnych meczów, wszyscy będą szczęśliwi. Sądzę, że na tym etapie należy się wstrzymać z opiniami i wydawaniem wyroków.
Pierwszy mecz trzeba wygrać już w sobotę. Co pan może powiedzieć o ekipie Kluczborka? Ostatnie miejsce w tabeli może się okazać złudne…
Dariusz BANASIK: - Znam ten zespół bardzo dobrze, a jego trener jest moim przyjacielem. Kluczbork pokazał w poprzedni weekend, że nie wolno go lekceważyć. Na jego terenie gra się bardzo specyficznie. To drużyna, która dobrze broni, potrafi wyprowadzić kontrę i ma groźne stałe fragmenty gry. Spacerować w sobotę nie będziemy - tego możemy być pewni.

 

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~KIBIC 1906Użytkownik anonimowy
~KIBIC 1906 :
No photo~KIBIC 1906Użytkownik anonimowy
Banasik ty się nazywasz trenerem przywieźli cie z Warszawy w worku i niszczysz całe Zagłębie .Zobaczymy czy Matusiak jak pauzuje za kartki zagra w rezerwach i pokaże jaki to jest dobry fachowiec na boisku A klasy .Wstydu sobie ostrzedz pseudo trenerze i odejdz .Jaka ty młodzież grasz z Legii a gdzie są wychowankowie ogrywaja się w A klasie śmiech na sali to już lepiej niech spadnie zagłębie i budujemy drużynę na wychowankach a nie najemnikami z Legii.
8 kwi 07:23 | ocena:100%
Liczba głosów:2
100%
0%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~ZaglobaUżytkownik anonimowy
~Zagloba :
No photo~ZaglobaUżytkownik anonimowy
Banasik ! Ty chłopie pracujesz na posadzie trenera . Za to bierzesz kase a mówisz ze musimy sie podnieść . A co ty podnośnik jesteś . Po Sandecji mamy sie podnieść , po Zniczu mamy sie podnieść . Czyli nie przygotowałeś drużyny do sezonu zagrałeś cztery fatalne mecze i twierdzisz ze trzeba sie podnieść . A co ma świadczyć ze potrafisz to zrobic bo jak na razie udowodniłeś ze twoja wiedza jest zerowa .
8 kwi 08:44 | ocena:67%
Liczba głosów:3
67%
33%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~gregorUżytkownik anonimowy
~gregor :
No photo~gregorUżytkownik anonimowy
Kibice Zagłębia utopią każdego trenera a prawda pewnie leży w szatni tego klubu .Podważacie fachowość trenera , który ma 2 Mistrzostwa Polski z Młodą Ekstraklasą , awans ze Zniczem do I ligi i bardzo dobry sezon w Siedlcach więc należy się zastanowić i poszukać przyczyn słabej postawy w szatni Zagłębia
9 kwi 15:30 | ocena:50%
Liczba głosów:2
50%
50%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii