Wstrząs wtórny w GieKSie. Co z klubem po odejściu Dariusza Motały?

Pogon Siedlce - GKS Katowice
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W poniedziałek zamknęła się pewna - niespełna dwuletnia - epoka w historii najnowszej klubu z Bukowej. Trzy miesiące po Jerzym Brzęczku, odszedł także drugi z twórców „projektu ekstraklasa”. GKS już szuka jego następcy.

„Informujemy, że GKS Katowice rozwiązał za porozumieniem stron umowę z menedżerem sekcji piłki nożnej Dariuszem Motałą. Klub rozpoczął poszukiwania osoby, która zastąpi go na tym stanowisku” - głosił lakoniczny komunikat, opublikowany przez służby prasowe GieKSy w poniedziałkowy poranek. Obie strony - klub i sam menedżer - uznali, że nie będą szerzej komentować wydarzeń ostatnich kilkudziesięciu godzin. - Zawsze - czy to w przypadku piłkarzy, czy innych pracowników klubu - wychodziłem z założenia, że klub to miejsce tylko dla osób w pełni przekonanych do pracy w GKS-ie. W ostatnim czasie odbyłem z menedżerem Motałą kilka rozmów na temat aktualnej sytuacji sportowej w tej sekcji. Po ostatnim meczu wspólnie doszliśmy do wniosku, że się rozstajemy - tyle w tej kwestii miał do powiedzenia prezes Wojciech Cygan. Były już menedżer z Bukowej do prośby o podsumowanie swej kadencji w katowickim klubie nie odniósł się wcale.

 

Lato na plus

Rozstanie z Dariuszem Motałą - byłym kierownikiem drużyny Lecha, który w pewnym momencie swego zawodowego rozwoju wybrał drogę dyrektora sportowego (stąd m.in. staże np. w paru klubach angielskich) - to ostateczne zamknięcie niemal dwuletniego „projektu ekstraklasa”, sygnowanego przez niego oraz trenera Jerzego Brzęczka. Miał przynieść wymarzony przez wszystkich przy Bukowej awans do elity. W tym celu latem 2016 w szatni GieKSy przeprowadzono prawdziwą rewolucję; pojawiło się w niej 11 nowych piłkarzy, z reguły starannie wyselekcjonowanych, obserwowanych przez kilka miesięcy i - jak się wydawało - starannie dopasowanych do koncepcji taktycznych, nakreślonych przez sztab szkoleniowy. Niezależnie od późniejszych ocen, formułowanych przez kibiców (a wynikających ze spektakularnej porażki na mecie sezonu 2016/17), większość owych transferów wpisać trzeba w kategorię „plusów”.

 

Bez „fuksa”

Gorzej bywało z angażami zimowymi, które w obu przypadkach (2016 i 2017) opierały się głównie na wypożyczeniach z klubów ekstraklasy (Flis, Sapała i - przede wszystkim - Jóźwiak) oraz - na szczęście dla klubu: krótkoterminowych - angażach doświadczonych piłkarzy, powracających z zagranicy. Tomaszowie: Zahorski i Wisio nie okazali się „strzałami w dziesiątkę”; okazywało się, że ich kilkumiesięczna nieobecność na zagranicznych boiskach w „poważnej piłce” nie była przypadkowa. W tych przypadkach menedżerowi nie udało się „trafić fuksa”: nawet wspomniany wyżej Kamil Jóźwiak - wielki talent z Bułgarskiej - w zespole katowickim przez pół roku nie rozegrał żadnego spotkania na miarę choćby tych, którymi w ostatnich tygodniach przekonał Nenada Bjelicę do pozostawienia go w szeregach „Kolejorza”.

 

Podwójna aprobata

Misja menedżera tak naprawdę zaczęła „wygasać” - przynajmniej mentalnie - już w momencie przegranej walki o awans i rezygnacji Jerzego Brzęczka. Wyprawa do Lubina - na rozmowy o roli dyrektora sportowego w Zagłębiu, choć pod pozorem obserwacji zawodników - była tego świadectwem. Ostatecznie Dariusz Motała w Katowicach pozostał, przedłużając umowę na kolejny sezon i podejmując współpracę z nowym trenerem GKS-u. Wyzwanie było jednak zupełnie innego rodzaju, niż wcześniej: Piotr Mandrysz (czego dowodem - choćby jego obszerny wywiad na naszych łamach, dotyczący stosunków z dyrektorem sportowym Termaliki, Marcinem Baszczyńskim) zawsze prestiżowo traktował kwestię swej trenerskiej niezależności, również w sprawach budowy zespołu. Dość wyraźnie na przykład grupę zakontraktowanych w ostatnich tygodniach piłkarzy podzielić można na tych wyselekcjonowanych przez Motałę i tych, którzy wcześniej mieli okazję współpracować z Mandryszem w innych klubach. - Każdy kontrakt podpisany tego lata w GieKSie został zaaprobowany zarówno przez menedżera sekcji, jak i trenera - zapewnia jednak prezes Cygan.

 

Gorzkie słowa z „czwórki”

Ta „mieszanka” - na razie... - nie okazała się wybuchową. Przynajmniej nie na boisku, bo po porażkach z Pogonią Siedlce i Puszczą Niepołomice „wybuchowo” bywało na trybunach. Po tym pierwszym meczu fani nie oszczędzali nie tylko piłkarzy, ale również działaczy. Ci z sektora 4 - blisko miejsc VIP-owskich - głośno artykułowali swe pretensje również wobec menedżera. W miniony piątek zabrakło go już przy Bukowej, na spotkaniu z beniaminkiem. To było kolejny symptom „mentalnego odejścia”. Które - w poniedziałek - stało się faktem...

 

Z menedżerem można poczekać...

Co dalej? - Ze struktury organizacyjnej spółki jasno wynika, że musi pojawić się osoba odpowiedzialna za sekcję piłki nożnej. Dlatego rozpoczynamy poszukiwania kandydata na to stanowisko - Wojciech Cygan cytowany jest w oficjalnym komunikacie. Już w poniedziałek odebrał sporo - mniej lub bardziej oficjalnych - zgłoszeń i zapytań. Wśród aplikujących są i byli piłkarze, a nawet trenerzy GKS-u, ale i osoby z zewnątrz. Prezes ma jednak i własną listę nazwisk. Nie ma za to presji, by decyzję podejmować „na już”. - Nie wskazujemy konkretnej daty, w której musielibyśmy się zamknąć z takim wyborem - podkreśla.

 

... ze wzmocnieniem kadry - nie

Trudno natomiast wykluczyć - mimo wakatu na stanowisku menedżera sekcji - wykonania pewnych ruchów personalnych. Okienko wciąż jest otwarte, a w GieKSie jeszcze przed feralnym startem ligowym mówiono o konieczności wzmocnienia rywalizacji na pozycjach „6” i „8”. Jednym z kandydatów jest piłkarz ze Słowacji. - Nie chcemy natomiast dopuścić do sytuacji, w której kadra liczyłaby np. 29 zawodników. Chcemy ich mieć 25, co - w razie angażu kolejnych graczy - może oznaczać rozstania z kimś z obecnej drużyny - nie kryje sternik klubu.

Komentarze (8)

Napisz komentarz
No photo
No photo~gieksiorzUżytkownik anonimowy
~gieksiorz :
No photo~gieksiorzUżytkownik anonimowy
"Zawsze - czy to w przypadku piłkarzy, czy innych pracowników klubu - wychodziłem z założenia, że klub to miejsce tylko dla osób w pełni przekonanych do pracy w GKS-ie. - tyle w tej kwestii miał do powiedzenia prezes Wojciech Cygan."
Panie prezesie i dlatego w drużynie nie ma naszych wychowanków albo chłopców, którzy GieKSe mają w sercu, tylko jacyś marni najemnicy?
17 sie 10:58 | ocena:80%
Liczba głosów:5
80%
20%
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~AxelUżytkownik anonimowy
~Axel :
No photo~AxelUżytkownik anonimowy
GKS to najgorzej zarządzany klub na śląsku. Brakuję pokory, cierpliwości. W tym klubie w ogóle nie szanuje się ludzi - liczy się tylko interes na linii menadżer - władze klubu. Wszystko robione jest na szybko, na już a żeby zbudować drużynę na awans to trzeba cierpliwości i spokoju. Powodzenia i awansu dla śląskich klubów !
17 sie 09:58 | ocena:100%
Liczba głosów:5
100%
0%
| odpowiedzi: 1
Link do tego komentarza:
No photo
No photo~joUżytkownik anonimowy
~jo :
No photo~joUżytkownik anonimowy
Rozwiązać,zaorać,zapomnieć
17 sie 09:28 | ocena:60%
Liczba głosów:10
60%
40%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii